Reklama

Jak wariaci szli na wojnę

13/07/2018 13:30

W sobotę, 7 lipca, na przemyskim Rynku dominował kolor jasnozielony. Stało się to za sprawą sztabu Twierdzy Przemyśl, który zatwierdził taki kolor polowych mundurów na 21. Cesarsko- Królewskie Szwejkowskie Manewry, na które stawiły się regimenty z całej Polski i krajów zaprzyjaźnionych.

Dyplomy, chrzciny pieska i gołąbki ziemniaczane

Kiedy już wszystkie szwejki pozałatwiały formalności w komisji lekarskiej oraz poborowej, rozpoczęła się część oficjalna. Generał Zbigniew Różycki wręczał dyplomy wraz z podziękowaniami osobom, firmom i instytucjom, które wspierają Przemyskie Stowarzyszenie Przyjaciół Dobrego Wojaka Szwejka. W tym gronie znalazła się też nasza redakcja i redaktor naczelny Artur Wilgucki, który, odbierając dyplom, przyznał się, że rozumie potrzeby twierdzy, bo jest artylerzystą w stanie spoczynku. Natomiast Leszek Mazan dla załogi twierdzy przekazał dwa rondelki z życzeniami, aby każdy regiment miał co do garnka włożyć. Kolejnym punktem było ogłoszenie imienia pieska, który towarzyszy Szwejkowi na Rynku. Komisja, która wybierała imię spośród nadesłanych propozycji, ku zaskoczeniu wszystkich zdecydowała, że piesek będzie miał dwa imiona: Rudolf i Rex.


fot.Jacek Szwic
„Wolnobieżny Regiment Cyklistów” po powrocie z patrolu.

Reklama

Szturm na fort

O szesnastej regimenty zebrały się karnie i autokarem (wszak to XXI wiek) pojechały zdobywać fort I „Salis Soglio”. Całością wyprawy dowodzili dwaj oficerowie żandarmerii fortecznej. Jeden z nich, Wiesław Pełech, już w autokarze zajął się podbudową moralną przed szturmem. Wedle zasady „najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie stopniowo rośnie” opowiadał o krwawych walkach, jakie toczyły się na polach widzianych z okien autokaru, o tragedii miejscowej ludności wysiedlanej pod przymusem. Już na miejscu, przed bramą fortu żandarm przypomniał regulamin składający się tylko z jednego punktu: „Zabrania się oddalać od grupy na odległość większą niż trzy kroki”. Trzeba przyznać, że choć szwejki to wojsko raczej niesforne, tego punku wszyscy przestrzegali. Szturmowanie zaczęło się od zwiedzania dobrze zachowanej latryny, gdzie żandarm wytłumaczył, jakie panowały tam porządki. Podczas zwiedzania fortecznej kuchni doszło do incydentu. Żandarmi wypatrzyli podejrzanego o szpiegostwo i profilaktycznie zakuli go w kajdanki, co dla innych miało być przestrogą, że nie należy być zbyt ciekawym. Na górnym wale fortu, skąd dobrze widać granicę polsko-ukraińską, uczestnicy wysłuchali kolejnej mrożącej krew w żyłach opowieści o krwawym szturmie na sąsiedni fort „Łysiczka”. Nie ma się co dziwić, że po takiej dawce emocji serwowany na kolację chleb ze smalcem i kiszony ogórek był prawdziwym przysmakiem.


fot.Jacek Szwic
Uczestnicy manewrów podczas zdobywania fortu „Salis Soglio”.

Reklama


fot.Jacek Szwic
Za mundurem panny sznurem. Gen. Stanisław Szufel w otoczeniu dam.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    cza - niezalogowany 2018-07-13 17:11:31

    Sami Ormowcy.Kpina

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    żenada - niezalogowany 2018-07-16 16:57:54

    Tak sie promuje pijaków i alkoholizm,wstyd

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości