Na ogół dzieci słyszą: nie dotykaj, nie ruszaj, uważaj, bo popsujesz. Projekt DEMO zmienia to nastawienie. Ma być odkrywczo i eksperymentalnie. Pomysł Anety Jabłońskiej, nauczycielki informatyki w Szkole Podstawowej nr 11 w Przemyślu, tak zachwycił pracowników Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, że teraz to ona podpowiada im, jak go przenieść do ich ośrodka.
Aneta Jabłońska 5 lat temu założyła w szkole Klub Młodego Odkrywcy. Jest to sieć klubów, która współpracuje z Centrum Nauki Kopernik. W ten sposób zetknęła się z prowadzonym w Niemczech projektem Mini-Phenomenta (Phenomenta jest niemieckim odpowiednikiem Centrum Nauki Kopernik). Ośrodek zbudował 52 stacje eksperymentalne, które wypożyczał do szkół. – Warunek był jeden: dzieci miały mieć do nich nieograniczony dostęp, nie mogły być zamknięte pod kluczem w jakimś pomieszczeniu – wyjaśnia Aneta Jabłońska. Niemieckim rodzicom tak się ten pomysł spodobał, że postanowili zbudować takie stacje, aby już na stałe były w szkołach ich dzieci. To zainspirowało nauczycielkę z Przemyśla. – Przedstawiłam pomysł nauczycielom i pani dyrektor. Wszystkim się spodobał – opowiada.
Projekt otrzymał nazwę DEMO. To skrót od słów: doświadczaj, eksperymentuj, myśl, odkrywaj. – Często rodzice i nauczyciele powtarzają dzieciom: nie dotykaj, nie ruszaj, zepsujesz. A ja wyszłam z założenia, że jeśli będziemy mówić: „doświadczaj, eksperymentuj, myśl, odkrywaj”, dzieci będą się rozwijać i łatwiej im będzie rozwiązywać problemy – wyjaśnia ideę projektu A. Jabłońska.
Na początku żadne dziecko nie było zainteresowane stworzeniem stacji doświadczalnej. Z pomocą przyszedł jej syn, uczeń 3 klasy. – Powiedział: „na lekcji będziemy rozmawiać o odkrywcach, zróbmy telefon”. Stwierdziłam, że będzie to nasze pierwsze stanowisko eksperymentalne – wspomina.
Do jego stworzenia posłużył długi wąż ogrodowy i dwa lejki. Tak wykonany telefon łączył drugie piętro z parterem. – Na początku dzieci podchodziły do niego, jak do jeża. Z czasem zaczęły działać – opowiada. I przyznaje, że początek eksperymentów oznaczał konieczność zmiany mentalności u niej i pozostałych nauczycieli. – Któregoś dnia dzieci zaczęły lać wodę przez tego węża. Wtedy zrozumiałam, że to są właśnie eksperymenty i nie ma być czysto, tylko ciekawie – opowiada.
Z czasem projekt zaczął się rozwijać. Teraz w szkole jest 13 stacji eksperymentalnych, a 2 kolejne są w budowie. Wykonują je dzieci razem z rodzicami. Nagrodą jest szóstka w dzienniku oraz tabliczka z nazwiskiem wykonawcy na stacji. Stanowiska rozstawione są na korytarzu szkolnym. Dzieci mają do nich zupełnie nieograniczony dostęp.
Wiadomość o tym, co się dzieje w przemyskiej szkole, dotarła do Centrum Nauki Kopernik. – Powiedzieli, że oni również mają zamiar stworzyć polską wersję Mini-Phenomenty, ale są dopiero na etapie planowania. W naszej szkole natomiast to już działa – nie kryje satysfakcji pani Aneta.
Pracownicy CNK byli pod wrażeniem solidności i precyzji przygotowanych stacji. A. Jabłońska została zaproszona na międzynarodową konferencję do Warszawy, na której opowiadała o realizowanym projekcie[paywall]. Nawiązała też wiele kontaktów. W przyszłym roku szkolnym SP11 będzie współpracować z Politechniką Warszawską oraz Szkołą Podstawową nr 6 w Grodzisku Mazowieckim.
Pani Aneta chciałaby, żeby projektem zainteresowały się inne szkoły, zwłaszcza z Przemyśla i okolic. – Jeśli w innych szkołach powstaną nowe stacje, możemy się nimi wymieniać. Efekty będą ogromne – zapewnia.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Gratulacje!
moja była wychowawczyni... gratuluję :)
Dziękuję :)