Szybkie tempo życia i zachodzące przemiany społeczne weryfikują nasze wyobrażenia o rodzinie i związkach małżeńskich. Mamy coraz więcej rozwodów, coraz więcej par decyduje się dziś na życie w konkubinacie. Istnieją jednak miejsca, w których ludzie nadal częściej się schodzą niż rozchodzą, a ich związki, wbrew ogólnej tendencji, mają się bardzo dobrze.
– Na pewno jest to chlubny wynik – mówi Anna Nowicka-Hardulak, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Dynowie. – Sądzę, że mieszkańcy Dynowa, w przeciwieństwie do mieszkańców dużych miast, mają dość tradycyjne podejście do instytucji małżeństwa. W Dynowie żyje się dosyć spokojnie, a ludzie mają tu poukładane życie.
W Dynowie odnotowuje się dość małą liczbę rozwodów – 1,1 na 1000 mieszkańców, co stanowi znacznie niższy wynik od wartości przyjętej dla całej Polski (1,8).
– Niemniej jednak na bazie moich obserwacji, wynikających z prawie 9 lat pracy w Urzędzie Stanu Cywilnego, muszę stwierdzić, że liczba zawieranych małżeństw w Dynowie także spada, choć może nie tak szybko jak w innych miejscowościach – mówi Anna Nowicka-Hardulak.. – W latach 2009-2010 bywało nawet po 120 ślubów rocznie. Wzrasta też liczba rozwodów, najwięcej z nich ma miejsce w okresie do 5 lat po ślubie, ale oczywiście zdarzają się także rozwody małżeństw o dłuższym stażu. Na przestrzeni 9 lat można także zauważyć, że zmieniła się średnia wieku małżonków. Wcześniej sporo małżeństw było zawieranych między osobami w wieku 18 – 20 lat. Aktualnie najwięcej ślubów udzielanych jest osobom w wieku od 23 do 30 lat – podkreśla A. Nowicka-Hardulak.
Praca w Urzędzie Stanu Cywilnego to nie tylko suche statystyki. Tu pracuje się z zakochanymi, a ci – jak wiadomo – bywają nieco roztargnieni, stąd nie brakuje zabawnych sytuacji.
– Jedna z nich, która przychodzi mi do głowy, miała miejsce wtedy, gdy w trakcie załatwiania formalności związanych ze ślubem cywilnym przyszła pani młoda dopytywała, czy w treści przysięgi małżeńskiej jest zawarta formułka „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. Z tego co wiem, małżonkowie nadal są razem i są szczęśliwi. Bywa też, że przyszła panna młoda na moje pytanie o stan cywilny, odpowiada „panna”, a kawaler pytany o to samo mówi: „ja też”. W takich sytuacjach informuję, że zawarcie związku małżeńskiego pomiędzy osobami tej samej płci jest w Polsce niemożliwe. Dopiero wtedy pan młody orientuje się w sytuacji i zaczyna się tłumaczyć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze opinie