Reklama

Krwawa zjawa

03/10/2017 07:56

W nocy z 6 na 7 lipca w R. pewną mieszkankę obudziło głośne pukanie, a właściwie walenie do drzwi. Mąż jest kierowcą i właśnie wyjechał w trasę, więc była w domu sama. Kobieta narzuciła na siebie szlafrok, zapaliła światło i przez drzwi zapytała, kto tam? Ktoś zza drzwi odpowiedział, ale tak cicho i niewyraźnie, że niczego nie zrozumiała. Sprawdziła, czy łańcuch jest dobrze założony i dopiero wtedy otworzyła zamek i uchyliła drzwi.

Dwie sekundy później zatrzasnęła je gwałtownie i przekręciła zamek, a potem uciekła na górę i zamknęła się w pokoju. Dwie sekundy wystarczyło, żeby na długo zapamiętać zalaną krwią twarz mężczyzny i jego błędne oczy, które zobaczyła. Kobieta chwyciła za telefon, zadzwoniła do męża, który był już gdzieś w połowie Polski i roztrzęsionym głosem zaczęła mu opowiadać, co zobaczyła za drzwiami. Mąż zajęty kierownicą pomyślał, że żona pewnie jakiś horror oglądała i coś się jej przyśniło, więc żeby ją uspokoić, zacytował: – Sen mara, Bóg wiara. Nie był to najlepszy pomysł, bo żona zareagowała bardzo nerwowo. Wtedy poradził jej, żeby zadzwoniła na policję, na co ona odpowiedziała, że przecież jest noc i na komisariacie pusto, a nim przyjadą z powiatu, to rano się zrobi. Rozmawiali tak z kilkoma przerwami ponad godzinę, aż wreszcie kobieta trochę się uspokoiła i zmęczona emocjami zasnęła na fotelu. Kiedy się obudziła, było już po dziewiątej. Słoneczko jasno świeciło, a wtedy wszystko inaczej wygląda. Zeszła na dół i upewniwszy się przez okno, że na podwórku nikogo nie ma, ostrożnie uchyliła drzwi. Na schodach wyłożonych jasnymi płytkami zobaczyła kilka brunatnych plam i znowu przed oczami stanęło jej krwawe widmo.Szybko zatrzasnęła drzwi i zadzwoniła na policję. Młody sierżant już był na komisariacie i w odróżnieniu od jej męża sprawę potraktował bardzo poważnie. Dziesięć minut później na podwórko zajechał radiowóz. Sierżant zapisał dokładnie opowieść kobiety. Potem przeszedł się dookoła domu, sfotografował nawet plamy na schodach i zabronił dotykania zewnętrznej strony drzwi, bo może będą potrzebne odciski. Nie były potrzebne. Parę godzin później wszystko się wyjaśniło. To sąsiad mieszkający kilka domów dalej wracał rowerem napruty jak stodoła i wjechał do rowu tak nieszczęśliwie, że zarył twarzą w piasek. Potem od tego upadku, a może od wypitej wódki, coś mu się pomieszało i zapukał do nie swojego domu.


kryminałek krwawa zjawa
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości