– Już od dawna staramy się, dzwonimy, lecz nadal bez skutku, a droga przecież jest używana i jej stan ciągle ulega pogorszeniu – mówi Sebastian Radoń, mieszkaniec Nowych Sadów, korzystający z drogi biegnącej z Sierakość w kierunku starego, zabytkowego już młyna.
– Mieszkamy tu i korzystamy z tej drogi zawsze, gdy jedziemy do pracy, do sklepu, gdziekolwiek. Aby się minąć, musimy wjechać w krzaki i otaczające drogę zarośla. Każdy z nas ma zarysowane auto. Po deszczu robi się istne bagno, dodatkowo w dziurach[paywall] tworzą się pokaźne kałuże. Bardzo często kontaktujemy się z gminą w Fredropolu, lecz – jak na razie – brakuje namacalnych efektów naszych próśb. Byliśmy zapewniani, że ktoś przyjedzie i skosi zarośla, bo na tym nam najbardziej zależy. Przyjechali. Mieli jednak sprzęt niedostosowany do terenu i tyle ich widzieliśmy. Po kolejnych telefonach dowiedzieliśmy się, że przedstawiciele gminy byli i stwierdzili, że droga jest przejezdna i nie ma potrzeby podejmować jakichkolwiek działań. Aktualnie wciąż dbamy o tę drogę jak o swoją prywatną – na własny koszt zamawiamy spychacz, aby nieco wyrównać nawierzchnię, podkaszamy na tyle, na ile mamy możliwość – ale to wciąż za mało. Najbliższa okolica wygląda ładnie, estetycznie. Są porobione chodniki, dba się o bezpieczeństwo mieszkańców gminy, a my drżymy po każdym deszczu, gdy przejeżdżamy pod starymi zasuszonymi drzewami, które przy najmniejszym podmuchu sprawiają wrażenie, jakby zaraz miały runąć na drogę – mówią mieszkańcy Nowych Sadów, użytkownicy drogi.
– Rzeczywiście byliśmy i widzieliśmy stan tej drogi. Wbrew temu, co mówią mieszkańcy, nawierzchnia nie jest w tragicznym stanie. W tym momencie nie jest jasna sprawa własności. Stąd nasza powściągliwość w tej kwestii. Mieszkańcy dzwonią i proszą o rychłe podcięcie, lecz muszą wziąć mieć na względzie, że mamy swój harmonogram, według którego pracujemy. Oczywiście weźmiemy pod uwagę obawy mieszkańców i w wolnym terminie podetniemy okalającą, zagrażającą bezpieczeństwu roślinność – powiedział odpowiedzialny za ten problem w gminie Fredropol Sebastian Kątek.

fot.Miłosz Wilgucki
Na pierwszy rzut oka roślinność przydrożna nie wydaje się groźna, lecz wystarczy spojrzeć nieco w górę, gdzie straszą suche, kruche drzewa, sprawiające wrażenie, jakby zaraz miały się zawalić wprost na drogę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nas. Mieszkańców nowych sadow to obchodzi !!!
A kogo to obchodzi .
Nas. Mieszkańców nowych sadow to obchodzi !!!