Reklama

Drezyna Przemyślanka przeciera kolejowy szlak

31/08/2017 18:00

W czwartek, 24 sierpnia, pociąg Hyundai, relacji Kijów – Przemyśl, planowy przyjazd piętnasta zero cztery, wjechał na dworzec główny z trzyminutowym opóźnieniem. Była to inauguracja już drugiego pociągu tej relacji, więc Stowarzyszenie „Linia 102” przygotowało uroczyste powitanie.

Kiedy skład zatrzymał się na peronie, zaroiło się od członków „Linii 102” i kapela „Czy się wali, czy się pali” zaczęła grać piosenkę o drezynie, która po ponad dwudziestu latach przetarła stary kolejowy szlak. Studenci lwowskiej filii Dniepropietrowskiego Narodowego Uniwersytetu Transportu Kolejowego, którzy też przyjechali tym pociągiem, rozwinęli transparent powitalny. Zastępca prezydenta[paywall] Przemyśla Janusz Hamryszczak przywitał gości, a wysiadający z pociągu podróżni przystawali z zaciekawieniem, widząc niecodzienną uroczystość. Dwadzieścia minut później, kiedy peron opustoszał, goście, sympatycy i członkowie „Linii 102” pojechali do Hermanowic.

Reklama

Atrakcje na trasie

Na nieczynnej od dawna stacji wszyscy przesiedli się do dwóch drezyn: „Przemyślanki” skonstruowanej przez fanatyków kolejnictwa z „Llinii 102” i „Bieszczadkiej Wadery” udostępnionej przez kolejarską brać z Zagórza. Wtedy zaczęła się przygoda na torach.

Drezyny typu „kiwaj – machaj” napędzane są ręcznie, więc na każdej czterech panów chwyciło za drążki, pocisnęło i ruszyły one wolno w kierunku granicy. Przed każdym przejazdem drogowym w „Przemyślance” włączano sygnał dźwiękowy, a na „Waderze” bito w dzwon. Wtedy z pobliskich pól podrywały się spłoszone kuropatwy, a pracujący w polu rolnicy stawali i z ciekawością patrzyli na dwa dziwne pojazdy obwieszone flagami polskimi i unijnymi. W pewnym momencie z „Przemyślanki” zauważono na starym moście dym unoszący się spomiędzy torów. Awaryjne hamowanie.

– To wygląda na akt dywersji. Na pewno ktoś o naszym przejeździe się dowiedział i chciał nam to uniemożliwić – żartuje ktoś z załogi pierwszej drezyny. Karol Gajdzik wyskakuje i wyciąga spod szyny kawał tlącego się drewnianego podkładu. – Spokojnie. Ktoś podpalił trawę na nasypie i od tego zajął się nadpróchniały podkład – wyjaśnia. Jedziemy dalej. Do granicy jeszcze półtora kilometra, ale trochę pod górkę i trzeba częściej się zmieniać przy drążkach. Najbardziej wytrwali są przyszli kolejarze, studenci ze Lwowa, którzy żartują, że taka zaprawa jest lepsza niż ćwiczenia na siłowni, ale i tak jedziemy z prędkością przeciętnego piechura. 


fot.Jacek Szwic
Karol Gajdzik usunął tlący się podkład i można było jechać dalej.

Reklama

Granica

Służby graniczne po obu stronach wyposażone były w mobilne terminale, więc odprawa poszła błyskawicznie i ukraińscy pogranicznicy otworzyli bramę zamykającą tor. – Już po raz trzeci w tym roku polska drezyna przekracza granicę – mówi K. Gajdzik, który jest pomysłodawcą projektu wykorzystania tego szlaku, od którego numeracji wzięło nazwę stowarzyszenie.

Do stacji Niżankowice mamy niecałe pół kilometra. Teraz wszyscy przyłożyli się do drążków i wjeżdżamy z fasonem. Dzieci stojące na peronie na widok dziwnego pojazdu, który po torach nadjeżdża od strony granicy, z wrażenia przestały machać flagami, a dorośli zaczęli bić brawo. Gości z Polski przywitał Orest Bonk, przewodniczący Starosamborskiej Rejonowej Administracji Państwowej i przypomniał, że w tym dniu Ukraina obchodzi Święto Niezależności. W imieniu gości głos zabrał prezydent Hamryszczak, który złożył gospodarzom życzenia z okazji święta.

Następnie Jarosław Bolzelarski, dyrektor lwowskiej filii Dniepropietrowskiego Narodowego Uniwersytetu Transportu Kolejnictwa powiedział o znaczeniu karpackich szlaków kolejowych, a Karol Gajdzik o pomysłach ich wykorzystania dla transgranicznego ruchu turystycznego i o pilnej potrzebie otwarcia nowego przejścia granicznego Malchowice – Niżankowice. Mieszkańcy Niżankowic, którzy przyszli na spotkanie, wspominali, jak to dobrze było, kiedy podczas „Dni dobrosąsiedztwa” można było choć na parę godzin przejść granicę, żeby odwiedzić rodziny i zrobić zakupy.

Prezenty

Kiedy dorośli mówili o poważnych sprawach, dzieciaki zerkały na drezyny i na pudła, z których wyzierały głowy pluszaków. Wreszcie Wacław Majka z „Linii 102” powiedział, że z okazji święta wszystkie dzieci dostaną prezenty i zaczął się szturm na peron.

Najmłodsi oblegali gości w pomarańczowych kamizelkach i odbierali słodycze, a także zabawki i przybory szkolne, które zostały zakupione za pieniądze uzyskane przez warszawskie Towarzystwo Przyjaźni Ukrainy i zebrane na portalu Pomagam.pl. W tym czasie kto tylko chciał, mógł się przejechać drezyną. Chętnych nie brakowało. Wreszcie nadeszła pora odjazdu. Żegnani przez mieszkańców Niżankowic ruszyliśmy w kierunku granicy. Błyskawiczna odprawa i znowu trzeba się było przyłożyć do drążków.

Reklama

Plany

– Kiedy w zeszłym roku zaczynaliśmy „siekierezadę” i czyściliśmy linię 102, wielu uważało, że porywamy się z motyką na słońce. Nikt nie wierzył, że nam się uda. Dzisiejszy przejazd przez granicę był już trzecim w tym roku i już planujemy następne. Chcemy w ten sposób wszystkich przekonać, że warto reaktywować ten szlak kolejowy, choćby na początek tylko dla ruchu drezyn i lekkich szynobusów, co bez wątpienia przyczyniłoby się do ożywienia kilku miejscowości leżących po ukraińskiej stronie, a dla nas byłaby to jeszcze jedna oferta turystyczna – mówi Karol Gajdzik i nie ukrywa, że jest zadowolony z akcji.


fot.Jacek Szwic
Prezydent Hamryszczak też pracował przy napędzie.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości