Pewnie nikt się nie spodziewał takich intensywnych i globalnych efektów brytyjskiego referendum w sprawie wyjścia z Unii. Na początku wszyscy zapewne myśleli, że Brexit to sprawa Anglików i co najwyżej dobry temat do zabawnych żartów internetowych. Ale już po kilku dniach okazało się, że świat, jaki znamy, po prostu zniknął. Oprócz politycznych i gospodarczych skutków tej decyzji (których sami politycy i biznesmeni nie potrafią jeszcze przewidzieć), być może ważniejsze i bardziej przejmujące są jej skutki społeczne.
Oto dowiadujemy się, że dzień po referendum przez Anglię zaczęła przewalać się fala ksenofobii i rasizmu, którego głównymi ofiarami są mieszkający w Wielkiej Brytanii Polacy. Nie minął tydzień, a już odnotowano setki bardziej lub mniej agresywnych ataków na naszych rodaków, nie tylko słownych, ale też i fizycznych. Ofiarami są wszyscy: nowi imigranci z Polski i ludzie mieszkający tam od kilkunastu lat. Mężczyźni, kobiety i dzieci. Polskie ośrodki kulturalne i sklepy. Okazało się, że kampania przed referendum, posługując się językiem nienawiści narodowej i rasowej, ośmieliła tysiące niezadowolonych ze swego życia kretynów do agresji. Nagle prysnął mit o otwartej, gościnnej Anglii, w której każdy może znaleźć miejsce dla siebie. Coraz częściej pojawiają się w Polsce głosy oburzenia na tę ksenofobiczną akcję i są one jak najbardziej uzasadnione.
Ale nasze oburzenie powinno się nieco stonować, bo przecież w tym samym czasie, na naszym podwórku dzieje się dokładnie to samo[paywall]. W mieście, które uchodziło (kiedyś) za miejsce spokojnego współżycia kilku narodów i religii, pojawiają się ludzie, którzy nie wahają się zaatakować (słownie i fizycznie) ukraińskiej procesji idącej z religijnymi sztandarami, z udziałem duchownych, starców i dzieci. I to prawie w tym samym dniu, w którym polski episkopat ogłasza przełomowy list na temat polsko-ukraińskiego przebaczenia. To oczywiście nie pierwsza taka akcja miejscowych kibol-patriotów, ale ta jest szczególnie przykra, a jej efekty mogą być groźne i długotrwałe.
Lokalne (i nie tylko) władze twierdzą od lat, że żadnego konfliktu w Przemyślu nie ma, że współżycie dwóch narodów jest harmonijne i wolne od niebezpieczeństw. Że trzeba do sprawy podejść z rozwagą i roztropnością, odwołać się do wspólnych ustaleń historyków itd. Ale wydaje się, że w ten sposób pokrywa się swoją bezradność i lenistwo. Z agresją rasową czy narodową nie walczy się poprzez historyków (których prac pozbawieni owłosienia młodzieńcy raczej nie będą czytać). Trzeba jej przeciwdziałać za pomocą konsekwentnego stosowania prawa, za pomocą wyrazistych symbolicznych gestów, wreszcie dzięki długotrwałej i poważnej edukacji – tu i teraz. Od tego jest władza lokalna, a jeśli ona nie wie, jak to zrobić, to niech się zwróci do władz wyższego szczebla.
I jeszcze jedna brytyjsko-przemyska analogia. Za aktami agresji zawsze stoi ktoś inny, ktoś, kto pozostaje w cieniu i buduje swój kapitał polityczny na podsycaniu konfliktu wewnętrznego. Jasnym jest, że takiemu komuś nie zależy na interesie kraju, na dobru wspólnym, na wizerunku miasta. Nam jednak chyba powinno zależeć, jeśli chcemy tu żyć jeszcze trochę. Bo do Anglii przecież już nie wyjedziemy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie Andrzeju, ile Pan otrzymał za ten tekst? Czy Pan jest tak totalnie oderwany od rzeczywistości i problemów miasta?
