Reklama

Każdego poniedziałku, rano...

29/04/2015 13:03

Każdego poniedziałku – od lat – ucinam sobie na dobry początek tygodnia pogawędkę z redaktorami: Józkiem Zagulakiem i Mariuszem Godosem. Ci znani w kraju i za granicą fachmani od sportu raczą mnie anegdotkami z minionego weekendu. Ile kto komu strzelił bramek? Kto kogo zwymyślał? I tak dalej i tak na okrągło – jak się napisało – od lat.

Niestety nasze rozmowy prędzej czy później schodzą na ocenę nie tylko minionej soboty i niedzieli, ale także sportu lokalnego w ogóle, przemyskiego w szczególności. Tym razem dolałem oliwy do ognia stwierdzeniem: tak źle w przemyskim sporcie jeszcze nie było.Do surowej (oczywiście subiektywnej) oceny sprowokowała mnie informacja kolegów o sukcesie przemyskiego Czuwaju, który „nie zgubił punktów w Grochowcach”, co w literackim języku oznacza: drużyna zremisowała. Nie mam nic do drużyny z Grochowiec, ale chwalić się remisem w klasie okręgowej (od niej tylko krok do piłki niedzielnej, której jestem zwolennikiem) to po prostu wstyd. Wstyd dla klubu o prawie stuletniej tradycji, z piękną kartą pracy z młodzieżą. Wstyd dla ludzi odpowiadających za kulturę fizyczną w mieście. Nie mam złudzeń. Sportu nie ma bez pieniędzy, a pieniędzy na sport jest bardzo mało. Męczy mnie jeszcze jedno pytanie: gdzie się podziali prawdziwi zapaleńcy, ceniący wyżej ideę rywalizacji niż kasę? Gdzie są dawni trenerzy, nauczyciele, nie bójmy się tego słowa: wychowawcy? Starsze pokolenie odchodzi. Następców – z nielicznymi wyjątkami – nie ma.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości