Reklama

Dziś zdajemy egzamin… wobec przeszłości, ale i przyszłości

06/03/2022 09:39

Na wieść o napadzie Rosji na niepodległą Ukrainę mój przyjaciel z Izraela z sarkazmem napisał: „Oni przecież nigdy nikogo nie zaatakowali, oni zawsze tylko wyzwalali i oswabadzali sąsiednie ludy...”.

O tym, że Rosjanie są mistrzami dezinformacji i fałszywej propagandy, wiadomo nie od dawna. Na szczęście my dziś w Polsce nie daliśmy się na to nabrać, ale Zachód… Zachód 8 lat temu nie tylko dopuścił do zajęcia Krymu, ale także nie wsparł Ukrainy w walce z terrorystami w Donbasie.

Na domiar złego wzmacniał Rosję gospodarczo, kupując gaz i inne produkty, z których dochód przeznaczała na „wystawny dwór” Putina i na zbrojenia.

Trzeba było dopiero tej wojny, aby Zachód „na własne oczy zobaczył”, jak Rosjanie dopuszczają się ludobójstwa na ludności cywilnej, jak bombardują miasta, jak stają się sprawcami wielu ludzkich nieszczęść, w tym matek i małych dzieci.

Te małe zupełnie nie rozumieją, co się stało i dlaczego muszą uciekać, dlaczego nie mogą się bawić z tatą w swoim pokoiku, swoimi zabawkami, spać w swoim łóżeczku.

Reklama

Casus Wilna

Dopiero teraz na Zachodzie coś drgnęło. Niemała w tym zasługa polskich władz, polskich mediów i wielu Polaków, których nie dało się oszukać bałamutnymi stwierdzeniami Kremla: „że nie ma takiego narodu, jak Ukraińcy, że Lwów to przecież polskie miasto”.

Tak kiedyś było, dziś to ukraińskie miasto i centrum ukraińskiej kultury i nauki. Miasto, które winno być otwarte dla Polaków i innych narodów w sensie turystycznym, kulturalnym, gospodarczym i naukowym.

Tym zaś naiwniakom, którym spodobały się słowa Putina, pragnę przypomnieć casus Wilna. W 1939 r., po zdradzieckim napadzie na Polskę (razem z Hitlerem), armia radziecka po zajęciu Wilna wspaniałomyślnie przekazała miasto Litwie.

Tak! przekazała, aby niecały rok później zająć nie tylko Wilno, ale całą Litwę i włączyć ją do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Przy okazji przypominam także rosyjskie powiedzenie: „Rosja kończy się tam, gdzie zaczyna Warszawa”, czyli co najmniej na Wiśle, ale gdy jakiemuś kacykowi na Kremlu apetyt wzrośnie, to może i dalej…

Mądrych ludzi w Polsce nie należy przekonywać, że jak coś Moskwa daje, to potem zabiera nie tylko to, co dała, ale wszystko inne też. Wiedzą to już dziś także Ukraińcy, dlatego bohatersko i z wielkim poświęceniem walczą o swoje państwo. Każde ustępstwo na rzecz Rosji kończy się tragicznie.

Reklama

Znali Rosję z autopsji

Niedawno przecież, bo w 2020 r., obchodziliśmy 100-lecie sojuszu polsko-ukraińskiego, tzw. umowy warszawskiej, zwanej także sojuszem Piłsudski – Petlura.

Ci dwaj wybitni mężowie stanu dobrze wiedzieli, co to jest Rosja, biała czy czerwona. Obaj znali Rosję z autopsji, bo znaczną część życia spędzili w tym państwie. Dlatego z determinacją walczyli przeciwko bolszewikom w 1920 r., starając się przekonać do tego oba narody.

W przeszłości, przez dziesięciolecia, starano się sojusz ten lekceważyć, czy wręcz krytykować, nazywając to co najwyżej koncepcją tworzenia „państw buforowych”, czy też „cynicznym rzucaniem przez Piłsudskiego Petlurę na głęboką wodę”.

Ze strony Józefa Piłsudskiego nie było w tym żadnego cynizmu, czego niestety nie rozumiało wówczas wielu polskich polityków. Ba, nawet straszyło marszałka sądem i pozbawieniem go funkcji głowy państwa polskiego.

Nie rozumiało tego sojuszu także wielu ukraińskich polityków, naiwnie wierzących w to, że nowa bolszewicka Rosja będzie państwem bratnim i sprawiedliwym. A co się okazało? Kolektywizacja, wielki głód i masowy terror.

Reklama

My i oni

Józef Piłsudski nie miał złudzeń, myślał o Polsce, ale doceniał także wielką wartość istnienia niepodległej Ukrainy, z którą chciał współpracować na niwie politycznej, gospodarczej i wojskowej.

To nie była żadna koncepcja tworzenia „państw buforowych”. To była koncepcja stworzenia nowego ładu bezpieczeństwa w Europie środkowej. Tak należy to nazywać i taką nazwę należy wprowadzić do podręczników szkolnych.

Ta koncepcja wówczas poniosła klęskę, bo zabrakło powszechnej mobilizacji obu narodów. 100 lat temu nie powstała niepodległa Ukraina, a naród ten doświadczył ze strony Moskwy prawdziwego holokaustu. Niestety, Polska też przetrwała tylko 20 lat, potem doświadczając wyniszczającej wojny, okupacji i prawie półwiekowej wasalnej egzystencji pod moskiewskim butem.

Reklama

Mówi się „mądry Polak po szkodzie”. Tak, ale czy zawsze musimy się uczyć na błędach i zaniedbaniach? Pytanie to kieruję także do naszych braci Ukraińców.

Dziś i my, i oni zdajemy egzamin, tak przed własnymi narodami, jak i przed całym światem. Bardzo chciałbym, aby po tej wojnie (oby jak najszybciej się zakończyła) oba narody nie spierały się o rzeczy drobne, aby nie ulegały prowokacjom, ale z mądrością i dalekowzrocznością przełamywały historyczne przeszkody i nie ulegały różnym prowokacjom, lecz potrafiły z refleksją uczyć się na dawnych błędach.


Stanisław Stępień
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości