W Ostrowie koło Radymna świąteczna atmosfera udzieliła się wszystkim. Dzięki inicjatywie sołtysa – Pawła Siary, mieszkańcy Ostrowa (ale nie tylko!) mogli wziąć udział w wyjątkowym kuligu kolejką o tyle wyjątkową, że wykonaną własnoręcznie i udekorowaną jak przystało na bożonarodzeniowy klimat.
Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie świątecznego kuligu kolejką?
– Chciałem sprawić radość dzieciom. Kolejkę przygotowałem z myślą o przewiezieniu świętego Mikołaja – z racji, że śniegu na Mikołajki było jak na lekarstwo – musiał dotrzeć do najmłodszych mieszkańców na czterech kołach. Taki pojazd nie mógł się zmarnować – stąd pomysł na świąteczny kulig – co prawda – jeszcze nie na saniach, ale jaka zima – takie sanki. Radzimy sobie jak możemy.
Ile czasu zajęło przygotowanie kolejki i jej świątecznej dekoracji?
– Odbyło się to ekspresowo. W poniedziałek wpadłem na ten pomysł. Nie spałem kilka nocy, a i w dzień nie miałem czasu na próżnowanie, lecz w piątek pociąg był już gotowy.
Czy spodziewał się Pan aż tak dużego zainteresowania mieszkańców?
– Nie. Pozytywnie się zaskoczyłem. Pomysł na kulig powstał spontanicznie. W sobotę z kolegą to uradziliśmy i na szybko ogłosiliśmy akcję w internecie. Dzień później odwiedzili nas nie tylko mieszkańcy Ostrowa ale też ludzie, którzy kompletnie nas nie znali, ale zaciekawiła ich inicjatywa. Nie spodziewałem się, że tak świetnie zadziała moc internetu, lecz ogromnie mnie to cieszy. Po przejażdżce na uczestników czekało wspólne ognisko, przy którym można było się ogrzać, porozmawiać oraz napić się ciepłej herbaty i kawy. Zdaje mi się, że to dodatkowo sprzyjało integracji mieszkańców i stworzyło bardzo przyjazną, rodzinną atmosferę, a na tym mi zależało.
Czy mieszkańcy włączyli się w przygotowania?
– Z tym włączaniem się i społeczną aktywnością generalnie jest różnie. Zawsze znajdzie się grono osób, które chce pomóc przy każdej akcji i zwykle jest to to samo grono. Minęły czasy, gdy do działania włączają się wszyscy. Zawsze jednak znajdą się dobre dusze, które chcą pomóc i robić wspólnie dobro – i właśnie tym trzeba się cieszyć.
Jest pan sołtysem i radnym. Czy te funkcje sprawiają, że odczuwa Pan większą chęć organizowania takich wydarzeń i jednoczenia lokalnej społeczności?
– Wydaje mi się, że to wynika głównie z mojego charakteru. Lubię, gdy coś się dzieje, gdy można sprawić komuś radość. To już drugie podejście do pociągu – były już wagoniki z beczek, kusi mnie teraz poskładanie sań z wozu drabiniastego, by odtworzyć klimat z dawnych lat i pokazać młodemu pokoleniu, jak kiedyś wyglądały kuligi. Niestety, konia już nie uświadczymy, ale wesprzemy się tymi mechanicznymi. Niebawem ruszamy z przygotowaniem lodowiska. Robimy zatem wszystko na co pozwala pogoda. Lubię, gdy dużo się dzieje i gdy mogę dzielić się radością.
Życzę zatem powodzenia w kolejnych inicjatywach! Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze