Zmiażdżone płuca, wątroba w rozsypce, wypadnięte gałki oczne… Do Lecznicy dla Zwierząt „Ada” trafił kolejny skatowany pies. Obrażeniami, które odniósł w nierównej walce ze zwyrodniałym człowiekiem, można by obdzielić kilka konających zwierząt. Trwa walka o jego życie i zdrowie.
Urząd Gminy w Maćkowicach powiadomił Lecznicę „Ada”, iż jeden z mieszkańców dostrzegł na swej posesji bardzo chorego psa, bał się do niego podejść. – Chociaż wiele widziałem w życiu, widok okazał się makabryczny. Mały piesek, około dziesięcioletni, turlał się po schodach. Miał wypadnięte oczy, potężnego krwiaka na głowie, był cały poobijany. Wykluczone, by doznał tych urazów wskutek potrącenia przez samochód bądź pogryzienia przez innego osobnika. Nie miał żadnych uszkodzeń skóry. Został ewidentnie pobity – relacjonuje Radosław Fedaczyński, lekarz weterynarii. Czy do zdarzenia doszło w Maćkowicach? Niekoniecznie. Pies mógł zostać skatowany, a następnie podrzucony kilka kilometrów dalej. Mógł iść przed siebie, na oślep.
Po oględzinach konającego psa przewieziono do lecznicy. Podczas badania i transportu nie stawiał oporu, nie był w stanie. Przerażony resztkami sił próbował gryźć. Oczko (takie imię nadano zwierzęciu) został wstępnie zoperowany. Po repozycji gałek ocznych psu zszyto powieki. – Podajemy mu leki, ratujemy życie. Jego płuca i wątroba są w bardzo złym stanie. Nie wiemy, czy nie będzie miał jakichś obrażeń, które nie pozwolą mu żyć. Walczymy o niego, będziemy szukać sprawcy. Uruchomiliśmy w tym celu sieć wolontariuszy, jesteśmy w kontakcie z klientami z okolic Maćkowic – informują pracownicy lecznicy. Ludzie z całej Polski domagają się ujęcia i ukarania winnego, rwą się, by przyjeżdżać z Warszawy w celu odnalezienia zwyrodnialca. – Nie chciałbym być w skórze tego człowieka – stwierdza Radosław Fedaczyński. – Jesteśmy na etapie przygotowywania pisma do prokuratury, musimy wszystko właściwie, zgodnie z procedurami udokumentować, by wniosek nie został odrzucony, a sprawa umorzona – dodaje.
Jeśli skatowany pies wydobrzeje, będzie ślepy. Ma uszkodzone nerwy wzrokowe, naczynia krwionośne również. – Usiłujemy zachować gałki oczne, inaczej utrudniłoby nam to adopcję. Chcemy, by Oczko był ładny, by ktoś się w nim zakochał. Naszym zadaniem w przyszłości będzie przekazanie psa nowemu właścicielowi. Z całym bagażem jego doświadczeń, przeszłością i teraźniejszością… Obecnie jest przestraszony, boi się zrobić krok. Nie wiemy, co będzie z jego psychiką. Jak podleczymy ciało, będziemy leczyć duszę – deklaruje weterynarz. Jedno jest pewne – Oczko musi trafić w dobre ręce. Nie pójdzie do schroniska. W razie potrzeby zamieszka w lecznicy. Najprawdopodobniej jednak zostanie adoptowany. Taką wolę aktualnie zadeklarowało prawie 20 osób z całej Polski. Zakładając, iż emocje opadną, co za tym idzie liczba chętnych do przygarnięcia psa zmaleje i tak drogą eliminacji pracownicy lecznicy będą mogli (miejmy nadzieję) wybrać osobę kompetentną, która podoła wyzwaniu.

Szczęście w nieszczęściu, iż Oczko wszedł na czyjąś nieogrodzoną posesję. Jeśli doczołgałby się do lasu, zaplątał w krzakach albo wpadł do rowu, nie przeżyłby. – Nie mówilibyśmy o nim, bo byśmy o nim nie wiedzieli. Niejednokrotnie historia maltretowanego zwierzęcia ginie wraz z nim. Czasami docieramy na miejsce bestialstwa, gdy jest za późno – zwierzę jest martwe. Zbliża się okres wakacyjny, podobnych wydarzeń będzie wiele – ubolewa nad istniejącym stanem rzeczy Radosław Fedaczyński. Jednocześnie apeluje: – Jeśli ktoś wie o przypadku niegodziwości względem psa, biciu, głodzeniu, trzymaniu na zbyt krótkiej smyczy, niech da znać. Wystarczy zrobić zdjęcie komórką, wysłać nam na e-maila, ocenimy, czy zwierzę rzeczywiście jest maltretowane. Jeśli zaistnieją ku temu przesłanki, będziemy interweniować, sprawdzać. Działamy w powiecie przemyskim, jarosławskim, gdzie tylko możemy. Chcemy, aby było jasne, kto zakatuje psa choćby w najodleglejszej wiosce, gdzieś na skraju Bieszczadów lub w innej przysłowiowej dziurze, przypadek ów zostanie nagłośniony. Dawniej zbrodnie te były anonimowe, obecnie są upubliczniane, piętnowane.
Niekiedy zwierzę źle wygląda, bo choruje np. na nowotwór. Pracownicy i wolontariusze Lecznicy dla Zwierząt „Ada” skrupulatnie weryfikują nadesłane zgłoszenia. Nie obawiajmy się zatem, iż ktoś zostanie zlinczowany wskutek fałszywego alarmu.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Za wskazówkę, która doprowadzi do wykrycia sprawy jest nagroda. Szczegóły na https://www.facebook.com/wimieoczka/?fref=nf&pnref=story
Nagrody nie chce dajcie mi tego skur..... który to zrobił w ręce.To bedzie nagrodą.
Wydarzenie jest pod tym adresem:https://www.facebook.com/wimieoczka/?fref=tshttps://www.facebook.com/Centrum-Adopcyjne-Lecznicy-Ada-1415463042024759/?fref=tsAktualne plakaty w sprawie Oczusia 1) W celu znalezienia sprawcy, 2) W celu zebrania datków na leczenie. Linki do plakatów: 1) https://drive.google.com/open?id=0B5Ci_yiTWfPocnAyNHpTTkRwc2c 2) https://drive.google.com/open?id=0B5Ci_yiTWfPob0xLcEtxMmFNUWM Linki do plików .pdf do druku: 1) https://drive.google.com/open?id=0B5Ci_yiTWfPobTh4Q3NtdXpJdW8 2) https://drive.google.com/open?id=0B5Ci_yiTWfPobmdtU05VY2h6aWM
YOUTUBE.COM - WŁOCHATY - ANIMALS
Za wskazówkę, która doprowadzi do wykrycia sprawy jest nagroda. Szczegóły na https://www.facebook.com/wimieoczka/?fref=nf&pnref=story
Nagrody nie chce dajcie mi tego skur..... który to zrobił w ręce.To bedzie nagrodą.