Ma kilka metrów wysokości i pokazuje, jak można wykorzystać siły natury, by urozmaicić przydomowy ogród. Do stworzenia lodowego wodospadu potrzebny jest pomysł i mróz. Wpadającą w oko rzeźbę stworzył Grzegorz Malec z Węgierki. Niestety żywot lodowego tworu jest krótki. Odpłynie razem ze wzrostem temperatury.
Podstawą lodowego wodospadu jest rosnące obok domu drzewo. Spryskiwane wodą przy ujemnych temperaturach otoczenia przeistacza się w lodową fontannę, która tylko na początku potrzebuje podtrzymującego szkieletu, potem[paywall] opiera się na własnych soplach. Lodowa fontanna tworzy się powoli, przez kilka dni. Efekt zamarzania na gałęziach jest ciekawy od samego początku. Najpierw zaszronienie, które stopniowo przechodzi w sople, by w końcu przeistoczyć się w zamarznięty wodospad. Choć drzewo jest od kilku lat podstawą zimowej rzeźby, wiosną normalnie się rozwija. W tym roku mroźna fontanna jest większa niż rok wcześniej. Na przeszkodzie dalszemu rozrostowi stanęły obawy przed efektami topnienia.
– Zostałem wyhamowany przez mamę. Niepokoiła się o stan ogrodu w czasie odwilży, a muszę przyznać, że to szybko topnieje. Wystarczą dwa, trzy dni i nie ma śladu po lodzie. W tym roku stopniało już całkowicie. Ostatnie mrozy pozwoliły na odnowienie – mówi Grzegorz Malec, twórca lodowej rzeźby. Do jej wytworzenia wykorzystuje płynącą pod własnym ciśnieniem wodę z przydomowej studni. Na wąż nakłada końcówkę z długopisu i zrasza, zmieniając co jakiś czas jej położenie.
– W czasie zamrażania trzeba pilnować, ale efekt jest super. Spoglądając przez okno, za każdym razem widzę coś innego. Choć kształt się nie zmienia, obraz zależy nawet od malutkiej zmiany oświetlenia i miejsca, z którego się patrzy. Podświetlony kolorowym światłem lodowy twór daje niesamowite wrażenie – zapewnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze