Rozmowa tygodnia z prof. Zbigniewem Izdebskim, seksuologiem, kierownikiem Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii Collegium Medicum Uniwersytetu Zielonogórskiego
Wierzy pan w wielką miłość?
– Oczywiście. Gdyby nie było miłości, związanych z nią przeżyć dobrych i złych – nie mielibyśmy tak pięknej literatury, muzyki, malarstwa. Dla niektórych miłość to sens życia. Nieustannie jej szukamy. Nawet, jeśli nie zawsze potrafimy ją dobrze zdefiniować, odczuwać, przeżywać. Miłość jest czymś, co potrafi nasze życie wzbogacać, ale czasami też mocno komplikować.
Niektórzy mówią, że to tylko chemia…
– Dużo na ten temat rozmawiamy z pisarzem, Januszem Leonem Wiśniewskim w książce „Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości”. Janusz Wiśniewski jako doktor habilitowany chemii dokładnie tłumaczy tam, na czym polega ta chemia miłości. Ale jakiekolwiek by to nie były procesy chemiczne, związane z funkcjonowaniem organizmu, i tak przecież interpretujemy to wszystko jako świat naszych uczuć.
Z pańskich badań wynika, że ok. 60 proc. Polaków przeżyło co prawda swoją wielką miłość, ale ostatecznie życie spędza z kimś innym.
– O takim różnicowaniu siły uczuć można mówić, oczywiście, dopiero z perspektywy czasu. Musi go trochę upłynąć, żebyśmy mogli ocenić: to była prawdziwa czy też największa miłość. Ale nawet, jeśli ktoś powie kocham, ale nie aż tak, jak kochałem kiedyś, będąc w związku z kimś innym (albo w ogóle nie będąc w związku, bo przecież zdarzają się miłości platoniczne, nieodwzajemnione), to wcale nie oznacza, że obecny związek jest gorszy. Choć natężenie uczuć jest inne, kolejny związek także może być ważny, wartościowy, cenny dla nas. Świat naszych uczuć z różnych przyczyn jest skomplikowany.
Dla coraz większej grupy młodych formalizacja związku – czy to w kościele, czy w USC – przestaje być ważna.
– Ten trend wyraźnie pokazują badania, które przeprowadziłem w 2017 roku. Oczywiście, zdecydowana większość Polaków żyje w małżeństwach: sakramentalnych bądź cywilnych. Ale rośnie grupa osób, które mówią: jestem w związku nieformalnym i mieszkamy razem. Rośnie też grupa deklarująca: jesteśmy w związku, ale mieszkamy osobno, na przykład w różnych miastach czy krajach. Jest też duża grupa singli. To pokazuje, jak zmienia się nasza obyczajowość, jakim przemianom ulega życie w kraju. Jestem przekonany, że zwłaszcza liczba związków małżeńskich sakramentalnych będzie się zmniejszać w kolejnych latach. Proszę zauważyć, jaki wpływ na relacje ma choćby internet: teraz można mieszkać w Polsce i być w związku z kimś, kto jest na przykład w Hiszpanii.
Jedni mówią, że seks w związku nie jest najważniejszy, inni – że przeciwnie.
– To w dużej mierze kwestia wieku, ale też podejścia do życia. Im ludzie młodsi, tym seks ma dla nich większe znaczenie. Ale, co przyjąłem z zaskoczeniem, prawie 60 procent kobiet po 50 roku życia deklaruje, że w ich życiu jest sferą nieistotną lub mniej istotną niż czułość, przytulanie i tym podobne. Natomiast, oczywiście, jest część osób także w późniejszym wieku, które deklarują: uwielbiamy seks, jest dla nas ważny – i będą dążyć do jego uprawiania nawet, jeśli nie odczuwają miłości.
Seks bez miłości albo miłość bez seksu – mogą uszczęśliwić?
– Cóż, seks naturalnie bez miłości obejść się może… Natomiast jeśli chcemy naszą seksualność na dłuższą metę przeżywać w pełni i satysfakcjonująco, to jednak miłość jest bardzo ważnym czynnikiem. W takim wypadku seks jest jedną ze składowych miłości. Miłość bez seksu też jest, oczywiście, możliwa, ale trudniejsza. Łatwiej wchodzić w relacje seksualne bez zaangażowania uczuciowego i mieć z tego satysfakcję niż odwrotnie. Choć zdarzają się miłosne związki platoniczne. Częściej jest jednak tak, że ludzie uprawiali seks, ale na jakimś etapie życia z niego zrezygnowali: na przykład ze względu na wiek, chorobę, nieleczone problemy mężczyzny z erekcją i tym podobne. To wcale nie musi oznaczać, że związek nie jest dobry, bo parę wciąż mogą wiązać inne wartości. Aczkolwiek seks jest ważny dla umacniania więzi w związku.
W jakim wieku Polacy zaczynają życie seksualne?
– Wiek inicjacji seksualnej się obniża – teraz bardziej u kobiet niż u mężczyzn. Średni wiek rozpoczęcia życia intymnego to 18 lat. Ale gdy spojrzymy na samych tylko 18-latków, to zdecydowana większość już ma tę inicjację za sobą. Z międzynarodowego badania stanu zdrowia dzieci i młodzieży (tzw. HBSC) wynika, że inicjację seksualną ma za sobą 16 proc. młodych ludzi w Polsce przed 15 rokiem życia, choć z punktu widzenia prawnego wszelkie kontakty z osobami poniżej tego wieku są prawnie zabronione. Niestety, w Polsce nie mamy dobrych, aktualnych badań na temat obyczajowości seksualnej. Ostatnie robiłem w 2004 roku, nikt po mnie podobnych nie przeprowadził, bo niektóre środowiska podniosły wrzawę, że za dużo pytamy młodych o seks. Naturalnie, można nie pytać, ale wtedy po prostu się nie wie. Można się tylko domyślać…
A wiadomo, ile statystyczny Polak ma w życiu partnerów seksualnych?
– Trzech, czterech. Ale to się zmienia, zwłaszcza w grupie ludzi młodych, którzy mają inne podejście do seksu niż na przykład ich rodzice.
Kobiety też pragną więcej?
– Wie pani, z moich badań wynika, że 14 procent mężczyzn przeżywa lęk przed seksem. To w dużej mierze następstwo tego, że w ostatnich latach kobiety są bardziej świadome swojej seksualności, kobiecości, ciała. Problem w tym, że wiedzę często czerpią z niewłaściwych źródeł. Szkoła w tych sprawach zwykle milczy albo posługuje się stereotypami. Skutkuje to tym, że czasami jedynym źródłem informacji dla młodych staje się pornografia z internetu. To ma fatalne skutki dla ich późniejszych intymnych relacji, psychiki, związków. Nigdy jeszcze nie potrzebowaliśmy w Polsce dobrej edukacji seksualnej tak bardzo, jak teraz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze