Mieszkańcy bloku numer 26 przy ulicy 3 Maja nie powinni narzekać. Blok ma doskonałe położenie. Od ulicznego hałasu oddzielają go stare kamienice, pod oknami trochę zieleni, teren ogrodzony, monitoring, do tego wszędzie blisko, a całością zarządza wspólnota mieszkaniowa. Idealna lokalizacja. Jednak spośródczterdziestu pięciu właścicieli mieszkań kilkunastu wraz ze swoimi rodzinami ma duży problem, który narasta i może się skończyć tragedią.
– Wszystko zaczęło się trzy lata temu, kiedy Marek (imię zmienione) wprowadził się do mieszania, a właściwie kawalerki należącej do jego rodziny – opowiada Maria Lawera, przewodnicząca wspólnoty Mieszkaniowej 3 Maja 26. – Ma trzydzieści siedem lat. Mieszka sam i nie nawiązywał z nikim kontaktów, nie odzywał się do nikogo, nikomu się nie kłaniał. Kiedyś[paywall], żeby go zawstydzić, pierwsza powiedziałam mu „dzień dobry”. Kłopoty zaczęły się trochę później. Wyglądało to, jakby opętała go jakaś mania prześladowcza i zaczął podejrzewać, że wszyscy go śledzą. Ponieważ w bloku mieszka kilku emerytowanych i czynnych wojskowych, ubzdurał sobie, że wojsko go prześladuje i zaczęły się różne ekscesy. Do tego nie lubi dzieci i mówi, że go bardzo denerwują. Kilka razy doszło do tego, że straszył dzieci, przepędzał je i odgrażał się ich matkom. Nawet policja była w tej sprawie. Nie ma się więc co dziwić, że lokatorzy się skarżą.
– Mamy z nim problem – mówi jeden z lokatorów. – Na przykład w lecie, w dzień małe dzieci bawiły się na zieleńcu pod blokiem. Jemu to przeszkadzało i z balkonu krzyczał do nich, żeby się wynosiły. Później słysząc, że po klatce idzie dziecko, uchylał swoje drzwi i trzaskał nimi raz po raz, żeby dzieci postraszyć. Uwagi mu nie można zwrócić, bo nikomu nie otwiera drzwi, nawet policji. Ubzdurał sobie, że wszyscy go śledzą, a najbardziej ci, którzy mają do czynienia z wojskiem. Kiedyś odgrażał się, że wysadzi to całe wojsko w powietrze. Na to zapytałem, czy siebie też wysadzi, odpowiedział, że nie, bo wtedy sobie pójdzie. Proszę się nie dziwić, że mamy powody, żeby się bać – kończy lokator. Drugi lokator, z tej samej klatki, też skarży się na Marka.
– Czternastego grudnia posmarował mi drzwi jakimś klejem i musiałem panele wymieniać. Policja była, ale nikt go nie złapał za rękę i nie można było mu tego udowodnić. Najbardziej go denerwują dzieci i kobiety i na ich widok macha rękami i odgraża się, ale do mężczyzn już nie jest taki odważny. Czasem schodzą się do niego jacyś znajomi i piją, a potem zanieczyszczają klatkę. Sam kiedyś widziałem, jak Marek wyciąga z mieszkania gościa zalanego w trupa. Sprzątaczce naubliżał. Powiedział, że ją zwolni za to, że chce go otruć jakąś chemią, której używa do mycia schodów. Naprawdę mamy tego dość – nie ukrywa lokator.
Trzydziestego października ubiegłego roku, około godziny trzynastej, na ulicy św. Jana Nepomucena Marek popchnął idącego chodnikiem dziesięciolatka. Chłopak upadł i doznał otarć twarzy. Sprawą zajęła się policja i prokuratura prowadzi postępowanie z artykułu 157. kodeksu karnego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Hehe jaka bzdura, wnioskuje ze gościu chce zatrzymać swoją prywatność dla samego siebie a wścibskie sąsiedztwo już ma robaki w dupie
a co to analfabeta pisał ten nagłówek ?
Przestań już pierdolić. Od żarcia liści mózg Ci zielenieje.
Brak słów, jak można było dać taki tytuł...??? Toż to Kononowiczem zalatuje...się boją sąsiada...!!! Proponuję przestawić wyrazy "boją się sąsiada" i już o niebo lepiej to brzmi. Ale jaka gazeta i dziennikarze talie tytułu...
...takie tytuły. - miało być, ja przynajmniej poprawiam swój błąd
Hehe jaka bzdura, wnioskuje ze gościu chce zatrzymać swoją prywatność dla samego siebie a wścibskie sąsiedztwo już ma robaki w dupie
nexus w komentarzu ma 100% racji !!!
a co to analfabeta pisał ten nagłówek ?