Kto by pomyślał, że rockowy zespół z Liverpoolu – mowa o Beatlesach – może się przyczynić do upadku zakładów fryzjerskich w Przemyślu. A jednak. – Moda na fryzurę a la Beatlesi spowodowała, że większość zakładów upadła – wspomina dawne dzieje Henryk Różyczka, właściciel jednego z tych, które przetrwały.
Szał na beatlesowe fryzury, czyli czupryny z opadającą na czoło, długą grzywką przyszedł wraz z falą sukcesów zespołu i tzw. beatlemanią. W latach 60. XX w. uczesanie to stało się popularne nie tylko wśród zwolenników The Beatles. Fakt ten miał znaczący wpływ na popyt na usługi fryzjerskie. Zakład, którego właścicielem jest obecnie Henryk Różyczka, prosperował wówczas z powodzeniem już dobrych parę lat, dzięki czemu moda na fryzurę moptop nie zmiotła go z mapy punktów usługowych Przemyśla.
Działalność usługową w branży fryzjerskiej rozpoczęli przy placu Legionów 6 (niegdyś placu Dąbrowszczaków) w sierpniu 1957 r. rodzice pana Henryka – Adolf i Stanisława. Przyjechali z Dobromila w ZSRR w ramach repatriacji ludności narodowości polskiej. Łatwo policzyć – minęło 60 lat. Szmat czasu. Henryk Różyczka ma tego świadomość. Patrzy przez okno zakładu, zamyśla się. – Jak przyjechaliśmy do Przemyśla, stały tu dorożki konne, były cztery taksówki osobowe[paywall]. Później postój dorożek przeniesiono na ulicę Wałową. W tej lokalizacji był również dworzec PKS – wspomina zastany krajobraz.
Obecny właściciel związany jest z zakładem od czasu, kiedy ukończył 16 lat. – Nie odwiedzałem wcześniej rodziców w pracy, fach fryzjerski kompletnie mnie nie interesował, przypadkowo znalazłem się w tym zawodzie – wyznaje bez ogródek Różyczka. – Dwa lata uczęszczałem do ekonomika, w drugiej klasie jeden profesor skutecznie utrudnił mi życie. Zarepetowałem i już dalej do szkoły nie chodziłem – dodaje równie szczerze. Tym sposobem nasz rozmówca, niedoszły ekonomista, zaczął się wdrażać do zawodu fryzjera. – Rodzice zapisali mnie do cechu, zrobiłem uprawnienia. Zdałem egzamin czeladniczy, następnie mistrzowski. W 1978 r. przejąłem zakład. Ojciec poszedł na emeryturę i pożegnał się ze strzyżeniem. Mama pracowała do późnych lat, prowadziła zakład damski, ja męski – relacjonuje nasz bohater.
Dodajmy, że dawniej fryzjerzy operowali nie tylko nożyczkami, strzygąc klientów, ale i brzytwą – goląc panów. Ten stan rzeczy trwał dość długo. – Kiedyś żyletki były kiepskiej jakości. Później Polacy zaimportowali żyletki silvery, następnie kupili licencję silvera i pojawiła się marka Polsilver. Od tego czasu goleń już nie ma – wyjaśnia właściciel zakładu.
Dziś przy placu Legionów strzyże poza panem Henrykiem także Stanisław Sura. – To pierwszy uczeń mego ojca – dowiadujemy się od H. Różyczki. – Żona, która jest na emeryturze, również pracuje po 3 – 4 godziny dziennie – dodaje. Czasy świetności zakładu damskiego przeminęły – przyznaje sam właściciel. – Moja żona jest starszą osobą. Teraz są salony, gdzie pracują młode fryzjerki, robią na głowie cuda – stwierdza. Zakład męski ma się natomiast nieźle. – Z usług męskich jest strzyżenie. Mamy stałych klientów, którzy odwiedzają nas od chwili istnienia zakładu, przyzwyczaili się. Czasem trzecie pokolenie przychodzi. Klienci są, choć nie jest tak, że drzwi się nie zamykają. Nie mamy tyle zdrowia, żeby pracować na okrągło. Kiedyś tak było, ale wówczas byliśmy młodsi o 20 lat – uśmiechają się Henryk Różyczka oraz Stanisław Sura.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.The Beatles fucking rulezzz, rozjebali system !!!
1957. Początki Działalność usługową w branży fryzjerskiej rozpoczęli przy placu Legionów 6 (niegdyś placu Dąbrowszczaków) w sierpniu 1957 r. rodzice pana Henryka – Adolf i Stanisława NIE CHCĘ SIĘ CZEPIAĆ ,ALE PÓKI CO , TO MAMY MARZEC 2017. WIĘC JEDNAK NIE MINĘŁO 60 LAT .
wspaniałe wspomnienia pozdrowienia dla fryzjerów z pasją...
O ile pamiętam napis nazwiska na wejściu to RUŻYCZKA.
Mojej ŚP. tato chodził zawsze do nich...a dziadek i babcia mieli przed latami zakład konkurencyjny :)
The Beatles fucking rulezzz, rozjebali system !!!
1957. Początki Działalność usługową w branży fryzjerskiej rozpoczęli przy placu Legionów 6 (niegdyś placu Dąbrowszczaków) w sierpniu 1957 r. rodzice pana Henryka – Adolf i Stanisława NIE CHCĘ SIĘ CZEPIAĆ ,ALE PÓKI CO , TO MAMY MARZEC 2017. WIĘC JEDNAK NIE MINĘŁO 60 LAT .
wspaniałe wspomnienia pozdrowienia dla fryzjerów z pasją...