Reklama

Chcą zlikwidować smród, ale jak wygrać z naturą?

– Jak śmierdzi świeżo kładziony asfalt wie chyba każdy. A my od pewnego czasu mamy z tym do czynienia na co dzień. – skarżą się mieszkańcy osiedla Władysława Jagiełły w Radymnie. Zarówno władze miasta, jak i właściciele wytwórni nie odżegnują się od odpowiedzialności. Pytanie tylko, jak wygrają z... naturą?

Wytwórnia mas bitumicznych znajduje się przy ulicy Złota Góra, tuż obok Zespołu Szkół Ogólnokształcących, Zawodowych i Rolniczych im. Adama Mickiewicza w Radymnie. W odległości ok. 400 m znajduje się największe w mieście, bo zamieszkałe przez ponad półtora tysiąca mieszkańców, osiedle Jagiełły. Zakład funkcjonuje od kilku lat, pierwszym właścicielem było Lubaczowskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych sp. z o.o. Okolicznym mieszkańcom jakoś udawało się koegzystować z niewygodnym sąsiadem. Sytuacja zmieniła się kilka miesięcy temu. Wszystkiemu winna jest natura (...)

– W tym roku zmieniła się cyrkulacja powietrza. Wiatr najczęściej wieje z zachodu na wschód i powoduje, że uciążliwe opary wytwarzane przy produkcji asfaltu rozwiewane są nie na okoliczne pastwiska czy niezamieszkałe tereny, jak to było do tej pory, a w stronę bloków mieszkalnych – tłumaczy burmistrz Radymna Krzysztof Roman.

Dostępne dokumenty

Delegacje mieszkańców regularnie wizytują radymniański urząd miasta. Spora ich grupa była na ostatniej (28 sierpnia br.) sesji rady miasta. – W upalne dni, kiedy temperatura przekraczała grubo ponad 30 stopni Celsjusza nie mogliśmy otworzyć okien. Tak okropny smród przez cały dzień nam towarzyszył. Zresztą całe miasto było wręcz nasączone wonią świeżego asfaltu. Ile można wytrzymać? Tydzień, dwa? Ale nie przez kilkanaście tygodni. Mamy już tego dość! – grzmią mieszkańcy osiedla.

Reklama

W udostępnionych dokumentach, zwłaszcza pokontrolnych, nie ma żadnych uchybień od norm, które zakład musi spełniać. Umowa została zawarta na 15 lat, do 2023 roku. Nie ma możliwości jej rozwiązania. Trzeba poszukać innych możliwości, aby problem rozwiązać.
– Naprawdę to śmierdzi. Przekonałem się o tym wiele razy. Woń świeżo kładzionego asfaltu nie jest miła. Im wyższa temperatura, tym bardziej śmierdzi. Zastanawiam się, dlaczego poprzednie władze miasta zgodziły się na lokalizację tego zakładu tak blisko zabudowań, bo to jest największy błąd. Ale jak to się mówi, pociąg odjechał. Teraz trzeba się zastanowić, jak ten problem rozwiązać – słusznie zauważa burmistrz Radymna.

Trzy rozwiązania

Władze miasta są już po spotkaniu z najważniejszymi osobami z tego zakładu. Pojawiły się trzy rozwiązania tego problemu. – Pierwsze to podniesienie o około sześć metrów komina, przez który wydostają się te śmierdzące opary. Uważam jednak, że to niewiele da. Drugi pomysł to instalacja absorbentów części ulatniających się węglowodorów, czyli inaczej mówiąc, specjalnych filtrów, które znacznie zmniejszyłyby emisję. Trzecie rozwiązanie to przeniesienie zakładu w inne miejsce. Ale tutaj też jest problem, bo jedynym dogodnym miejscem byłoby to obok oczyszczalni ścieków. Tyle tylko, że jeśli wiatr znowu by się odwrócił, to z podobnym problemem zmagaliby się właściciele Kresowego Dworu, a to przecież jedno z naszych reprezentacyjnych miejsc. Obiecuję, że zrobię wszystko, aby te uciążliwości znikły – wylicza burmistrz K. Roman.
14 września br. w radymniańskim urzędzie odbyło się spotkanie władz z mieszkańcami, podczas którego owe trzy propozycje zostały przedstawione.

Reklama

Poszukają konsensusu

Kompromis chce wypracować obecny właściciel zakładu, czyli spółka PBI WMB z Sandomierza. – Nie lekceważymy sprawy, nie mamy zamiaru odwracać się plecami do tego problemu. Chcemy wspólnie z władzami Radymna wypracować najlepsze rozwiązanie – zapewnia dyrektor ds. infrastruktury sandomierskiej spółki Błażej Haręza. – Gdy ten zakład powstawał, był jednym z najnowocześniejszych w Polsce. Ale wiadomo, że wszystko pędzi, pojawiają się nowe technologie i po kilku latach zakład także wymaga pewnych poprawek. Zapach świeżego asfaltu jest specyficzny, ale problemem jest fakt, że nie da się jego produkcji szczelnie zamknąć. Pewnych naturalnych zapachów się nie wyeliminuje. Jesteśmy już po wstępnych rozmowach z francuską firmą, która zajmuje się likwidacją tego typu uciążliwości. Spróbujemy zlikwidować i te, finansując wszystko – podsumował B. Haręza.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama