Reklama

Ktoś z drzew zrobił kikuty. Samowolna ingerencja mieszkańca ul. Kaczmarskiego w Przemyślu?

Zabiegi pielęgnacyjne drzew w mieście oraz ich przycinki bądź wycinki od zawsze budziły emocje mieszkańców. Tak było również w przypadku tej dokonanej niedawno przy ulicy Kaczmarskiego w Przemyślu. – Z drzew przy drodze zostały ogołocone kikuty. To nie przycinka, ale barbarzyństwo – grzmiał mieszkaniec, który zadzwonił do naszej redakcji.

Fatalny sposób przycięcia drzew przy ulicy Kaczmarskiego w Przemyślu zaniepokoił jednego z mieszkańców. Oburzony ewidentnym brakiem fachowości wykonanych prac zaalarmował naszą redakcję.

– Drzewa zostały ogołocone. Zostały jedynie kikuty, całą górę ścięto – opisywał, krytykując realizację prac i prosząc o interwencję.

Postanowiliśmy sprawdzić, co było ich przyczyną. Dojazd do Kaczmarskiego jest dosyć stromy, to odnoga ulicy Kruhelskiej. Na przycięte niemal w połowie drzewa natrafiliśmy zaraz na początku ciągnącej się w dół ulicy, kilka metrów za tabliczką z jej nazwą.

Ponieważ znajdują się przy drodze, poza ogrodzonym terenem posesji, z pytaniem o przyczyny przeprowadzonej przycinki zwróciliśmy się do[paywall] Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu. Dyrektor wspomnianej instytucji Jacek Cielecki skwitował sprawę krótko.

Reklama

– Żadnej przycinki w tym rejonie nie zlecaliśmy i nie wykonywaliśmy. Nie jest to pas drogowy. Nasz pracownik zrobił rozeznanie w tamtym terenie, ścięte fragmenty drzew zostały już posprzątane – podsumował, odsyłając nas do właściciela terenu, a więc do gminy miejskiej Przemyśl.

Kolejny telefon wykonaliśmy więc do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Szef wspomnianej jednostki Karol Wilk również zaskoczony był pytaniem o przyczyny ingerencji w drzewa i uwagami czytelnika co do fachowości wykonanych prac.

Reklama

– Nie zlecaliśmy w ostatnim czasie takich prac przy tej ulicy i nie wiemy, kto to zrobił. Wspomniany teren nie jest też objęty ochroną konserwatorską. Najprawdopodobniej jest to efekt czyjejś samowoli. Będziemy to ustalać. Być może obok na posesji są panele fotowoltaiczne i ktoś próbował w ten sposób zrobić sobie lepszy dostęp światła słonecznego, które drzewa mu przysłaniały. Jeśli okaże się, że faktycznie doszło tam do samowoli, zgłosimy sprawę na policję – usłyszeliśmy.

Cięcie z zezwoleniem czy bez?

Ingerencja w drzewa od zawsze budzi duże wątpliwości. Wiadomo, że niekiedy wymagają one przycięcia, jednak nie mamy w tej kwestii pełnej swobody. Możemy pielęgnować jedynie drzewa rosnące na terenie, którego jesteśmy właścicielem lub dzierżawcą (choć i w tym wypadku właścicielowi działki nie wszystko wolno, istnieje bowiem ograniczenie co do tego, jak dużą część gałęzi można usunąć).

Natomiast jeśli dokonujemy cięć bez zgody właściciela terenu, musimy liczyć się z konsekwencjami finansowymi, a niekiedy nawet prawnymi, choć przeważnie kończy się na odpowiedzialności administracyjnej i związanej z nią grzywną.

Reklama

Warto w tym miejscu przypomnieć, że uzyskanie zezwolenia na wycinkę drzew lub krzewów jest konieczne w przypadku obiektów rosnących w pasie drogi publicznej, na terenach zieleni publicznej lub nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków.

Podobnie zezwolenia wymaga wycinka drzew na obszarze objętym ochroną krajobrazową. Zgodę na wycinkę drzew wydaje wójt, burmistrz, prezydent miasta lub wojewódzki konserwator zabytków (gdy drzewo jest usuwane z nieruchomości objętej ochroną konserwatorską).

Lepiej dopilnować formalności, aby cały zabieg odbył się zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.


fot.Urszula Gielo
ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama