Reklama

Do Straży Granicznej dostają się tylko najlepsi

22/10/2017 19:42

– Łatwiej chyba dostać się na studia medyczne niż do Straży Granicznej – mówią ci, którym marzy się zielony mundur i służba na granicy.

Jest w tym sporo racji, co potwierdzają statystyki. Tylko w tym roku w Bieszczadzkim Oddziale Straży Granicznej o przyjęcie do służby ubiegało się ponad tysiąc osób. Do października przyjętych zostało trzydzieści, a do końca roku planowane jest przyjęcie jeszcze dwudziestu pięciu.


Gęste sito

Środa, 11 października. W dziale kadr BiOSG trwają rozmowy kwalifikacyjne. Na korytarzu czeka kilku kandydatów. Atmosfera przypomina trochę egzaminy na studiach. Za drzwiami, w sali konferencyjnej[paywall] pięcioosobowa komisja rozmawia z kolejnymi kandydatami. Najpierw każdy z nich musiał wypełnić kwestionariusz osobowy, który liczy aż dziesięć stron i zawiera niekiedy bardzo szczegółowe pytania. Kandydat musi na przykład napisać, czy posiada jakieś tatuaże albo blizny i podać okoliczności ich powstania albo czy utrzymuje kontakty z obcokrajowcami lub osobami przebywającymi za granicą. To pierwszy etap. Następnie ubiegającego się o etat w SG czeka rozmowa z komisją kwalifikacyjną. Komendant BiOSG powołał zespół składający się z sześćdziesięciu sześciu funkcjonariuszy pełniących służbę w różnych placówkach, którzy rotacyjnie pracują w komisji kwalifikacyjnej. Kandydata, który uzyskał pozytywną opinię komisji, czekają testy psychologiczne. Po nich badanie na wariografie, czyli wykrywaczu kłamstw, a następnie drugi etap, w którym trzeba wykazać się wiedzą ogólną i wiedzą o Straży Granicznej. Na koniec jeszcze komisja lekarska sprawdzająca sprawność fizyczną. Uff. Dopiero po tym wszystkim kandydat jest przyjęty do służby.

Reklama

 

Testy i wariograf

– Wszelkich informacji na temat naboru do służby należy szukać na naszej stronie internetowej – wyjaśnia kapitan Tomasz Różyło z Wydziału Kadr i Szkolenia BiOSG. – W tej chwili prowadzimy nabór pod kątem zwiększenia obsady w placówkach w Budomierzu, Korczowej i Medyce, gdyż tam mamy największe potrzeby. Podczas dwuetapowej procedury kwalifikacyjnej około siedemdziesiąt procent kandydatów odpada po testach psychologicznych i około trzydziestu procent po badaniu na wykrywaczu kłamstw. Do służby przyjmujemy tylko osoby mające nieposzlakowaną opinię i posiadające zdolność fizyczną i psychiczną – kończy kpt. Wróżyło.

Reklama

 

Oko w oko z komisją

– Kandydaci, z którymi rozmawiamy, najwięcej problemów mają ze zdefiniowaniem swoich wad – mówią członkowie komisji kwalifikacyjnej. Podczas autoprezentacji też często wahają się i nie potrafią określić swoich mocnych stron. Również niewiele wiedzą o dyscyplinie służbowej, której będą podlegać i nie rozumieją, że w Straży Granicznej się nie pracuje, tylko służy, czyli jest się dyspozycyjnym przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. 
JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    sdfg - niezalogowany 2017-10-22 21:23:31

    Tak , tak oczywiście ależ naturalnie ale jakżeby inaczej  ahha ahahha ahahhahha ahahhahah ahhahaha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    w - niezalogowany 2017-10-22 21:41:01

    to już nie jest  śmieszne to jest żałosne droga gazetko...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Taktak - niezalogowany 2017-10-22 21:47:34

    Wszyscy dobrze wiemy żeby dostać się do SG trzeba być resortowym dzieckiem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama