Reklama

Idzie wiosna. Czy grożą nam podtopienia?

17/02/2017 19:00

W tym roku zima nas nie oszczędzała, pierwszy raz od lat było wszystko, co zimą być powinno: mróz, śnieg i skute lodem rzeki. Niemniej jednak zbliża się wczesnowiosenne ocieplenie, a co za tym idzie – roztopy. W przypadku gwałtownego skoku temperatury możemy się spodziewać lodowych zatorów i podwyższonego stanu wód w naszym regionie, co może skutkować lokalnymi podtopieniami.

W tej sprawie 10 lutego w Rzeszowie odbyło się posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, w którym uczestniczyli przedstawiciele Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, Państwowej Straży Pożarnej, Sił Zbrojnych RP, Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce oraz organów samorządu terytorialnego. Na posiedzeniu omówiono przedsięwzięcia prewencyjne mające zapewnić bezpieczeństwo w czasie spływu wód roztopowych. Eksperci stwierdzili brak możliwości udrożniania rzek za pomocą materiałów wybuchowych. Proponowane przez przedstawicieli samorządów rozwiązanie, polegające na zrzucie wody z Jeziora Solińskiego w celu likwidacji zatoru na Sanie, również zostało negatywnie ocenione przez inspektorów RZGW. Uznali, że taka decyzja mogłaby skutkować wystąpieniem cofki na Osławie, a także przyrostem już istniejącej pokrywy na Sanie, w jego środkowym i dolnym biegu. Woda mogłaby spłynąć po lodzie, a takie działanie mogłyby doprowadzić do szkód oraz zjawisk nieprzewidywalnych, które w konsekwencji stanowiłyby zagrożenie dla mieszkańców.

Co z przemyskim jazem?

W naszym regionie zaczęły padać pytania o bezpieczeństwo w kontekście niedawno powstałego jazu na Sanie powyżej Przemyśla. Jak informuje rzecznik RZGW w Krakowie Konrad Myślik, powyżej tego obiektu San jest skuty lodem na długości 20 kilometrów. – Obiekt ten[paywall] został zaprojektowany i skonstruowany przez fachowców w wyniku długich i dokładnych obliczeń. Jest on przygotowany na taką ewentualność. San nie zamarzł na całej długości, pokrywa lodowa znajduje się tylko na powierzchni, pod spodem zaś woda przepływa normalnie. To znacznie ogranicza możliwość powstania zatoru lodowego w miejscu obiektu piętrzącego. Niemniej jednak stale monitorujemy sytuację i jesteśmy przygotowani na wszelkie ewentualności. Mamy podpisane umowy z lokalnymi firmami dysponującymi ciężkim sprzętem, który w razie zatorów pozwoli udrożnić koryto – uspokaja K. Myślik.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości