Reklama

Etykieta zastępcza

10/09/2016 08:33

„Gdy szykuję śniadanie, zwykle se o korkach słucham” – chciałbym powiedzieć za bohaterem ekranowego hitu Dzień świra, niestety nie da się pomyśleć pozytywnie na ten temat, kiedy tkwi się w korku. Każdy, kto przejeżdżał przez Lubaczów w godzinach szczytu, wie, o czym mówię. Największym utrapieniem kierowców jest skrzyżowanie ulic Kościuszki, Słowackiego, Sienkiewicza i Wyspiańskiego.

Od wielu lat, głównie przed wyborami, wszyscy obiecują w tym miejscu budowę ronda. Z biegiem czasu inwestycja ta urosła do rangi mitu jak Lubacz – legendarny władca grodu. Nikt nic o nim nie wie, ale ktoś się uparł, że taki tu był. Skończyły się wakacje, a wraz z ich końcem wzrosła ilość samochodów na ulicach – wiadomo, rodzice odwożą swoje pociechy do szkół. Włączenie się do ruchu z ulicy Słowackiego czasami graniczy z cudem. Często kierowcy czekają 15 minut na możliwość kontynuowania jazdy. Niezrozumiałym jest fakt, że tak ważną inwestycję odciąga się w czasie, ale być może to celowy zamysł władz miasta, żeby mieszkańcy mogli się poczuć jak w wielkiej metropolii. W końcu większe zagęszczenie ruchu mamy tylko przed świętami, kiedy „zagranica” wraca. Pojawiło się ostatnio światełko w tunelu w postaci tabliczek poustawianych na mocno zniszczonym parkingu, że to teren przygotowany pod budowę ronda i że za uszkodzenia samochodów spółdzielnia nie odpowiada. Za PRLu popularne były etykiety zastępcze, więc może te tabliczki to kolejne mydlenie oczu? A może kierowcy nie wiedzą, jak jeździć po rondzie? Jak by na to nie patrzeć, siedzę i tak w aucie mamroczę pod nosem wraz z moimi współplemieńcami mantrę „gdzie to rondo do cholery?”.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości