Reklama

Co ma wspólnego piłka w grządkach z lokalną polityką

29/08/2015 16:33

Gdy w grę wchodzą: miedza, sport i polityka – o pokoju i wzajemnym poszanowaniu mowy być nie może. Te trzy wspomniane okoliczności stały się zarzewiem konfliktu w Bachowie. Groźby, wyzwiska i kalumnie, niszczenie mienia, szukanie haków na przeciwnika, a ostatnio nawet szarpanina i rękoczyny – oto jak sąsiedzi potrafią sobie uprzykrzać życie.

„Chciałabym podzielić się z Państwem informacją na temat sytuacji, jaka ma miejsce w miejscowości Bachów” – pisze jedna z czytelniczek. „(...) Pewna Pani prowadzi konflikt z młodzieżą, która gra w piłkę nożną na boisku przy szkole. Pani ta twierdzi, że w momencie, gdy piłka przeleci przez ogrodzenie boiska, wpada prosto w jej grządki z warzywami. (...) Jasno mówi o tym, że będzie robić wszystko, by doprowadzić do zakazu gry w piłkę na tym boisku... Ostatnio dochodzi już do coraz groźniejszych sytuacji (...), w momencie, gdy piłka rzeczywiście wpadnie na jej posesję, przebija każdą piłkę nożem. (...) Kobieta, o której piszę, jest[paywall] „świetlicową” w Świetlicy Wiejskiej w Bachowie.... a to, jak się zachowuje, wpływa na to, że dzieci boją się teraz chodzić do świetlicy...” – kreśli obraz sytuacji anonimowa mieszkanka. Będąc kilkakrotnie w Bachowie, zapytaliśmy o sprawę mieszkańców:

–  Nie chcemy mieć z tą sprawą nic wspólnego, to trzeba rozmawiać z tą panią... Ale anonimowo dodam panu, że tam pobito chłopaka, syn tej pani pobił za to, że tamten grał i kopnął piłkę na jej posesję... – słyszymy od jednej z osób.

Reklama

– Ona sobie tę parę grządek zasadziła i nic złego w tym nie ma. Zwracała im uwagę kilkakrotnie, bo ta piłka rzeczywiście jej niszczyła rośliny, ale oni bardzo wulgarnie jej odpowiedzieli ... – skomentowała inna.

 – Ona tam specjalnie grządki posadziła, ma pretekst. Chłopaki coś muszą robić, jak wakacje mają, drugie boisko to jest pastwisko zwykłe, trawa po kolana, nierówno i jeszcze piłka do Sanu wpada... No to wiadomo, grają tam, nigdy to nikomu nie przeszkadzało – dopowiedział inny mieszkaniec.

Reklama
Nikt nie chce w sprawie zabrać głosu oficjalnie. Tłumacząc się obowiązkami w polu, nie znalazł dla nas czasu także sołtys Bachowa.


fot.Kamil Jacek Zarański
Jak twierdzą niektórzy, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Lokalny konflikt zahacza bowiem o szkołę, świetlicę i Urząd Gminy w Krzywczy.

Po drugiej stronie siatki...

Więcej odwagi miała sama zainteresowana i jej syn. – To bzdury. Po pierwsze działka, która sąsiaduje ze szkolnym boiskiem, nie należy do mnie – tłumaczy kobieta. – To działka mojego syna i nie chodzi o to, że dzieciom grającym na boisku piłka czasem wpadnie w moje grządki... Chodzi o dorosłych, co przychodzą na to boisko w godzinach popołudniowych i tłuką piłką specjalnie w moje tyczki i warzywa. Kiedy chcą, wchodzą na posiadłość syna, a na wszelkie prośby i uwagi z mojej strony reagują agresją, wulgaryzmami i wyszydzaniem – skarży się świetlicowa. – Niedawno w trakcie turnieju dorosłych, kiedy zwróciłam uwagę grającym, bo piłka we mnie uderzyła, syn sołtysa z uśmiechem zaintonował Mniej niż zero..., co zaraz podchwycili następni. Rozpłakałam się, co miałam zrobić... – przytacza sytuację.

Reklama

–Tak nie będzie – mówi Mateusz, właściciel działki. – Kiedy to się zaczęło, byłem we Francji, w pracy, a matka zadzwoniła do mnie z płaczem. Obiecałem, że kiedy wrócę, sprawę załatwię. Najpierw rozmawiałem, ale nic to nie dawało... Tu nie chodzi o przypadek, to specjalne i notoryczne prowokacje. Kiedy rozmowy nic nie dały, dwa razy przebiłem nożem piłki, które wpadły na moją działkę. Tak, zrobiłem to ja i zrobię za każdym następnym razem... Nie dzieciom, tylko dorosłym, którzy robią to na złość i pastwią się nad moją mamą! – dodaje.

– W ostatnim tygodniu też miała tam miejsce awantura, znowu grali i kopali piłkę na moją posesję. Usłyszałem od nich wyzwiska i że „będziemy sobie tam wchodzili, kiedy będziemy chcieli”. Kiedy podszedłem do tego, co tak powiedział, popchnął mnie, więc nie wytrzymałem i go uderzyłem. twierdzi Mateusz.

Reklama


fot.Kamil Jacek Zarański

... drugie i trzecie dno

Lokalny konflikt zahacza o szkołę, świetlicę i Urząd Gminy w Krzywczy. Niedawno pisaliśmy o problemach szkoły w Bachowie. Nowo wybrane władze gminy z powodów finansowych chciały jej likwidacji lub przekazania  w ręce stowarzyszenia. Takim rozwiązaniom zdecydowanie przeciwstawiała się część mieszkańców. Szkoła prowadzona przez stowarzyszenie nie podlega pod Kartę nauczyciela, toteż nauczyciele zarabiają w niej mniej. Ze zrozumiałych względów nie spodobało się to rodzinom bachowskich nauczycieli. Zaproponowano, aby zamknąć świetlicę, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na ratowanie szkoły. Świetlicowa i jej syn przeciwstawili się takim pomysłom. To tylko pogłębiło od dawna panujące we wsi animozje. Przypomniano sobie, że w niedawnych wyborach samorządowych kobieta popierała obecnego wójta, który taką propozycję wysunął. Niedługo po spotkaniu zaczęły się zacięte mecze na przyszkolnym boisku...

Słowo opamiętania i piłki od wójta

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pani - niezalogowany 2015-08-30 14:30:41

    Może Pani też chce zagrać ? :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marta - niezalogowany 2015-08-30 22:52:24

    Po przeczytaniu całego artykułu stwierdzam że to młodzi, robiący na złość ludzie. Brak poszanowania czyjejś pracy. Niski poziom wychowania przez rodziców.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    czytelnik - niezalogowany 2015-08-31 11:13:04

    Może niech syn tej pani sobie przypomni jak jeszcze kilka lat temu sam grywał na tym boisku, a gdy piłka tam poleciała kompletnie nikomu to nie przeszkadzało.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości