Reklama

Dawny lampiarz i przemyskie elektrownie

14/08/2022 07:56

Pod koniec XIX wieku pojawiły się w Przemyślu pierwsze lampy elektryczne, które powoli zastępowały oświetlenie naftowe. Nie wszystkich było stać na nowoczesną oświetlenie, dlate-go tylko niektóre instytucje i prywatni odbiorcy zamożni mogli sobie pozwolić na takie przedsięwzięcie. Zapewne mało kto dziś wie, że w mieście istniała elektrownia, która jakiś czas funkcjonowała jeszcze po II wojnie światowej.

Na ulicach Przemyśla jeszcze na początku XIX wieku nocą było ciemno. Magistrat uważał, że taniej utrzymywać jednego nocnego stróża, niż oświetlać całe miasto. Łaził on po całym mieście po godzinie 10 wieczór i darł się na całe gardło: „Gasić światło! Gasić światło!”. Wtedy mieszkania oświetlano świecami, oliwą lub łojem z knotem. Wypatrywał też, czy gdzieś nie wybuchł pożar.

Uliczne oświetlenie

Pierwsze latarnie były olejowe, wyglądały jak trzymetrowe drewniane słupy ze szklanym kołpakiem u góry. Wewnątrz umieszczano pojemnik z tanim olejem konopnym, z którego sterczał knot. Jednak dawały one mało światła, a szkło szybko się okapcało. Już na początku II polowy XIX wieku w mieście śmierdzący olej szybko zamieniono na naftę. Dawała ona w lampie jaśniejszy płomień, prawie nie kopciła i była jeszcze tańsza od oleju konopnego.

Reklama

Latarnik, drabina i nafta

Oświetlenie miasta i kontroli nad lampami i lampiarzami – według „Gazety Przemyskiej” z 1889 r. (nr 17) –  przepadało w udziale naczelnikowi straży pożarnej i jego podwładnym. Lampy naftowe migotały światłem na najważniejszych ulicach miasta, głównie tam, gdzie mieściły się urzędy lub austriackie koszary: w Rynku, przy ul. Mickiewicza, Dworskiego, Czarnieckiego, Jagiellońskiej itp. Każdego wieczora, przed zmierzchem, ruszał w obchód strażnik z drabinką i kankami z naftą w rękach. Przystawiał drabinę do słupa, gramolił się na górę, czyścił szkło, jeśli była potrzeba, dolewał paliwa, zapalał knot i szedł dalej. Ciemno było, zanim zaświecił ostatnią w rewirze.

Pierwsza elektrownia miejska

Pod koniec 1895 roku powstała w Przemyślu pierwsza elektrownia przy ul. Konarskiego 6 i nazywała się centralną stacją elektryczną. W jej wnętrzu zamontowano[paywall] maszyny parowe i dynamoelektryczne. Z Wiednia sprowadzono monterów, by rozprowadzili przewody elektryczne do pierwszych zabudowań i zabłysły pierwsze lampy żarowe (żarówki). W centrum miasta zawisły na 19 żelaznych masztach, wysokich na 18 m latarniach łukowych o mocy 1600 świec, które migotały i szybko się spalały. Lampy takie zainstalowano rok później na dworcu kolejowym i przed nim (główny hol, peron, restauracja ). Potem uczyniono to na moście żelaznym, w niektórych sklepach, mieszkaniach. Wraz z powstaniem elektrowni założono w mieście sieć telefoniczną („Gazeta Przemyska” 1894, nr 18; „Kuryer Przemyski” 1895, nr 80,81,83,84).

Reklama

Lampiarz i tyczka

Wtedy chodził lub jeździł wieczorami na rowerze lampiarz po mieście i długą tyczką wciskał kontakty umieszczone wysoko na słupach. Rano odbywało się wszystko w odwrotnym kierunku: przy pomocy umieszczonego na drążku specjalnego uchwytu, niby palców, odciągał gałkę ku dołowi i żarówka gasła. Stawali ludzie, podziwiali technikę, a on kroczył dumnie. Bywało z początku, że ten i ów żegnał się w skrytości. Czary! Bez knota, bez nafty. A świeci i wiatr płomienia nie zdmuchnie. W mieście w 1908 r. było już 100 telefonów prywatnych. W urzędzie pocztowym stacyjkę obsługiwała jedna telefonistka od godziny ósmej rano do dziewiątej wieczorem.

Nowa elektrownia na ropę

W 1910 roku, przy ul. Targowickiej (obecnie Sportowa) powstała nowa elektrownia. Ulokowano ją tuż nad rzeką San, by z niej korzystać. Z zewnątrz wyglądała okazale. Pierwsza ogromna hala była kotłownią. W dwóch olbrzymich kotłach palono tam ropą sprowadzaną z Borysławia, która płynęła rurami wprost z dworca kolejowego do olbrzymiego zbiornika, a stąd do mniejszej cysterny znajdującej się w kotłowni. Pisano wówczas: „W drugiej hali pracują olbrzymie maszyny, systemem tandem. Pracuje właściwie dwie na przemian, a trzecia służy za rezerwę. Tu także jest rozdzielnia elektryczności. Również obszerną jest trzecia hala w piwnicy (...), a znajdują się w niej różne maszyny pomocnicze. Wracamy na górę, idziemy do hali trzeciej (...) to akumulatornia” („Gazeta Przemyska” 1910, nr 40).

Reklama

Modernizacja i awaria

Po I wojnie światowej do wytwarzania elektryczności używano węgla. Elektrownię zmodernizowano, mimo to była ona nieekonomiczna. Spalała go za dużo. W 1931 roku do Miejskiego Zakładu Energetycznego przy  ul. Targowickiej (Sportowa) zakupiono nawet 1000-konną maszynę Diesla, by w razie przerwy w przepływie prądu do odbiorców mogła być uruchomiona. Okazało się potem, że była ona awaryjna. W efekcie całe Zasanie,  Garbarze, ulica Dworskiego i inne mniejsze uliczki  pozbawione były prądu. Ulice tonęły w ciemnościach, zakłady przemysłowe stały nieczynne, mieszkania pozbawione były światła, brakowało wody, w nocy zaś hulali złodzieje. Awaria – nie pierwsza –  trwała 17 dni. Sprawa zakończyła się w sądzie. Dyrektorem elektrowni był Jerzy Jasiński („Ziemia Przemyska” 1934 r., nr 14,15,16 i 18).

Po II wojnie światowej

Miejski Zagład Energetyczny istniał do 1957 r. Rok później powstał tam Zakład Prefabrykatów Żelbetowych ELBUD przy ul przy ul. Sportowej 3 (dawnej Targowickiej) w Przemyślu. Celem nowo powstałej spółki było dostarczanie branży energetycznej prefabrykatów betonowych i żelbetowych. Istniała ona w tym miejscu do 1982 r. Potem przeniesioną firmę do nowej fabryki przy ul. Sieleckiej 3.

Reklama


JF
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości