Punktowi Informacji Turystycznej „Stacja Przemyśl” groziło zamknięcie, bo kolej nie zgadzała się na obniżenie wysokiego czynszu. – Nie możemy sobie pozwolić na niegospodarne zarządzanie – tłumaczył rzecznik PKP.
42,5 tys. zł pensji wiceprezes PKP i 510 tys. zł odprawy pokazały, gdzie kolej ma gospodarność. I choć po medialnej burzy była wiceprezes, a nowa minister infrastruktury, przekazała kwotę na cele charytatywne, nie zmienia to faktu, że tych pieniędzy w PKP już nie ma. A jak funkcjonuje kolej, każdy widzi. Słowo „gospodarność” władze PKP powinny sobie wyryć na ścianie wielkimi literami. A obok zawiesić zdjęcia jeżdżących po polskich torach wagonów, dworców czy kolejowych toalet.
Kilkaset złotych obniżki, którą udało się w końcu wynegocjować właścicielce „Stacji Przemyśl”, jest kroplą w morzu w porównaniu z ogromnymi pensjami i odprawami zarządu PKP. Na szczęście zarządcy dworca w porę się zreflektowali. Bo w przeciwnym wypadku zapewne nie mieliby z wynajmu tego lokalu ani złotówki. I dopiero byłaby gospodarność.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze