Przewożenie zwierząt samochodem wymaga rozwagi oraz poszanowania. Chodzi tu nie tylko o szacunek dla zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, ale i należyte traktowanie tych szczególnych pasażerów. Nieważne, czy wieziemy psa, kota, konia czy krowę. Ma być bezpiecznie na drodze i wewnątrz pojazdu.
Bo jazda po drodze publicznej to nie cyrk. Á propos – lew, słoń czy wielbłąd też muszą na swoje występy jakoś dojechać. Artyści ci mają zapewniony kurs z użyciem klatek, przyczep i megatirów. Jechałem kiedyś za takim konwojem cyrkowym i nie chcę tego komentować. Prawo o ruchu drogowym nie reguluje wprost kwestii przewożenia zwierząt. Zabrania jednak kierowcy używania pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu osób znajdujących się w pojeździe albo poza nim. Za eksperymentalne przewożenie zwierzaków można więc zarobić mandat, a za znęcanie się nad zwierzętami – 2 lata więzienia. Dla sadystów – nawet 3 lata. A prawa fizyki? Są bezlitosne. Obliczono, że w momencie zderzenia z prędkością 50 km/h piesek o wadze 3,1 kg dostanie takiego przyspieszenia, że może „ważyć” aż 93 kg. Proponuję wyższą matematykę. W Mogilnie we fiacie uno jechały 3 cielaki, a pod Szczytnem w VW caddy – 8 cieląt. Ile waży to towarzystwo, kiedy kierowca gwałtownie zahamuje ? Dla ułatwienia podam, że wiadomo już , kto za każdym razem siedział za kierownicą. Koziołek Matołek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze