– Spacerując wzdłuż Sanu z psem i gośćmi, którzy przyjechali do Przemyśla w odwiedziny, spąsowiałem, kiedy na trasie aż do kładki pieszo-rowerowej zastaliśmy usłany butelkami i śmieciami teren. Chciałem pochwalić się pięknym nabrzeżem, a strzeliłem sobie w kolano, bo obrazek, jaki zobaczyliśmy, jest po prostu straszny. Zima odeszła w niepamięć, śniegi stopniały i odsłoniły gorzką prawdę w postaci pustych butelek po alkoholu, w tym także pobitych, puszek, niedopałków i innych odpadków, których miejsce powinno być w koszu. Trudno to już nazwać drobnym problemem estetycznym. Właściciele czworonogów podczas takiego spaceru brzegiem Sanu ryzykują skaleczenie łap swoich podopiecznych, a zwykli spacerowicze liczący na odrobinę przyjemności z wiosennej aktywności tracą ochotę na dalszą wycieczkę. Jestem tym śmietniskiem oburzony, to po prostu wstyd dla miasta
– podsumowuje Czytelnik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze