Porażka w trzech setach może wskazywać na łatwe zwycięstwo beniaminka z Imielina, ale tak nie było. Jarosławiankom zabrakło konsekwencji w końcówkach partii.
Pierwszoligowe realia dla beniaminka z Imielina, ponad 9-tysięcznego miasteczka na Śląsku, między Mysłowicami a Jaworznem, wcale nie są obce. Zespół po awansie został poważnie wzmocniony i do tej pory dobrze się spisuje w rozgrywkach. Jest w czołówce tabeli, z szansami – choć do tego jeszcze daleka droga – na grę w fazie play-off. Spotkanie z San-Pajdą nie miało faworyta. O wygranej gospodyń zdecydowały detale.
Wszystkie sety były bardzo wyrównane, ale ich końcówki lepiej rozegrały miejscowe. Oprócz 2. partii, w której do pewnego momentu warunki dyktowały podopieczne Macieja Tietiańca, w dwóch pozostałych jarosławianki ustawiły się w roli goniących. I mogły narobić beniaminkowi sporo kłopotów, gdyby w finalnych wymianach zachowały więcej zimnej krwi. W 1. secie były w stanie wyprowadzić wynik ze staniu 18:12 do 20:19. W 3. secie w pewnym momencie przegrywały 16:10, ale złapały rytm i zniwelowały straty do 19:17. Potem jednak „coś” się zacinało. Najbliżej wygranej były w drugim secie. Długo dyktowały warunki gry. W zasadzie od początku. Było 6:8, 13:14, 16:19 i 21:22. Niestety, proste błędy pozwoliły imieliniankom zdobyć cztery punkty z rzędu i rozstrzygnąć partię na swoją korzyść.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze