Czternasta z rzędu odsłona Międzynarodowego Festiwalu Derenia w Bolestraszycach przyciągnęła rzesze osób zainteresowanych atrakcyjną formą spędzenia czasu w klimatycznym otoczeniu przyrody. Uginające się od lokalnych specjałów stoiska, bogata oferta produktów na bazie derenia, sadzonki krzewów i roślin, warsztaty kulinarne, ciekawi goście i akcent muzyczny – to propozycje, jakie przygotowano w tym roku dla odwiedzających.
Dereniowe święto ma już swoich stałych fanów, którzy nie wyobrażają sobie przegapić daty imprezy w kalendarzu. To coroczne wydarzenie cieszy się ogromną popularnością i ściąga do Bolestraszyc nie tylko lokalsów, ale także liczne grono osób z całego Podkarpacia. W tym roku oferta imprezy była naprawdę szeroka. Jak zwykle przyświecał jej nadrzędny cel, czyli popularyzacja wiedzy o dereniu jadalnym, jego odmianach, właściwościach i zastosowaniach kulinarnych. To dereń grał tego dnia bez wątpienia pierwsze skrzypce i to po sadzonki derenia wielu przyjechało z różnych części regionu. Te, podobnie jak sadzonki kasztana jadalnego, rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, ale niemałym zainteresowaniem cieszyły się również inne oferowane rośliny. Z tego względu festiwal, jak co roku, był prawdziwą gratką dla pasjonatów ogrodnictwa. Tu, oprócz bogatej oferty, znaleźli też fachowe doradztwo odnośnie wzrostu i pielęgnacji roślin.
Impreza służyła także promocji podkarpackich produktów tradycyjnych. Na stoiskach nie brakowało bogatej oferty wszelkiej maści przetworów, trunków, soków. Z pewnością niejeden odwiedzający tego dnia zrezygnował też z domowego obiadu na rzecz pyszności oferowanych przez koła gospodyń i stowarzyszenia. Pierogi, gołąbki, proziaki, bigos, grochówka, bogata paleta słodkich i słonych wypieków, chleb ze smalcem, dereniowy kompot, jadalne prażone kasztany i cała masa innych przysmaków czekały bowiem na odwiedzających.
W kulinarną podróż z dereniem zabrało przybyłych Stowarzyszenie Adsum w Ostrowie, poznaniu derenia jadalnego (i nie tylko jego) oraz jego wszechstronności służyły też spotkania z ciekawymi gośćmi. Zajmująco opowiadał o nim Mohammaderez Rezazadeh, w którego żyłach płynie irańska krew, choć – jak mówi – w głębi serca jest Polakiem, bo to Polskę wybrał na swoje miejsce do życia. Popularny yotuber, prowadzący w sieci bloga „Irańczyk w Polsce”, w którym pokazuje[paywall] Polakom ich kraj swoimi perskimi oczyma (publikował m.in. filmy z wizyty w Przemyślu) przeprowadził się do kraju nad Wisłą w 2017 roku i świetnie mówi po polsku. Z wykształcenia jest kulturoznawcą. Na festiwalu przybliżył słuchaczom m.in. różnice użytkowania derenia w Iranie i w Polsce. Jednym ze sposobów jego wykorzystania są w jego ojczystym kraju choćby suszone owoce derenia (tzw. lavashak), będące smaczną, zdrową przekąską, z powodzeniem zastępującą czipsy.
– Dereń kiszony jest dla mnie produktem, którego nigdzie nie spotkałem, myślę, że warto go przedstawić Irańczykom – mówił o polskim sposobie wykorzystania owocu.
Reklama
Nadmienił również, że Festiwal Derenia to impreza, którą z powodzeniem organizuje się także w jego rodzinnym kraju. Słów kilka o dereniu i mnogości jego odmian wtrącił także spiritus movens dereniowego święta w Bolestraszycach Narcyz Piórecki, dyrektor arboretum.
Wśród prelegentów konferencji będącej częścią festiwalu byli też: prof. dr hab. inż. Alicja Kucharska z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, dr inż. Agata Czyżowska z Politechniki Łódzkiej, dr Andriy Prokopiv z Ogrodu Botanicznego we Lwowie i Adam Warecki z Towarzystwa Ochrony Motyli.
Uczestnicy wydarzenia mogli też posmakować i poznać różnorodne odmiany jabłek, obejrzeć przygotowane wystawy i zwiedzić kolekcje pomologiczną. Niestety w drugiej części imprezy szyki nieco pokrzyżował organizatorom deszcz, ale i tak wydarzenie zaliczyć można do bardzo udanych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze