W Galerii Sztuki Współczesnej oglądać można wystawę znanego przemyskiego artysty Wiktora Dżochowskiego, a także kupić jego prace.

fot.Jacek Szwic
Fragment wystawy w Galerii Sztuki Współczesnej.
Oto jak w katalogu wystawy sylwetkę Dżocha przedstawiają: Janusz Cywicki, Grażyna Niezgoda, Zdzisław Szeliga.:
„Pierwsze spotkanie z Wiktorem bywało z reguły dosyć mocnym przeżyciem. W skrócie można by je opisać jako sytuację z pogranicza totalnej aprobaty i zafascynowania od pierwszego wejrzenia aż do obawy, strachu czy zmieszania wobec tak silnej osobowości, dziwnego (delikatnie mówiąc) sposobu bycia, zachowania, języka czy wygłaszanych przy tym opinii. Od kiedy go poznałem w końcu lat 70., z reguły tak to się mniej więcej zawsze odbywało. Dżochu uwielbiał nowych ludzi. Taka sytuacja była dla niego wyjątkową okazją do zaprezentowania bogatego zasobu przemyślnych środków i działań, które z upodobaniem w takich chwilach stosował. Sądząc z wyglądu, wydawał się groźny, czemu dodatkowo sprzyjało nieszablonowe zachowanie. Tak naprawdę były to jedynie pozory. Wiktor był i jest prawdziwym miękuszem, człowiekiem o gołębim sercu”. (J.C.)
„Dżochowski chętnie stosował w malarstwie pejzażowym akwarelę, technikę trudną, wymagającą i nieuznającą poprawek, umożliwiającą jednak uzyskanie efektów lirycznych, tak istotnych dla artysty. Świadomość kolorystyczna, wielkie poczucie przestrzeni, lekkość powietrza, swoboda gestu malarskiego – warsztat Wiktora Dżochowskiego pozwalał mu osiągać zamierzone cele, przekazać patrzącemu zachwyt nad bogactwem i żywotnością natury, trwaniem, odradzaniem się życia”. (G.N.)
„Sylwetkę Dżocha właściwie utkać by można z samych tylko anegdot, co najlepiej określałoby jego nietuzinkową osobowość. Zawsze czuł spory dyskomfort, kiedy musiał znaleźć się w centrum zainteresowania, wystąpić w świetle kamer i fleszy, czy też przemówić podczas własnego wernisażu. To nigdy nie był jego żywioł; zawsze wolał świat swoich twórczych zmagań, w zaciszu pracowni czy też gdzieś na plenerze. Co się kryje pod terminem określanym jako zjawisko zwane „Dżochem”? Otóż właśnie, najogólniej rzecz ujmując, „Dżochu” to zjawisko egzystencjalno-artystyczne składające się z paradoksów i przeciwstawieństw. To zwalisty chłop, były bokser, rzeźbiarz form monumentalnych, a zarazem subtelny liryk, kreator delikatnych pejzaży wychodzących spod jego ołówka, piórka i pędzla”. (Z.S.)
Urodził się w Delatynie na Huculszczyźnie w 1944 roku. Edukację artystyczną rozpoczął w szkołach plastycznych w Bielsku-Białej i w Jarosławiu. Studia odbył w Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Rzeźby, w pracowni Jacka Pugeta, a następnie Mariana Koniecznego. Dyplom uzyskał 1973 roku.
Uprawia malarstwo i rysunek, zajmował się rzeźbą i płaskorzeźbą. Ma w dorobku polichromie i rzeźby sakralne oraz realizacje rzeźbiarskie w przestrzeni publicznej Przemyśla: m.in. „Węzeł gordyjski”, 1975 r. Brał udział w większości znaczących wystaw zbiorowych przemyskiego i rzeszowskiego środowiska plastycznego.
Uczestnik wielu plenerów artystycznych, m.in. Międzynarodowych Spotkań Artystów we wsi Słonne, a także plenerów w Belgii, Słowacji, Austrii. W latach 1996 – 2004 prezentował swój dorobek na wystawach indywidualnych w Polsce, w Warszawie i Przemyślu; we Francji (Paryżu); Austrii –( Innsbrucku) i Malbun oraz w Belgii –(w Antwerpii).
W 2005 roku odbyła się w Galerii Sztuki Współczesnej w Przemyślu retrospektywna wystawa jego dorobku, a w 2011 benefis Wiktora Dżochowskiego. Zdobył szereg nagród i wyróżnień, w 1998 r. był stypendystą wojewody przemyskiego. Jego prace znajdują się w zbiorach muzealnych, kościelnych i prywatnych w: Polsce, Szwecji, Austrii, Niemczech, Francji, Belgii, Grecji, Macedonii, Czechach, Słowacji, a także w USA, Kanadzie i Australii. Mieszka w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze