Na ulicy Poniatowskiego stoją. Ulicą Słowackiego jadą, ale w ślimaczym tempie. Podobnie na Grunwaldzkiej i Jana Pawła II. Wjazd od strony Szówska się blokuje. Od Pruchnika podobnie. Tak jest w godzinach szczytu komunikacyjnego w centrum Jarosławia. We wtorek i piątek, dni targowe w mieście, szczyt trwa niemal cały dzień. Zakorkowane miasto to m.in. wynik zamknięcia dwóch wiaduktów kolejowych, ale nie tylko.
Gdy pod koniec 2012 r. oddano obwodnicę Jarosławia, wydawało się, że kłopoty z przejazdem przez miasto się skończyły. Ruch w centrum zmalał. Kilometrowe korki poszły w niepamięć. Potem otworzono autostradę i wybudowano jeszcze małą obwodnicę nazwaną „drogą graniczną”. Miasto mogło swobodnie oddychać.
Tylko dojazd przez most na Sanie był wąskim gardłem, które przy większym ruchu się zapychało. Dzisiaj korki wróciły do miasta w wydaniu jeszcze bardziej uciążliwym. Wcześniej zakorkowana była przelotówka Przemyśl – Rzeszów, czyli ul. 3 Maja, Grunwaldzka i Jana Pawła II. Reszta dróg jakoś sobie radziła. Dziś doszła[paywall] ul. Pruchnicka, Słowackiego i Poniatowskiego. Przejazd przez Jarosław miał zajmować kwadrans, tak mówiono przy otwarciu obwodnicy. Dziś pokonanie kilkuset metrów ul. Poniatowskiego zajmuje kilkadziesiąt minut.
– W ubiegłym roku zamknęliśmy „drogę graniczną” na dwa dni, to już pokazało, jak bardzo jest potrzebna – mówi.
Remont wiaduktów ma potrwać do końca października tego roku. Przez ten czas ul. Poniatowskiego będzie przejeżdżać kilka tysięcy pojazdów dziennie więcej. Po uruchomieniu przejazdu sytuacja powinna się unormować.
Ul. Pawłosiowska i dalej droga przez Pawłosiów też pełni swoją rolę w systemie komunikacyjnym Jarosławia. Właśnie rozpoczęła się jej modernizacja, która potrwa co najmniej do przyszłej jesieni. Przejazd będzie utrudniony, a możliwe, że okresowo zamknięty. To sytuacji nie poprawi. Po zakończeniu pojawi się sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu ul. Pruchnickiej z Przemysłową. To z kolei spowoduje spowolnienie ruchu na głównej ulicy wyjazdowej w kierunku południowym, a przy tym głównym dojeździe do bazaru.
Budowa drugiego mostu przez San jest planowana od lat. Na razie projekt poza sferę przymiarek nie wyszedł. Jedna przeprawa nie wytrzymuje natłoku samochodów i się zapycha. Tym bardziej że służy nie tylko ruchowi lokalnemu. Przejeżdża nią także tranzyt od strony Lublina, bo obwodnica jest po tej samej stronie rzeki, co miasto.
W mieście są prowadzone dwie duże inwestycje. Jedna to prace przy galerii handlowej na ul. Piekarskiej. Druga to duża modernizacja w Centrum Opieki Medycznej. Dodatkowe samochody obsługujące je są zauważalne w miejskim ruchu. Więcej pojazdów jest m.in. na sąsiadującej z budowaną galerią ul. Sikorskiego, która docelowo ma być głównym dojazdem do tej inwestycji.
– Problem dużego natężenia i utrudnień w ruchu drogowym w mieście będzie się nasilał. Już wcześniej brałem pod uwagę, że jeśli w centrum miasta rozpocznie się bardzo duża inwestycja, budowa galerii przy Piekarskiej, spowoduje to wzmożony ruch pojazdów ciężarowych. W związku z tym chciałem jak najszybciej przeprojektować główne skrzyżowania, ciągi komunikacyjne i zapewnić odpowiednie miejsca parkingowe na terenie Jarosławia. Radni nie przychylili się do mojej propozycji i nie przeznaczyli na to środków. Oprócz firmy CD Locum również PKP rozpoczęło przebudowę dwóch wiaduktów w mieście, a nie uzgodniło z nami sposobu prowadzenia tych inwestycji. Duże prace remontowe prowadzi też Centrum Opieki Medycznej. Wszystko to sprawia, że w mieście powstał ogromny problem komunikacyjny, który przewidziałem i chciałem rozwiązać właśnie za pomocą kompleksowych prac projektowych. Dzisiaj możemy jedynie podejmować doraźne działania, aby usprawnić ruch w mieście, na przykład udrożniliśmy ulicę Elektrownianą poprzez umożliwienie ruchu w obu kierunkach. Jeśli Rada Miasta Jarosławia nie dostrzeże problemu i nie przychyli się do zaproponowanych przeze mnie rozwiązań, sytuacja będzie się pogarszała – uważa burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch.
System komunikacyjny Jarosławia ledwo daje sobie radę z rosnącą liczbą samochodów. Obwodnica i „droga graniczna” odciążyły miasto, ale wystarczy zamknięcie jednej z ważniejszych dróg, by reszta zaczęła się zapychać. Doraźne działania dają tylko chwilowe efekty. Miasto potrzebuje kompleksowego rozwiązania. W przeciwnym wypadku korki na ulicach znów będą jego wyróżnikiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Lepiej bylo wybudowac RONDO w nie ktorych miejscach niz sygnalizjace swietlna bo na tak male miasto jest za duzo korkow i noestety ludzie wdychaja tylko spaliny ...
Gdyby na skrzyżowaniu Pruchnickiej i Słowackiego zrobili rondo, tak jak było pierwotnie planowane, to by się teraz nie korkowało.
Nie wiem dlaczego nasi włodarze tak sie boja budowac ronda, jezdze od Przemysla po Łańcut i wszedzie to samo , np w Przemyslu kolo szpitala na Monte Casino az się prosilo o duże dwupasmowe rondo ,w Radymnie dało radę zrobić ,ale na obwodnicy tego miasteczka już nie ,o Tyczempach nie wspomne, Jarosław nie ma o czym gadać itd.To co na zachodzie jest juz normą u nas niestety nie.Światła były dobre ale jakies 20 -30 lat temu,teraz ważniejsza jest polityka
Powiat dał zgodę na całkowite zamknięcie południowej obwodnicy dla kolejarzy to są korki. Trzeba było uzgodnić inną technologię przebudowy wiaduktu na Morawskiej - bez wyłączenia ulicy z ruchu. Jest tanio dla kolejarzy to jest drogo dla kierowców, wszyscy stoją w korkach tracą czas i paliwo o zatruwaniu miasta spalinami nie wspomnę.
Lepiej bylo wybudowac RONDO w nie ktorych miejscach niz sygnalizjace swietlna bo na tak male miasto jest za duzo korkow i noestety ludzie wdychaja tylko spaliny ...
Gdyby na skrzyżowaniu Pruchnickiej i Słowackiego zrobili rondo, tak jak było pierwotnie planowane, to by się teraz nie korkowało.
Sami do tego doprowadzamy