Choinka to nie tylko element świątecznego wystroju. Jak się okazuje, tradycja wnoszenia drzewka do mieszkania wcale nie jest tak długa, jak mogłoby wynikać z liczącej dwa tysiąclecia historii chrześcijaństwa, bo na ziemiach polskich liczy ona zaledwie 200 lat.
Początkowo na ziemiach polskich popularna była „jodełka”, „jódka” lub „podłaźnik”, czyli wierzchołek sosny, jodły lub świerka zawieszony u pułapu izby. Ten swoisty totem chronić miał dom i jego mieszkańców od złych mocy. Choinka w obecnej formie przywędrowała z Niemiec do Wielkopolski dopiero końcem XVIII wieku. Zygmunt Gloger w „Encyklopedii Staropolskiej” wspomina: „Za czasów pruskich, tj. w latach 1795 – 1806, przyjęto od Niemców zwyczaj w Wigilię Bożego Narodzenia ubierania dla dzieci sosenki lub jodełki orzechami, cukierkami, jabłuszkami i mnóstwem świeczek woskowych”.
Z czasem przyjęły się nasze narodowe wzorce, według których drzewko należy wnosić do domu w dniu wspomnienia pierwszych ludzi – Adama i Ewy. Nie powinno na nim zabraknąć jabłek, bo właśnie te owoce były na biblijnym rajskim drzewie, a ponadto jabłko symbolizuje zdrowie. Wśród iglastych gałązek należy przewlec lekkie, słomkowe i bibułkowe łańcuchy, jako pamiątkę po wężu – kusicielu. Obowiązkowa gwiazda na wierzchołkowej gałązce symbolizuje gwiazdę betlejemską, która wiodła Trzech Króli do Dzieciątka Jezus. Z kolei świeczki to jak okruchy ognia, który dawniej płonął w izbie przez całą noc wigilijną, aby przychodzące na ten czas dusze przodków mogły się ogrzać. Na choince wieszano też piernikowe figurki ludzi i zwierząt, lukrowane kolorowo, posypane makiem, a szczególnie okazale prezentowała się postać św. Mikołaja. Tak ustrojona choinka stała w domu do Trzech Króli.
We wschodniej Polsce zwyczaj ubierania choinki zadomowił się dopiero na początku XX wieku, ale w samych Karpatach już w XIX wieku przynoszono do domu drzewka, nazywane „podłaźnikiem” i być może był to ślad pogańskiego kultu drzew. Jodełkę – gdyż to drzewo najwyżej ceniono – wieszano u sufitu w tej izbie, w której rodzina zasiadała do wieczerzy wigilijnej.
Przez całe dziesięciolecia żywa choinka z lasu nie miała alternatywy. Wycinka młodych drzewek, zwłaszcza ich notoryczne kradzieże, doprowadzały jednak do sporych dewastacji młodników. Dlatego pojawienie się sztucznych choinek w latach 70. ubiegłego wieku uznać można za wielki przełom. Plastykowe drzewka są wielosezonowe i jeszcze do niedawna reklamowane były jako bardzo ekologiczne, pozwalające oszczędzić las. Tymczasem ostatnie lata przynoszą zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Okazuje się bowiem, że do wytworzenia plastikowej choinki używa się substancji, których uzyskanie powoduje szkody w środowisku. Średnie bowiem drzewko zbudowane jest z 5 kg żelaza, 0,7 kg polietylenu i pół kilo PCV. Ocenia się, że do wytworzenia go potrzeba wyemitować do atmosfery 10 kg dwutlenku węgla, a dochodzą jeszcze emisje nieprzyjaznych środowisku wyziewów substancji chemicznych wytworzonych w procesie produkcji. Przy transporcie docelowym emituje się kolejne 3 – 9 kg dwutlenku węgla. Sama choinka, gdy już po latach użytkowania trafia na śmietnik, rozkłada się grubo ponad 100 – 300 lat.
Tymczasem choinki naturalne pochodzą ze specjalnie zakładanych plantacji. Podczas kilkuletniego intensywnego wzrostu wiążą w swoim drewnie znaczne ilości dwutlenku węgla. Na dodatek korzenie pozostałe po wycięciu pozostają w glebie, powodując jej wzbogacenie w próchnicę, zaś samo drzewko w krótkim czasie po wyrzuceniu z domu ulega naturalnemu rozkładowi. Może być też wykorzystane jako opał lub po rozdrobnieniu nawóz, powracając w ten sposób do środowiska. Drzewko takie, nawet jeśli po kilku tygodniach opadnie zupełnie z igieł, pozostaje wciąż elementem przyjaznym człowiekowi.
Końcem XIX wieku, gdy pocztówka przeżywała swój najlepszy okres, dużą popularność uzyskały kartki wysyłane z okolicznościowymi życzeniami bożonarodzeniowymi. Pod nazwą kartek świątecznych zdobyły wielką popularność w naszej części Europy. Pięknie malowane scenki przedstawiające dzieci ze świątecznymi drzewkami były częste na ówczesnych pocztówkach – ich malowaniem zajmowali się wybitni twórcy, a niektóre wzory ukazywały się w bardzo niskim nakładzie.
Urocze są czechosłowackie pocztówki z lat 30. XX wieku, na których dzieci ścinają i wywożą z lasu choinki. Te sielankowe obrazki doskonale przystają do ówczesnej rzeczywistości i ilustrują dobrze utrwalony, choć fatalny dla lasu, obyczaj (4,5).
Bajecznie kolorowa, ręcznie malowana, pocztówka przedstawiająca dzieci wiozące z lasu choinkę, została wysłana 22 grudnia 1899 roku z Lembergu (Lwów) do Krosna (8). Pani Aleksandra wraz z życzeniami świątecznymi otrzymała podziękowanie za przesłane masło i grzyby.
Tekst: Edward Marszałek. Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze