Pracownicy pewnej firmy skrzyknęli się i uradzili, że zorganizują spotkanie integracyjne, ale nie żadne oficjalne, tylko prywatne spotkanie, żeby posiedzieć i pogadać na luzie. Panowie proponowali lokal, w którym jest dobre piwo, panie natomiast optowały za jakimś bardziej romantycznym miejscem, na łonie przyrody. W końcu stanęło na tym, że zrobią ognisko na łące u znajomego.
Chętnych było kilkanaście osób, kierownik obiecał pożyczyć służbowego busa i ustalono termin na ostatnią sierpniową sobotę. Pogoda dopisała i w sobotę po południu zapakowali trzy skrzynki piwa, worek kiełbasy, a resztę każdy miał zabezpieczyć we własnym zakresie i pojechali. Najpierw mężczyźni, żeby przygotować ognisko. Zanim drugą turą przyjechały panie, panowie opróżnili jedną skrzynkę piwa i już byli trochę zintegrowani. Potem było normalnie. Ognisko płonęło, kiełbaski skwierczały, a towarzystwo przy wtórze gitary śpiewało pieśni biesiadno-patriotyczne. Na podorędziu były trunki do wyboru i koloru, od domowych nalewek po „jasia wędrowniczka”. Kierowca busa, widząc, na co się zanosi, pojechał do domu, obiecując, że będzie pod telefonem i przyjedzie, kiedy trzeba. Po dwóch godzinach ognisko przygasło, ucichły pieśni i zaczął się drugi etap imprezy, czyli zajęcia w podgrupach i parach. Było już po północy, kiedy kierowca jadący główną drogą zobaczył na poboczu słaniającą się kobietę. Miała zakrwawioną twarz, potargane włosy i nie miała jednego buta. Kierowca zatrzymał się, wysiadł z auta i zapytał, co jej się stało.
– To ona mnie tak urządziła – z trudem wykrztusiła kobieta. Widząc, że ledwo stoi na nogach, zapakował ją na tylne siedzenie i zadzwonił na policję, a potem zawrócił w kierunku miasta. Już w szpitalu, kiedy kobieta była na izbie przyjęć, opowiedział wszystko policjantom. Ponieważ pacjentka miała za dużo promili, nie udało się niczego od niej dowiedzieć, wtedy zaoferował, że pokaże policjantom, skąd ją zabrał. Już na miejscu mundurowi skręcili w polną drogę i w świetle reflektorów zobaczyli, jak kilka osób, zataczając się, przedziera się przez krzaki. Ktoś bardziej trzeźwy wytłumaczył, że szukają znajomej, która trochę wypiła, pokłóciła się z koleżanką i gdzieś znikła. No cóż, można i tak się integrować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze