Reklama

Historyjki o przemyskim parku – ciurek, luft „czajory”, staw i festyny

05/09/2022 18:18

Początki parku, usytuowanego na wzgórzach opadających ku dolinie Sanu, sięgają 1842 roku. Przez dziesięciolecia mieszkańcy Przemyśla chętnie spędzali tam czas wolny od codziennych obowiązków. Z tym miejscem związane są przeróżne romanse, historyjki, huczne festyny i inne wydarzenia. Szczególnym powodzeniem park cieszył się w okresie galicyjskim, mniejszym w latach 1918-1939. Park był zawsze oczkiem głowy burmistrzów. Troszczono się o alejki, drzewostan i ławki.

Na terenie parku (20 ha) znajdowało się wiele gatunków drzew i krzewów, m.in.: grab, buk, dąb, brzoza, pomnikowe topole białe, żywotnik, miłorząb, magnolia i kasztanowiec, a także kilkadziesiąt gatunków ptaków. W 1901 roku wybudowano w parku w stylu neogotyckim domek ogrodnika oraz sąsiadujące z nim oranżerię i palmiarnię. W pobliżu postawiono także na cokole popiersie Tadeusza Kościuszki. Zachodni skraj parku zamyka tajemnicze Wzgórze Trzech Krzyży z domniemanym wczesnośredniowiecznym grodem obronnym. Być może w czasach przedpiastowskich założono tu gród istniejący do XIV wieku.

Ciurek

Ten ciek wodny został nazwany „Ciurkiem” przez Towarzystwo Ulepszania Miasta w 1890 r. Jego ujście znajdowało się w parku. Przed nim był plac zabaw dla dzieci i ławki dla starszych, ale najważniejsza była woda – czysta krystalicznie, zimna, zdrowa. Nie brakowało takich, co to z czajnikami przychodzili. Herbata z niej miała mieć doskonały smak, dopóki…. ktoś nie wywalił żelaznych drzwiczek i chuligani nie zaczęli studzienki zanieczyszczać. Dziś dostępu do niego chronią żelazne wrota.

Reklama

Wąchali luft

Do parku, na świeże powietrze, chodziła znaczna część przemyślan, a już niemal wszyscy Żydzi. Drobni kupcy i żydowska biedota rzemieślnicza, która cały dzień ślęczała za ladą lub nad warsztatem, okupowała ławki i wolne miejsca pod sosnowymi drzewami. Bywali tacy, co w lecie[paywall] zjawiali się tu już o czwartej rano z torbami pełnymi precli i wąchali luft (potocznie i przestarzale powietrze). Od strony ulicy Parkowej istniało sanatorium dra Kutny. Pensjonariusze niemal codziennie także korzystali z uroków parku.

 „Czajory”

Miał park swoich „czajorów”. Ot, takie męty społeczne, żyjące z szantażu. Podpatrzyli w krzakach parę na grzechu, a potem grozili: powiemy ojcu, narzeczonemu, mężowi – zależnie od okoliczności. Była taka jedna mężatka, co za chwilę uniesienia płaciła haracz jeszcze w  latach okupacji. Cóż miała biedna robić – mąż był zazdrosny, a do tego choleryk. „Czajory” istnieli też w okresie międzywojennym, a także przez wiele, wiele lat po II wojnie światowej. Skrywali się między drzewami, podglądając miłosne igraszki par.

Reklama

Festyny

31 lipca 1908 roku w „Gazecie Przemyskirj” pisano: „Koncerty muzyk wojskowych odbywają się na Zamku w miejscu najmniej odpowiednim, bo przed restauracją, gdzie mnóstwo schodzi się ludzi. Przyzna każdy, gdy kilkaset osób tłoczy się po ciasnych ścieżkach i pył wzbija się w górę”. Zabawy urządzano w porze letniej każdego tygodnia, tj. w środę od godziny 16.30. W poniedziałki orkiestra wojskowa grała też w Rynku, a w każdą sobotę w hotelu Victoria.

Staw

Przed I wojną światową i w latach dwudziestych w parku hodowano ryby w stawie. Początkowo karpie – olbrzymy, dochodziły do 10 kilogramów. Później, już po zakończeniu oblężenia Przemyśla przez rosyjską armię, ryby zwykłe – sanowe. Ten i ów spoglądał na nie łakomo. Potem ten akwen pozostawiano samemu sobie. Do idei jego posiadania z rybami wracano kilkakrotnie, po raz ostatni w latach pięćdziesiątych XX wieku. Wpuszczono wtedy narybek karpia, ale ludzie kradli. Co ocalało i urosło, odłowiono pewnego dnia i rozdano pomiędzy pracowników ogrodów i gospodarki komunalnej.

Reklama


JF
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości