Reklama

Jak Czech utknął w Przemyślu

27/07/2019 17:00

Sezon turystyczny w pełni i każdego dnia do miasta przyjeżdżają turyści. Jedni autokarami, w zorganizowanych grupach, inni indywidualnie. Ci pierwsi zwiedzają miasto, podążając za przewodnikiem ustalonymi trasami, drudzy krążą z planem miasta w ręce i oglądają to, na co mają ochotę. Jedni i drudzy najczęściej wyjeżdżają jeszcze tego samego dnia. Zdarzają się wyjątki, tak jak Rudolf Vevoda, który do Przemyśla przyjechał na dzień lub dwa, a został na prawie dwa tygodnie.


fot.Jacek Szwic
Przyznam, że jestem urzeczony Przemyślem.

Opowiedz, jak to się stało, że twój pobyt tak się przedłużył?

– Jestem Czechem rodu morawskiego, jak mówił nasz wybitny historyk František Palacký. Od trzydziestu lat mieszkam w Pradze. Jestem historykiem i polonistą. Zajmuję się najnowszymi stosunkami polsko-czechosłowackimi i czeskimi, historią kościoła oraz polską myślą intelektualną. Wykładam na wydziale ewangelickim i wydziale historii Uniwersytetu Karola w Pradze. W tym roku, w lecie zaplanowałem sobie podróż na Wschód, bo interesowałem się terenem dawnej Galicji, zwłaszcza najważniejszymi miastami kresowymi. W Polsce byłem już wiele razy, ale nigdy w tych regionach. Pojechałem na tydzień do Lwowa, potem miałem zamiar wyjechać do Kijowa, ale zrozumiałem, że skoro tydzień nie wystarczył mi na dokładne poznanie Lwowa, to Kijowa też nie poznam w kilka dni. Postanowiłem więc przyjechać do Przemyśla, który przecież kiedyś był wielokulturowym, najważniejszym po Lwowie miastem Galicji, a dzisiaj jest siedzibą dwóch arcybiskupstw – rzymskiego i greckokatolickiego.

Reklama

Jakie było twoje pierwsze wrażenie po przyjeździe do Przemyśla?

– Wysiadłem z pociągu i od razu zachwyciłem się pięknym dworcem, który jest prawdziwą perełką. Po ulokowaniu się w hotelu pierwsze kroki skierowałem do księgarni, bo książki to moja pasja. Sprzedawczyni była bardzo miła, ale nie mogła się nadziwić, że turysta z Czech kupuje[paywall] polskie książki historyczne, o stosunkach polsko-ukraińskich i inne nowości wydawnicze. Potem, w kawiarni kelnerka, słysząc, że jestem Czechem, powiedziała, że dwa stoliki dalej siedzi Słowak i tak poznałem Juraja, który regularnie bywa, a kiedyś mieszkał tu dłużej w Przemyślu. On poznał mnie z kilkoma osobami z Przemyśla. Ci z kolei poznawali mnie z innymi. Taki łańcuszek. To były fascynujące spotkania. Długie rozmowy o mieście, jego historii, i mieszkańcach, o polityce, o skomplikowanych problemach polsko- ukraińskich, o Żydach i o Kościele. Przyznaję, że to była prawdziwa intelektualna uczta.

Reklama

Ale chyba tych dwóch tygodni nie spędziłeś tylko na rozmowach przy kawiarnianym stoliku?

– Oglądałem kościoły i znajdujące się w nich zabytki sztuki sakralnej, którymi się interesuję. Widziałem dwa forty Twierdzy Przemyśl i poznałem jej historię, tak istotną dla dziejów miasta. Pojechałem do lasu za Zielonkę na miejsce egzekucji Żydów i dowiedziałem się o ich tragicznych losach. Byłem w muzeum na spotkaniu z autorem książki o Wołyniu i widziałem ciekawą wystawę fotografii rodziny Czartoryskich. Widziałem piękne freski w budynku starostwa. Zwiedziłem starówkę i kilka ważniejszych ulic i dowiedziałem się, jak wiele kamienic zostało zniszczonych podczas wojny. Przyznam, że jestem urzeczony miastem, które przecież nie jest takie duże, ale ma swój niesamowity urok.

Reklama

Z jakimi wrażeniami wyjeżdżasz po tych prawie dwóch tygodniach?

–Przede wszystkim mieszkańcy są bardzo życzliwi i przyjaźni. Jestem tu zaledwie dwa tygodnie, a już zaczął mi się kłaniać pan, którego spotykałem codziennie, kiedy wyprowadzał pieska. Poznawała mnie pani z poczty, gdzie wysyłałem do domu książki. Pani z księgarni mówiła, co się ostatnio ukazało na rynku wydawniczym. Podobnie było w bibliotece. Moim odkryciem był Południowo-Wschodni Instytut Naukowy, gdzie udostępniono mi niezwykle interesujące i cenne wydawnictwa. No i spotkania oraz rozmowy, które dały mi bardzo wiele i pozwoliły poznać i bardziej zrozumieć najnowszą historię pogranicza polsko-ukraińskiego. Wywożę z Przemyśla kilkanaście kilogramów książek, niezapomniane wrażenia, o których będę opowiadał moim studentom i już wiem, że na pewno tu wrócę

Reklama

Dziękuję za spotkanie i rozmowę.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama