Góra jeszcze przeżywa niedzielne wybory. Podsumowuje, rozlicza i przymierza się. My, zwykli ludzie, mamy chwilę oddechu. Możemy odpocząć od debat, ziania jadem i wylewania agresji w różnej postaci. Nie na długo, ale korzystajmy z tego, ile się da.
Patrząc na ostatnio nawiedzające nas różnorakie wybory, przychodzi skojarzenie z Wiedźminem. Nie z sukcesem gry i sagi Sapkowskiego, twórcy postaci Geralta z Rivii, tylko z tytułem ostatniej części. Wiedźmiński Dziki Gon przypomina mit o orszaku zjaw biorących udział w Dzikich Łowach. Gnająca przez nieboskłon kawalkada była uważana za złą przepowiednię. Każdy, kto ją ujrzał, mógł się spodziewać kłopotów. A ci, którzy trasę upiorów przecięli lub chcieli podążać jej śladem, byli porywani. Teraz tworzy się nowa mitologia i pojawia się Mandatowy Gon. Przynosi nie sprawdzające się przepowiednie. Każdy, kto za bardzo w ten wyścig wchodzi, zostaje porwany. Przestaje być zwykłym człowiekiem. Upolitycznia się i rusza w orszaku oddalającym się od rzeczywistości.
Pomimo ciągłego rozwoju nie różnimy się zbytnio od naszych przodków. Oni wierzyli w niebiański orszak myśliwych upiorów. My wciąż liczymy, że wybieramy ludzi, dla których jest ważny nasz los. Nierealne to, ale inaczej nie umiemy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze