Nie sposób nie przyłączyć się do wspomnienia o zmarłym 14 kwietnia br. Kresowianinie – Instytucji, jaką był Janusz Wasylkowski (1933-2020), i nie przypomnieć jego przemyskiego epizodu.
Ten poeta, pisarz, redaktor Rocznika Lwowskiego i współtwórca Instytutu Lwowskiego w Warszawie zadebiutował w 1958 roku jako dramaturg komedią Wszystko przepadło, satyrą na ówczesną dyplomację polską, na scenie przemyskiego „Fredreum”.
Jak po latach wspominał jej autor: przemyska cenzura przepuściła tę sztukę, a[paywall] powodzenie na premierze było ogromne. Niestety na drugi dzień zjechała do Przemyśla cenzura rzeszowska (najgłupsza – jak wówczas mawiano – cenzura w Polsce) i natychmiast zdjęła sztukę z afisza. Młody i zadziorny autor pojechał do centrali cenzury w Warszawie wykłócić się o swoje dzieło. Miał jednak pecha, bo szefem działu teatralnego był facet, który wrócił właśnie z jakiejś dyplomatycznej placówki i potraktował komedyjkę jako obrazoburcze dzieło. – Pańska sztuka jest antyrządowa i antyradziecka! – powiedział. – Moja sztuka jest anty głupocie. Dlaczego pan utożsamia głupotę z naszym rządem i na dodatek ze Związkiem Radzieckim? – padła odpowiedź. Kolejne przekrzykiwania skończyły się walnięciem pięścią w biurko kolejno przez obu interlokutorów. Skutek był taki, że wszystkie cenzury w Polsce otrzymały pisemko, że sztuki Janusza Wasylkowskiego Wszystko przepadło nie należy dopuścić do kolejnego wystawienia.
Na koniec tego wspomnienia dodajmy, że żadna ze sztuk tego autora nie znalazła się już na deskach „Fredreum”, ale także Teatru Polskiego we Lwowie, co przyznał sam maestro Zbigniew Chrzanowski w jednym z wywiadów.
Wywiad z J. Wasylkowskim został opublikowany na łamach kwartalnika Cracovia-Leopolis nr 2/2005 r.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze