Reklama

Kaukaska inwazja

03/07/2017 07:54

Szedłem kiedyś brzegiem Sanu, z pontonem na plecach, celem wykonania stosownego spływu na wybranym odcinku rzeki. Lato było piękne, słonko przygrzewało. Aby dotrzeć do miejsca startu, trzeba było się przedrzeć przez chaszcze, zarośla i pokonać kawałek pola. Idąc tak w tych pięknych okolicznościach przyrody, zauważyłem w pewnym momencie ciekawą i tajemniczą roślinę. Badyle wyrastały wysoko w niebo.

Liście toto miało rozłożyste i szerokie, tępo zakończone i ząbkowane. Do tego gęste baldachy z białych kwiatków. Łodyga stosunkowo gruba, jak na taki krzak. Uznałem, że nadaje się świetnie na przetestowanie jednej z sekretnych technik walki z Dalekiego Wschodu. Zdjąłem ponton z pleców, rozejrzałem się dookoła i kopnąłem zamaszyście stopą w tę dziwną roślinę. Zadowolony, że się to przełamało, podjąłem ponton i ruszyłem dalej. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po jakimś czasie na stopie pojawiły się zmiany. Jakieś bąble i pęcherze. Piekło to i się jątrzyło. Nie wyglądało dobrze. Postanowiłem zbadać, w jakie to świństwo kopnąłem. Po dokładnym przestudiowaniu tematu doszedłem do tego, że ten egzotyczny okaz to barszcz Sosnowskiego. Pochodzi z dalekiego Kaukazu. Należy do rodziny selerowatych. Został sklasyfikowany w 1944 roku i nazwany od nazwiska rosyjskiego botanika Dmitrija Iwanowicza Sosnowskiego. Uznano to cudo za wartościową roślinę pastewną i barszcz szybko obrodził w różnych krajach tzw. bloku wschodniego. Do Polski przybył w końcu lat 50. XX wieku. Zgodnie z trendem wyznaczanym przez uczonych radzieckich stał się surowcem do wytwarzania pasz dla bydła. Promocja znalazła uznanie w PGR-ach. Kiedy się okazało, że barszcz jest zagrożeniem dla zdrowia ludzkiego i powoduje oparzenia skóry, zaprzestano upraw. Krowy też się nieraz poparzyły, wchodząc w zagajnik barszczu, a kiedy próbowały go pałaszować wprost z krzaka, źle się to kończyło. Przerwano więc zabawę w paszę z barszczu.  Ale było już za późno. Pociąg pojechał. Roślina zaczęła żyć własnym życiem. Gatunek okazał się bardzo żywotny i inwazyjny. Ma ogromną zdolność do regeneracji. Kiedy porzucano uprawy, siały one w promieniu kilku kilometrów i dalej. Zawarte w jego wodnistym soku oraz w wydzielinie włosków gruczołowych furanokumaryny w kontakcie ze skórą, w obecności światła słonecznego, powodują oparzenia II i III stopnia. Zaczerwienienia skóry, pęcherze z surowiczym płynem i stan zapalny – to tak na początek. Co więcej podrażnienia i zmiany skórne mogą trwać nawet kilka miesięcy. Zupy z tego barszczu na pewno nie będzie. Od czasu kiedy miałem bezpośrednie spotkanie z tą miłą roślinką, parę lat już minęło. Teraz usłyszałem w radio, że znów atakuje. W krajach byłego ZSRR zielsko to nazwano „zemstą Stalina”, bo sprowadzono je z Kaukazu niedługo przed jego śmiercią. Nie ma już Stalina i PGR-ów, a agresywny barszcz nadal się rozrasta i rośnie w siłę. Kaukaska inwazja trwa.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości