Sezon turystyczny w pełni i każdego dnia do miasta przyjeżdżają turyści. Jedni autokarami, w zorganizowanych grupach, inni indywidualnie. Ci pierwsi zwiedzają miasto, podążając za przewodnikiem ustalonymi trasami, drudzy krążą z planem miasta w ręce i oglądają to, na co mają ochotę. Jedni i drudzy najczęściej wyjeżdżają jeszcze tego samego dnia. Zdarzają się wyjątki, tak jak Rudolf Vevoda, który do Przemyśla przyjechał na dzień lub dwa, a został na prawie dwa tygodnie.

fot.Jacek Szwic
Przyznam, że jestem urzeczony Przemyślem.
Opowiedz, jak to się stało, że twój pobyt tak się przedłużył?
– Jestem Czechem rodu morawskiego, jak mówił nasz wybitny historyk František Palacký. Od trzydziestu lat mieszkam w Pradze. Jestem historykiem i polonistą. Zajmuję się najnowszymi stosunkami polsko-czechosłowackimi i czeskimi, historią kościoła oraz polską myślą intelektualną. Wykładam na wydziale ewangelickim i wydziale historii Uniwersytetu Karola w Pradze. W tym roku, w lecie zaplanowałem sobie podróż na Wschód, bo interesowałem się terenem dawnej Galicji, zwłaszcza najważniejszymi miastami kresowymi. W Polsce byłem już wiele razy, ale nigdy w tych regionach. Pojechałem na tydzień do Lwowa, potem miałem zamiar wyjechać do Kijowa, ale zrozumiałem, że skoro tydzień nie wystarczył mi na dokładne poznanie Lwowa, to Kijowa też nie poznam w kilka dni. Postanowiłem więc przyjechać do Przemyśla, który przecież kiedyś był wielokulturowym, najważniejszym po Lwowie miastem Galicji, a dzisiaj jest siedzibą dwóch arcybiskupstw – rzymskiego i greckokatolickiego.
Jakie było twoje pierwsze wrażenie po przyjeździe do Przemyśla?
– Wysiadłem z pociągu i od razu zachwyciłem się pięknym dworcem, który jest prawdziwą perełką. Po ulokowaniu się w hotelu pierwsze kroki skierowałem do księgarni, bo książki to moja pasja. Sprzedawczyni była bardzo miła, ale nie mogła się nadziwić, że turysta z Czech kupuje[paywall] polskie książki historyczne, o stosunkach polsko-ukraińskich i inne nowości wydawnicze. Potem, w kawiarni kelnerka, słysząc, że jestem Czechem, powiedziała, że dwa stoliki dalej siedzi Słowak i tak poznałem Juraja, który regularnie bywa, a kiedyś mieszkał tu dłużej w Przemyślu. On poznał mnie z kilkoma osobami z Przemyśla. Ci z kolei poznawali mnie z innymi. Taki łańcuszek. To były fascynujące spotkania. Długie rozmowy o mieście, jego historii, i mieszkańcach, o polityce, o skomplikowanych problemach polsko- ukraińskich, o Żydach i o Kościele. Przyznaję, że to była prawdziwa intelektualna uczta.
Ale chyba tych dwóch tygodni nie spędziłeś tylko na rozmowach przy kawiarnianym stoliku?
– Oglądałem kościoły i znajdujące się w nich zabytki sztuki sakralnej, którymi się interesuję. Widziałem dwa forty Twierdzy Przemyśl i poznałem jej historię, tak istotną dla dziejów miasta. Pojechałem do lasu za Zielonkę na miejsce egzekucji Żydów i dowiedziałem się o ich tragicznych losach. Byłem w muzeum na spotkaniu z autorem książki o Wołyniu i widziałem ciekawą wystawę fotografii rodziny Czartoryskich. Widziałem piękne freski w budynku starostwa. Zwiedziłem starówkę i kilka ważniejszych ulic i dowiedziałem się, jak wiele kamienic zostało zniszczonych podczas wojny. Przyznam, że jestem urzeczony miastem, które przecież nie jest takie duże, ale ma swój niesamowity urok.
Z jakimi wrażeniami wyjeżdżasz po tych prawie dwóch tygodniach?
–Przede wszystkim mieszkańcy są bardzo życzliwi i przyjaźni. Jestem tu zaledwie dwa tygodnie, a już zaczął mi się kłaniać pan, którego spotykałem codziennie, kiedy wyprowadzał pieska. Poznawała mnie pani z poczty, gdzie wysyłałem do domu książki. Pani z księgarni mówiła, co się ostatnio ukazało na rynku wydawniczym. Podobnie było w bibliotece. Moim odkryciem był Południowo-Wschodni Instytut Naukowy, gdzie udostępniono mi niezwykle interesujące i cenne wydawnictwa. No i spotkania oraz rozmowy, które dały mi bardzo wiele i pozwoliły poznać i bardziej zrozumieć najnowszą historię pogranicza polsko-ukraińskiego. Wywożę z Przemyśla kilkanaście kilogramów książek, niezapomniane wrażenia, o których będę opowiadał moim studentom i już wiem, że na pewno tu wrócę
Dziękuję za spotkanie i rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze