Reklama

Dług radnego Zastrowskiego. „Konflikt” rozstrzygnie sąd

„Zalesie Łany” – to była stodoła pod Przemyślem, ale zamieniona została na urokliwy domek letniskowy do wynajęcia. Gospodarzem i najemcą jest przemyski radny Paweł Zastrowski. Historia metamorfozy obiektu jest jednak burzliwa. – Pracowałem tam dwa miesiące przy wykończeniówce. Wyszło, że pan radny ma mi zapłacić ponad 13 tysięcy złotych. Minęło już prawie pięć miesięcy, a on cały czas zwleka z zapłatą długu – powiedział nam pan Jan. – Nie mam zamiaru odżegnywać się od tego! Chcę mu uczciwie zapłacić, jednak muszę mieć do tego podstawę w postaci rachunku. Miał mi go wystawić, do dzisiaj tego nie zrobił – ripostuje P. Zastrowski. Wszystko rozstrzygnie sąd.


fot.Mariusz Godos
Wszystkie zakupy i roboty pan Jan zawarł na zwykłej kartce papieru. Radny Paweł Zastrowski prosi od kilku miesięcy o wystawienie rachunku.

Domek faktycznie jest ładny. Jak z reklamy. Sypialnia, dwa łóżka, łazienka m.in. z pozłacanym „popiersiem” nosorożca (sztucznym oczywiście, nie wypchanym – przyp. aut.). Obiekt podobno w sam raz dla czterech osób.

Znajduje się w cichej, spokojnej okolicy nieopodal perły renesansu, czyli zamku w Krasiczynie, w samym centrum Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego. Bezpośrednio sąsiaduje z lasem, ścieżkami spacerowymi oraz trasą Green Velo.

Do dyspozycji gości jest np. balia z gorącą wodą podgrzewaną elektrycznie, dzięki czemu nie ma konieczności jej rozpalania. Niestety, nie można się tam wybrać ze swoim czworonożnym przyjacielem, bo w pobliżu jest zagroda z alpakami i mogłoby dojść do konfliktu.

Reklama

Dobra, dobra, a kasy nie ma...

Przy remoncie pracowała jedna ekipa. Ale prace wykończeniowe zostały zlecone panu Janowi. Na tej robocie zna się jak niewielu, bo jest w branży już prawie pół wieku. Jak mówi, pół Przemyśla sam wykończył, znają[paywall] go wszyscy.

– Pan Paweł kilka razy prosił mnie o poradę. Jak bym to widział, a to dach, a to taras. Poradziłem, bo znam go od małego. Na swoją robotę przyszedłem w lipcu. Robiłem dwa miesiące. Dostałem zlecenie, ale nie podpisałem żadnej umowy. We wrześniu poszedłem po wypłatę. Miałem wszystkie rachunki. Mija już piąty miesiąc, a ja swoich 13 tysięcy złotych nadal nie otrzymałem. Byłem nawet u jego ojca, bo nie wiedziałem, co mam robić. Nigdzie pana Pawła nie mogłem znaleźć. Ojciec zadeklarował, że wszystko się ureguluje. „Dobra, dobra” i do tej pory nic się nie dzieje. Zdecydowałem się oddać sprawę do sądu. W odpowiedzi na pozew pan Paweł stwierdził, że chce mi oddać pieniądze, ale najpierw powiedział, że nie ma z czego, a potem, że nie mam konta, na które mógłby zrobić przelew. I cały czas kluczy. Zbeształ mnie, aby mój adwokat nie wysyłał wezwań do zapłaty do sklepu ojca, tylko na Zalesie. Myślę sobie, ale gdzie? Przecież tam są same krzaki – opowiada pan Jan.

Chcę mu uczciwie zapłacić

Pan Jan jest obecnie emerytem, nie prowadzi żadnej firmy remontowo-budowlanej, pracuje dorywczo, dorabiając sobie. Brak umowy, na podstawie której może się domagać wypłaty za wykonaną pracę, jest bardzo słabym punktem jego roszczeń.

Ale z drugiej strony, skoro nie ma umowy, to na jakiej podstawie został „zatrudniony”? Wygląda, że na czarno. Ale radny Paweł Zastrowski nie odżegnuje się od zapłaty długu.

Reklama

– Nie szkodzi, że nie ma spisanej umowy. Istnieje coś takiego jak umowa ustna, która, w moim przekonaniu, stanowi podstawę prawną, a ja nie mam zamiaru udawać, że pan Jan nie wykonał usługi i że nie należy się mu zapłata. Chcę mu uczciwie zapłacić, jednak muszę mieć do tego podstawę w postaci rachunku – wyjaśnił P. Zastrowski.

Na stworzenie ze stodoły domku letniskowego wziął bezzwrotną pożyczkę w mieleckiej agencji rozwoju regionalnego w kwocie 200 tys. zł. Na rozkręcenie własnej działalności gospodarczej. Miał się z niej rozliczyć do 18 grudnia ub.r., ale – jak sam stwierdził – w związku z brakiem wystawionego rachunku nie jest w stanie.

– Nie byłem i nie jestem w stanie rozliczyć kwoty niemal 15 tysięcy złotych. Jako podmiot gospodarczy, zgodnie z obowiązującymi przepisami, oczekuję wystawienia rachunku za wykonaną pracę. Pan Jan obiecał to zrobić, ale do dnia dzisiejszego nie zrobił – tłumaczy.

Reklama

Nigdy nikogo nie oszukał

– Nie wiem, na kogo miałbym wystawić ten rachunek. Kiedy brałem materiały w jednym ze sklepów, rachunki brałem na ojca pana Pawła. Nie rozumiem tych kombinacji. Pewnego razu powiedział mi nawet, że ja nic dla niego nie kupowałem! No wariata chce ze mnie zrobić. Nigdy nikogo nie oszukałem i nie pozwolę sobie, aby ktoś postępował tak ze mną – zapewnił pan Jan.

– Cały czas oczekuję od pana Jana rachunku. Pod koniec października pan Jan powiedział, że rachunek mi wystawi, po czym do dnia dzisiejszego niczego takiego nie dostałem. Raz jeszcze powtórzę: od niczego się nie odżegnuję – podsumował radny P. Zastrowski.

24 lutego br. odbędzie się w tej sprawie rozprawa przed Sądem Rejonowym w Przemyślu.
mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama