Piesze przejście graniczne w Malhowicach jest zagrożone. Wszystko dlatego, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zmieniło noty dyplomatycznej, choć miało na to 3 lata – twierdzi Jakub Łoginow z portalu „Port Europa”, koordynator inicjatywy „Piesze przejścia graniczne”. MSZ twierdzi natomiast, że nie jest to w jego kompetencji. Z kolei MSWiA zapewnia, że sprawę koordynuje strona ukraińska.
– Planowane właśnie przejście graniczne Malhowice-Niżankowice, którego budowa ma się rozpocząć w przyszłym roku, miało być drugim po Medyce przejściem na Podkarpaciu odprawiającym także pieszych i rowerzystów. Liczyli na to zwłaszcza turyści udający się w ukraińskie Karpaty oraz aktywiści z Mościsk i okolic, którzy pracują nad stworzeniem pieszo-rowerowej pętli turystycznej szlakiem Twierdzy Przemyśl – wskazuje Jakub Łoginow.
Jego zdaniem, wieloletnie starania urzędników wojewody podkarpackiego, samorządowców i aktywistów po obu stronach granicy mogą pójść na marne, bo MSZ nie zmieniło noty dyplomatycznej dotyczącej przejścia w Malhowicach, mimo że miało na to 3 lata[paywall]. – Zadanie arcytrudne: do obowiązującej obecnie noty trzeba dopisać cztery słowa: „oraz pieszych i rowerzystów” oraz wysłać tak zmodyfikowaną notę ukraińskiemu MSZ z prośbą o zaakceptowanie – twierdzi redaktor portalu „Port Europa”.
J. Łoginow zaznacza, że nic nie jest jeszcze stracone. Jednak polski MSZ musi najdalej w lutym wystosować do MSZ w Kijowie notę dyplomatyczną aktualizującą obecną notę w sprawie Malhowic. – To czysta formalność, Ukraińcy sprawę znają i ją bez problemu zaakceptują, a sama nota to tylko kilka zdań – twierdzi. Jeśli odpowiedź z Ukrainy nadejdzie szybko, wojewoda podkarpacki będzie miał możliwość zlecenia w pracach projektowych budynku odpraw pieszych.
Brak przejścia pieszego może być też problemem dla władz samorządowych. Według informacji Łoginowa, w swoich projektach unijnych z programu współpracy transgranicznej (np. dotyczących Twierdzy Przemyśl) wpisali założenie, że przejście będzie dostępne dla pieszych i rowerzystów. – Jeżeli będzie inaczej, Unia może zakwestionować zasadność już przyznanej pomocy – zauważa.
W tej sprawie zwróciliśmy się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. – MSZ merytorycznie nie jest właściwe w tej kwestii. Kwestia przejść granicznych należy do kompetencji MSWiA, polecamy więc kontakt z tym resortem – odpowiedziało biuro rzecznika prasowego MSZ.
A co na to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji? – Formalna wymiana not w sprawie ruchu pieszego na przejściu Malhowice - Niżankowice zostanie zainicjowana przez stronę ukraińską – twierdzi wydział prasowy tego resortu.
11 stycznia posłowie PO: Joanna Mucha i Wojciech Wilk skierowali do ministra spraw zagranicznych interpelację w sprawie budowy przejścia granicznego Malhowice-Niżankowice i jego przystosowania do odprawy pieszych. Odpowiedzi jeszcze nie ma.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To przejście nie jest nam, Polakom, do niczego potrzebne.Pan Łoginow niech je sobie buduje z WŁASNYCH funduszy, o ile dostanie na to zgodę.Już mamy jedno przejście graniczne sfinansowane przez stronę Polską. Ukraińcy mieli po swojej stronie tylko drogę wybudować - do dziś jest tam las, a drogi jak nie było, tak nie ma.
Jak zwykle ukraińska strona czeka na polaków , jak wybudujemy im przejście stwarzając całą infrastrukturę, oni natomiast już zacieraja ręce jak by tu szmuglować papierosy i wódkę. Taka cała prawda . !!! Wchodząc w jakąkolwiek współpracę ze str ukraińska to strzał w kolano.. Oni chcą wielkich zmian w rządzie, w prawie, przywilejów, a od siebie nic nie potrafią dać jako społeczeństwo. Efektem tego wszystkiego są ostatnie wydarzenia w Przemyślu i to niespodziewane zatrzymanie prezydenta Przemyśla na granicy. Polska powinna stanowczo pokazać co o tym myśli. A informacje o sprowadzaniu ukraińskich śmieci na podkarpacie powinno zostać porządnie przemyslane w co się polska strona pakuje. Referendum w tej sprawie jest nieuniknione.!!!!!
To przejście nie jest nam, Polakom, do niczego potrzebne.Pan Łoginow niech je sobie buduje z WŁASNYCH funduszy, o ile dostanie na to zgodę.Już mamy jedno przejście graniczne sfinansowane przez stronę Polską. Ukraińcy mieli po swojej stronie tylko drogę wybudować - do dziś jest tam las, a drogi jak nie było, tak nie ma.
Jak zwykle ukraińska strona czeka na polaków , jak wybudujemy im przejście stwarzając całą infrastrukturę, oni natomiast już zacieraja ręce jak by tu szmuglować papierosy i wódkę. Taka cała prawda . !!! Wchodząc w jakąkolwiek współpracę ze str ukraińska to strzał w kolano.. Oni chcą wielkich zmian w rządzie, w prawie, przywilejów, a od siebie nic nie potrafią dać jako społeczeństwo. Efektem tego wszystkiego są ostatnie wydarzenia w Przemyślu i to niespodziewane zatrzymanie prezydenta Przemyśla na granicy. Polska powinna stanowczo pokazać co o tym myśli. A informacje o sprowadzaniu ukraińskich śmieci na podkarpacie powinno zostać porządnie przemyslane w co się polska strona pakuje. Referendum w tej sprawie jest nieuniknione.!!!!!