"Okazało się, że kampania przed referendum, posługując się językiem nienawiści narodowej i rasowej, ośmieliła tysiące niezadowolonych ze swego życia kretynów do agresji." CZY TO NIE PRZESADA PANIE REDAKTORZE. , NAZYWANIE PATRIOTÓW DANEGO KRAJU , JAK PAN TO OKREŚLIŁ " KRETYNAMI" ? PRZCIEŻ TO BYŁO DO PRZEWIDZENIA ,ŻE COŚ TAKIEGO MUSI SIĘ ZDARZYĆ , NAWET WYDAWAŁOBY SIĘ TOLERANCYJNEJ I WIELOKULTUROWEJ WIELKIEJ BRYTANII . OTÓŻ PRZYCHODZI W KAŻDYM SPOŁECZEŃSTWIE TAKI MOMENT , ŻE LUDZIE ZACZYNAJĄ MIEĆ DOSYĆ OBCYCH . Z RÓŻNYCH POWODÓW ;ZANIŻANIA PRZEZ NICH STAWEK PŁACY , CZYLI OBNIŻANIA REALNYCH DOCHODÓW RODOWITYM BRYTYJCZYKOM , ODMIENNYCH ZACHOWAŃ , JĘZYKA , RELIGII ITD. MNIE I NIE TYLKO , NP. DRAŻNI SAM DŻWIĘK JĘZYKA NIEMIECKIEGO , KTÓRY UOSABIA WSZELKIE ZŁO KOJARZĄCE SIĘ Z GERMAŃSZCZYZNĄ . I CO , TO MA BYĆ WADĄ ? NIGDY PRZNIGDY. PRZYSZŁOŚC EUROPY , TO PAŃSTWA NARODOWE I TYLKO NARODOWE , A NIE JAKIEŚ STANY ZJEDNOCZONE EUROPY POD PANOWANIEM MASONÓW , LIBERAŁÓW , ZWŁASZCZA Z GERMANII .
Panie Andrzeju, ile Pan otrzymał za ten tekst? Czy Pan jest tak totalnie oderwany od rzeczywistości i problemów miasta?
"Okazało się, że kampania przed referendum, posługując się językiem nienawiści narodowej i rasowej, ośmieliła tysiące niezadowolonych ze swego życia kretynów do agresji." CZY TO NIE PRZESADA PANIE REDAKTORZE. , NAZYWANIE PATRIOTÓW DANEGO KRAJU , JAK PAN TO OKREŚLIŁ " KRETYNAMI" ? PRZCIEŻ TO BYŁO DO PRZEWIDZENIA ,ŻE COŚ TAKIEGO MUSI SIĘ ZDARZYĆ , NAWET WYDAWAŁOBY SIĘ TOLERANCYJNEJ I WIELOKULTUROWEJ WIELKIEJ BRYTANII . OTÓŻ PRZYCHODZI W KAŻDYM SPOŁECZEŃSTWIE TAKI MOMENT , ŻE LUDZIE ZACZYNAJĄ MIEĆ DOSYĆ OBCYCH . Z RÓŻNYCH POWODÓW ;ZANIŻANIA PRZEZ NICH STAWEK PŁACY , CZYLI OBNIŻANIA REALNYCH DOCHODÓW RODOWITYM BRYTYJCZYKOM , ODMIENNYCH ZACHOWAŃ , JĘZYKA , RELIGII ITD. MNIE I NIE TYLKO , NP. DRAŻNI SAM DŻWIĘK JĘZYKA NIEMIECKIEGO , KTÓRY UOSABIA WSZELKIE ZŁO KOJARZĄCE SIĘ Z GERMAŃSZCZYZNĄ . I CO , TO MA BYĆ WADĄ ? NIGDY PRZNIGDY. PRZYSZŁOŚC EUROPY , TO PAŃSTWA NARODOWE I TYLKO NARODOWE , A NIE JAKIEŚ STANY ZJEDNOCZONE EUROPY POD PANOWANIEM MASONÓW , LIBERAŁÓW , ZWŁASZCZA Z GERMANII .