Przyjmuje się, że jazz pochodzi z Nowego Orleanu, piłka nożna z Anglii, a karate z Japonii. Po głębszej analizie okazuje się, że nie do końca tak jest. Zacząłem się nad tym zastanawiać, kiedy niedawno w jednej z audycji Wojciech Mann puścił rockowy kawałek brzmiący czysto po amerykańsku. Prowadzący też dał się zmylić, czemu dał wyraz w długim wywodzie na ten temat. Usłyszał tę kapelę w jakimś serialu i doszedł po nitce do kłębka. Okazało się, że to zespół z Islandii o wdzięcznej nazwie Kaleo.
Wracając do piłki nożnej. Na Wyspach Brytyjskich zwyczaj ten jest nieznanego pochodzenia. Mógł tam dotrzeć z Celtami, Rzymianami czy Normanami. Karate łączy się z Okinawą, ale wiadomo, że szukać należy wcześniej w Chinach i Indiach. Jazz zaczął się pewnie na Czarnym Lądzie, a stamtąd dopiero zjechał do Ameryki. Tak się ten świat kręci, dokładnie wokół własnej osi. W tej sytuacji nikogo nie powinno dziwić, że do obsady głównych ról w historycznych produkcjach polskich planuje się zaangażować aktorów amerykańskich. Jeśli Tom Cruise potrafił zagrać samuraja, to dlaczego nie może wcielić się np. w Bolesława Chrobrego. „Dopóki ziemia kręci się, dopóki jest tak czy siak, Panie ofiaruj każdemu z nas czego mu w życiu brak” – śpiewał Bułat Okudżawa. Nic dodać, nic ująć.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze