„A gdy kraj ocalę” – to tytuł konferencji poświęconej ks. płk. Józefowi Panasiowi. – Był on bohaterskim kapelanem – stwierdzili prelegenci.
Ks. Panaś urodził się w 1887 r. w Odrzykoniu, ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu. Był m.in. kapelanem wojskowym, brał udział w walkach polsko-ukraińskich o Przemyśl, kiedy mobilizował żołnierzy do obrony miasta. Był także twórcą pamiętnika, który daje nowe, nieznane w powszechnej opinii fakty na temat wydarzeń z listopada 1918 r.
Sytuacja była trudna, ponieważ[paywall] dowódcy, jak mówili prelegenci, chcieli poddać Przemyśl bez walki. Momentami to właśnie ks. Panaś był faktycznym przywódcą, on wysyłał telegramy do Krakowa, aby uzyskać wsparcie. Już 28 października postanowił zabezpieczyć poaustriackie magazyny z bronią na Zasaniu. – Kolejna kluczowa decyzja, bez której obrona Przemyśla nie mogłaby się powieść, to obsadzenie obu mostów karabinami maszynowymi wraz z załogą od strony Zasania. Sprzeciwiał się poddaniu Przemyśla i wycofaniu obrońców aż do Rzeszowa. Odbił koszary z rąk ukraińskich w Żurawicy. W końcu sprowadził do Przemyśla majora Stachiewicza, by ten mógł zaprowadzić porządek. Sprowadził też pociąg pancerny, dzięki któremu 11 listopada Przemyśl został wyzwolony z rąk ukraińskich. Wszystko to dobyło się od 28 października do 9 listopada – opowiadał Marek Kulpa.
On sam po raz pierwszy zetknął się z osobą ks. Panasia, gdy należał do Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K. i podczas jednej z inscenizacji miał się wcielić w jego postać. – Materiałów było niewiele, ale docierając do kolejnych artykułów, ukazała mi się postać bohatera, żywiołowa, brawurowa. Poszukując materiałów o nim dotarłem do jego pamiętników – mówił. – Jego bezpośrednie działania przyczyniły się do tego, że Przemyśl został w granicach Polski – podkreślił.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze