3 główne punkty miała rozpatrywana 15 listopada skarga na działalność wójta. Skarżący kwestionował prawidłowość wydzierżawienia jednej z działek w miejscowości Zapałów, możliwość składowania na niej w dużej ilości nawozów naturalnych powodujących odór, a także podważał prawo wójta do korzystania z usług prawnika zatrudnionego w urzędzie do reprezentowania go w sprawie karnej. Choć jego skarga we wszystkich punktach została uznana za bezzasadną, wywołała gorącą dyskusję. Swój epilog sprawa miała na ostatniej sesji rady gminy, 25 listopada.
Sposób wydzierżawienia działki nr 149 w Zapałowie budzi wątpliwości skarżącego już od kilku miesięcy. Jeszcze w październiku rada gminy ustosunkowała się do jego skargi negatywnie.
W pierwszej połowie listopada skarżący ponowił ją, choć nie przedstawił żadnych nowych okoliczności. Jej rozpatrzenie poprzedziła wielowątkowa analiza prawna, w której radca prawny urzędu wyjaśniał, że w odróżnieniu od wójta rada sołecka nie ma kompetencji prawnych do dysponowania gruntami gminnymi, a samo sołectwo[paywall] nie ma żadnych praw własności dla spornych gruntów.
Wobec powyższego ta skarga została uznana za bezzasadną.
W kwestii nawożenia działki nawozami naturalnymi, który to proceder powoduje uciążliwości odrowe, radni także uznali bezzasadność skargi.
Wprawdzie kontrola pracownika gminy wykazała składowanie na działce dużej ilości nawozu o trudnej do określenia konsystencji i o nieprzyjemnym zapachu, jednak wójt ani nie zlecał gromadzenia takich substancji na terenach gminnych, ani nie został o takim zamiarze przez dzierżawcę powiadomiony, przede wszystkim jednak nawożenie prowadzi osoba prywatna.
Ponadto, jak przedstawiał w uzasadnieniu przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Bogusław Socha, uciążliwości zapachowe nie są regulowane w polskim prawie żadnymi normami, nieprzyjemne zapachy mogą niestety występować na terenach rolniczych, a w tym konkretnym przypadku zapach jest okresowy i odwracalny.
Wreszcie radni uznali za bezzasadny zarzut dotyczący reprezentowania byłego wójta gminy Mariana Ryznara w prywatnej sprawie karnej przez adwokata sprawującego jednocześnie funkcję radcy prawnego w urzędzie gminy. Tu kontrowersji nie było.
Radni ustalili, że obie usługi Michał Muzyczka świadczył na podstawie odrębnych umów, więc do konfliktu interesów nie doszło, a rada gminy nie ma podstaw do tego, by oceniać działania wójta jako osoby prywatnej.
W dyskusji, która się wywiązała wokół uchwały, przeważały głosy zmęczenia sytuacją, bo skarżący uwagi pod adresem władz gminy kierował dość często – zarówno komisarz gminy Maria Tabin-Matusz, przewodniczący komisji Bogusław Socha, jak i sołtys Zapałowa Kazimierz Szałaj apelowali o załagodzenie sporu i doprowadzenie do ugody. Jednak w łonie samej rady wiele kwestii nadal budziło kontrowersje.
Radni zastanawiali się na przykład, jaka konkretnie substancja rozprowadzana jest na polu w Zapałowie i czy ktokolwiek ma nadzór nad jej składem. Poruszali też problem sposobu wykorzystywania działki.
Jedni wskazywali, że w ewidencji gruntów figuruje ona jako pastwiska, a w istocie jest wykorzystywana jako pole orne, inni sugerowali, że okolicznym mieszkańcom nie podoba się, że ktoś „robi pieniądz” na uprawie tych gruntów i dochodzili do ironicznego przekonania, że „może lepiej, żeby to leżało odłogiem”.
Jak się okazało, sprawa miała swój epilog 25 listopada, na kolejnej sesji rady gminy. Do przewodniczącego rady Krzysztofa Socały wpłynęło bowiem kolejne pismo od tego samego mieszkańca gminy, który nie tylko krytykował odrzucenie jego skargi, ale też negatywie oceniał pracę zarówno przewodniczącego, jego zastępcy, jak i całej rady.
Przede wszystkim ponownie podnosił zagadnie substancji leżącej na polach w Zapałowie. „Ja jako rolnik nie umiem odpowiedzieć, co to za świństwo, które przypomina resztki prawdopodobnie z oczyszczalni Czajka” – odczytywał pismo K. Socała.
W dokumencie skarżący wyjaśniał też, że jego częste interwencje wynikają z nieprawidłowości w działaniu gminy i poczucia wstydu za jej reprezentantów. Na kolejny list wymierzony w jego osobę zdecydowanie zareagował przewodniczący rady. Przede wszystkim zasugerował, że podpisujący się pod pismami nie jest ich autorem.
– Wykorzystuje się Mieczysława Szałaja, który bezkrytyczne podpisuje się pod kolejnymi skargami – grzmiał przewodniczący. – Ja wiem, kto pisze te pisma i wiem, kto mu w tym pomaga – dodawał.
W emocjonalny sposób przekonywał, że kolejne ataki mocno odczuwała ciężko chora żona przewodniczącego, a ponawiane skargi nie pozwoliły mu w spokoju przeżywać żałoby po jej śmierci. – Nie, nie zrezygnuję, niech się pan nie łudzi – deklarował, domyślając się w ten sposób intencji autora skarg.
Przewodniczący rady otrzymał wsparcie swoich kolegów, a jego tyradę podsumowała też komisarz gminy Maria Tabin-Matusz. – Autora tych pism proszę o zaniechanie swoich działań, ponieważ są one po prostu nie na miejscu i nieludzkie – stwierdziła.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze