Dzisiaj zostało już bardzo niewiele profesji zarezerwowanych jedynie dla mężczyzn. Nikogo nie dziwi kobieta za kierownicą potężnego tira, za sterami odrzutowca czy policjantka w bojowym rynsztunku stojąca naprzeciw agresywnego tłumu kibiców.
W sobotę sierżant Ewa Serwańska-Bobek zaczęła służbę o osiemnastej. Kilkunastominutowa odprawa i wyjeżdżamy na patrol. Dworskiego, Zana, Lwowska i skręcamy na osiedle Ofiar Katynia. Za garażami przemyka kilku młodych zakapturzonych mężczyzn. Policjant skręca i zatrzymuje radiowóz koło jednego z nich. – A co? To już nie wolno tędy chodzić? – buńczucznie odzywa się młody mężczyzna, kiedy policjantka prosi go o podanie danych. Sierżant Ewa ze stoickim spokojem spisuje jego personalia, a jej partner za pomocą przenośnego urządzenia sprawdza w bazie danych. Zawracamy w kierunku centrum. Radio milczy, to znaczy, że w mieście nie dzieje się nic, co wymagałoby policyjnej interwencji.
– Nauczyli nas reagować odpowiednio do sytuacji – mówi. Na przykład kiedyś już pod koniec służby usłyszeliśmy przez radio o rozboju. Kilku młodych mężczyzn napadło na kierowcę busa i wyrwali mu kasetkę z pieniędzmi. Akurat znajdowaliśmy się w pobliżu. Minutę później byliśmy na miejscu. Wyskoczyliśmy z radiowozu, a sprawcy na nasz widok zaczęli uciekać. Pobiegliśmy za nimi i próbowaliśmy ich zatrzymać. Byli pod wpływem alkoholu i zareagowali agresją. Zaczęła się szarpanina. Musieliśmy użyć pałek i gazu i zatrzymaliśmy wszystkich. W takich momentach nie ma czasu na zastanawianie się, czy coś może mi się stać. Trzeba być skutecznym, po to przecież jesteśmy – kończy policjantka.
Wjeżdżamy na teren miejskiego parku. O tej porze na placu zabaw nie ma dzieci, tylko kilku młodzieńców z dziewczynami okupuje ławki. Trochę są zdziwieni obecnością policji, ale nie robią problemów podczas legitymowania. Żartują i zapewniają, że nawet piwa nie mają. Jedziemy dalej. Radio milczy i sierżant Ewa opowiada o blaskach i cieniach służby.
– Mąż już się przyzwyczaił do charakteru mojej pracy. Do dwunastogodzinnych służb, do tego, że muszę być dyspozycyjna, bo na przykład, kiedy ogłoszony jest alarm, trzeba rzucić wszystko, wskakiwać w mundur i jechać na wezwanie, bo akurat zostały ogłoszone jakieś poszukiwania. Na tym polega charakter pracy w policji. Zresztą policjantem jest się nawet po służbie, przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Pamiętam taki przypadek. Byłam po służbie i wyszłam z domu na spacer. Zobaczyłam, że jakiś mężczyzna w ubraniu dopływa do brzegu Sanu i wychodzi z wody. Coś mi zaświtało i postanowiłam sprawdzić. Podeszłam i chcąc go zagadnąć, zapytałam, co się stało. Zaczął coś mętnie opowiadać, że szuka brata, czy coś takiego. Wydało mi się to podejrzane i wtedy na drugim brzegu zobaczyłam strażników miejskich i usłyszałam, jak wołają, że to złodziej. Wtedy niewiele się zastanawiając próbowałam go zatrzymać. Był wyższy ode mnie o głowę. Powiedziałam, że jestem z policji, ale kiedy próbowałam go obezwładnić, on zaczął się szarpać, a ja nie miałam nawet gazu. Na szczęście w tym momencie podjechał patrol i mężczyzna został zatrzymany, a koledzy powiedzieli, że ukradł w sklepie jakieś elektronarzędzia i uciekając przed pościgiem, skoczył do rzeki – policjantka kończy opowiadać i wysiada z radiowozu, żeby skontrolować kierowcę, który niezbyt pewnie wjechał w ulicę Sportową.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.kobieta z pałką? coś mi to mówi... aaaaaaaa, już wiem! ania grodzka!!!
Na strażnicy w Huwnikach, idąc na patrol (w ramach nieco innej formacji) każdy z nas po cichu się modlił, by nie mieć u boku takiej właśnie "sierżant ewy". Wtedy, zamiast pilnować granicy trzeba było pilnować "ewę" by się bidula nie zgubiła w lesie, by sobie pazurków i fryzurki nie zniszczyła czy brań Boże kleszcza nie złapała.
Policjantka celebrytka, tak to wygląda z boku. Jakby innych kobiet w policji nie było. Pachnie mi tu artykułem " awansujacym".
Nie jest ważne lie ma lat służby w policji tylko ile służb w patrolu !
Na służbie nie ma kobiet czy mężczyz na służbie jest funkcjonariusz .
Baba z pałą i pies z dwoma chu.jami
Tytuł artykułu - "Kobieta z pałką..."Poziom dziennikarstwa zwala z nóg.
kobieta z pałką? coś mi to mówi... aaaaaaaa, już wiem! ania grodzka!!!
Na strażnicy w Huwnikach, idąc na patrol (w ramach nieco innej formacji) każdy z nas po cichu się modlił, by nie mieć u boku takiej właśnie "sierżant ewy". Wtedy, zamiast pilnować granicy trzeba było pilnować "ewę" by się bidula nie zgubiła w lesie, by sobie pazurków i fryzurki nie zniszczyła czy brań Boże kleszcza nie złapała.
Policjantka celebrytka, tak to wygląda z boku. Jakby innych kobiet w policji nie było. Pachnie mi tu artykułem " awansujacym".