12 czerwca do Komendy Powiatowej Policji w Lubaczowie dotarła informacja o tym, że nieznani sprawcy zdewastowali ukraińskie upamiętnienie (pomnik) na cmentarzu obok cerkwi w Radrużu. 23 czerwca napłynęła kolejna – o zniszczeniu pomnika na cmentarzu w Monasterzu koło Werchraty.
Cztery dni później prorosyjski portal Noworossia Today, który jest oficjalnym medium separatystów z Donieckiej Republiki Ludowej, poinformował o obu tych wydarzeniach, a wcześniejsze zniszczenie pomnika w Hruszowicach skomentował osobiście samozwańczy mer Doniecka, Gubariew. Gdzie Rzym, gdzie Krym? Czemu w ogarniętym wojną Doniecku dziennikarze i władze tak bardzo interesują się kamiennym krzyżem z niewielkiego przysiółka Monasterz, gdzieś na Podkarpaciu?[paywall]
27 czerwca w polskojęzycznym serwisie portalu Noworossia Today ukazał się materiał zatytułowany Hruszowice to dopiero początek. Z informacji tam zamieszczonych dowiedzieć się można, że „we wsi Radruż znajdował się pomnik poświęcony pamięci zbrodniarzy z Ukraińskiej Powstańczej Armii, która jest dzisiaj głównym elementem polityczno-historycznej świadomości Ukraińców. Wobec pobłażliwej, a często wręcz uniżonej polityki władz w Warszawie grupa polskich patriotów, nazywająca siebie „Cichociemnymi”, postanowiła na własną rękę rozpocząć likwidację symboli wychwalających wspomnianą zbrodniczą organizację, mającą na rękach krew 150 – 200 tysięcy Polaków – kobiet, dzieci, wszystkich bez wyjątku. Likwidacji uległy już pomniki w Hruszczowicach, Radrużu oraz na Wzgórzu Monasterz.

Zdewastowany pomnik w Monasterzu.
Informacja Noworossii Today poparta była ponad dwuminutowym materiałem filmowym, w którym drastyczne fotografie pomordowanych na Wołyniu przeplatane są współczesnymi obrazami. Na jednym jakaś kobieta rozpacza nad trumną dziecka i mówi, że Ukraińcy zabijają dzieci. Na innym dwaj młodzi mężczyźni, których twarzy nie widzimy, za pomocą elekronarzędzi i łomu usuwają tablice z ukraińskiego upamiętnienia na cmentarzu w Monasterzu. Na kolejnym ujęciu z Radruża mężczyzna w kominiarce rozbija młotem umieszczoną na krzyżu tablicę z nazwiskami pochowanych w zbiorowym grobie koło cerkwi. Żeby wiadomo było, czyje to dzieło, na ekranie, na tle akcji pojawia się napis „Cichociemni – nie spoczniemy, dopóki nie usuniemy z polskiej ziemi symboli zbrodniarzy”. W Radrużu „cichociemni” rozbitą tablicę zastąpili nową, z czarnego marmuru, z bardziej „słusznym” napisem – „Pamięci bestialsko pomordowanym Polakom przez banderowskie skur.....skie pomioty. Pamiętamy” i znakiem Polski Walczącej.
– To nie jest przypadek, że filmik z rozwalania pomnika w Monasterzu prawie natychmiast ukazuje się na portalu Noworossia Today. To ewidentna prowokacja – mówi Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce. – Już wcześniej, w jednym z wywiadów na tym portalu przedstawiciel Obozu Wielkiej Polski zapowiedział, że będą kolejno rozwalali pomniki. W kwietniu w interecie pojawiła się lista, na której wymieniono sześć miejsc: Hruszowice, Monasterz, Białystok w powiecie Hrubieszowskim, Wierzbica w gminie Lubycza Królewska. Radruż i Wola Zaleska koło Radymna. Z tych miejsc nietknięta została jeszcze tylko Wola Zaleska. Inne już zdewastowano. Niszczenie pomników to jedno, a malowanie na biało-czerwono i umieszczanie na nich znaku Polski Walczącej to działanie obliczone na wywołanie odzewu po stronie ukraińskiej i skłócenie obu narodów. To wręcz podręcznikowy przykład dobrze zaplanowanej prowokacji. To nie jakaś jednostkowa sprawa. Kolejno następujące po sobie przypadki dewastacji pomników i błyskawiczne nagłaśnianie tego. Ci, co to robią, wcale tego nie ukrywają. Wszystko dzieje się w biały dzień i wszystko jest filmowane, a filmiki natychmiast wrzucane do internetu. Uważam, że cel jest jeden: wywołanie polsko-ukraińskiej wojny pomnikowej.
W piśmie z 26 czerwca do minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej Tyma pisze: „Zarówno charakter dokonywanych zniszczeń, jak i podobieństwo do wcześniejszych zniszczeń upamiętnień we wsi Mołodycz koło Radawy, we wsi Białystok oraz w Hruszowicach pozwalają nam wyciągnąć wniosek, że profanacje są wynikiem zaplanowanej akcji. Jej celem jest sprowokowanie napięcia w relacjach polsko-ukraińskich i wywołanie konfliktu w przededniu rocznicy Tragedii Wołyńskiej”. W dalszej części Tyma zaznacza, że rosyjscy propagandyści wykorzystują akcję niszczenia ukraińskich upamiętnień w Polsce jako ilustrację tezy o wojnie z faszyzmem, którą Rosja ma prowadzić na Ukrainie. Dlatego też – wobec powagi sytuacji – zwracamy się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i podległych resortowi służb o wykrycie sprawców i powstrzymanie niczym nie skrywanych prób wywołania konfliktu na pograniczu polsko-ukraińskim – kończy Tyma.

Nowa tablica, którą „cichociemni” umieścili na krzyżu w Radrużu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To prowokacje inspirowane przez ukraińskich separatystów! Taka jest prawda redaktorze.
dobrze że debile nie mają wiedzy o takich pomnikach w całej Polsce
Czytając wypociny autora tego artykułu ,po prostu krew zalewa.Gloryfikujmy dalej banderowskich zbrodniarzy,pozwalajmy by niby studenci ukraińscy (studiują na koszt naszego państwa)fotografowali się z flaga tryzubów to Polska na pewno niedługo zniknie z mapy.Pomniki były nielegalne autorze artykułu.
Ukraińcy mącą bo chcą odwrócić uwagę od zachodniej Ukrainy.
JEBAĆ ŚCIERWA BANDEROWSKIE!!!!
To prowokacje inspirowane przez ukraińskich separatystów! Taka jest prawda redaktorze.
dobrze że debile nie mają wiedzy o takich pomnikach w całej Polsce