Dla niektórych wędkarstwo to nuda, dla nich to nieodłączna część życia. Większość członków koła odziedziczyło to hobby po ojcach i dziadkach, a swoje pierwsze okazy złowili jako młodzi chłopcy.
Aktywnie działający członkowie Miejskiego Koła PZW „Jaz” Przeworsk, bo o nich mowa, stanowią liczną, kilkudziesięcioosobową grupę miłośników wędkarstwa. Ich sport nie polega tylko na weekendowym przesiadywaniu nad Mleczką. Działalność koła jest o wiele bogatsza, o czym wiele osób nie ma nawet pojęcia. Dla nich to nie jest tylko sport rekreacyjny, ale także wyczynowy. Biorą udział w licznych zawodach, a także sami je organizują. Średnio około 20 rocznie. – Moja żona czasem się dziwi, że ja z zawodów przyjeżdżam zmęczony, ale gdyby widziała, ile kilometrów trzeba przejść i przebiec, aby zająć odpowiednie miejsce, ile razy trzeba machnąć wędką – mówi z uśmiechem prezes Miejskiego Koła PZW „Jaz” Przeworsk Mateusz Kowal. – Generalnie wszyscy zaczynaliśmy od łapania za dziecka z ojcem czy z kolegą, później przerodziło się[paywall] to w sport. Większość z nas startowała tutaj w zawodach spinningowych lub spławikowych – opowiada wiceprezes ds. organizacji i wód Krzysztof Mirkiewicz. Organizowane przez koło zawody odbywają się właściwie cały rok. – Największymi jest Spinningowy Puchar Mleczki, w których biorą udział nawet osoby z województwa lubelskiego czy z Ukrainy. Dwa razy do roku organizujemy także zawody dla dzieci, jedne z największych w okręgu – zaznacza M. Kowal. Organizowane są również nocne i całodobowe zawody. Często przeprowadzane są przy tym zbiórki pieniędzy na cele charytatywne, jak np. na WOŚP.

fot.Miejskie Koło PZW JAZ Przeworsk
Aktywnie działający członkowie Miejskiego Koła PZW „Jaz” Przeworsk stanowią liczną, kilkudziesięcioosobową grupę miłośników wędkarstwa.
Wędkarstwo to sport czasochłonny. Dlatego, głównie w sezonie, sportowców często nie ma w domach. Żartobliwie przyznają, że znaleźli sobie żony, które im na to pozwalają. Niektórzy nawet zabierają je ze sobą, jak pan Stanisław Flak. Członkowie przyznają, że podczas wyjazdów na zawody nie tylko rywalizacja jest najważniejsza, ale wspólne spędzanie czasu w miłym towarzystwie.
Przeworskie koło powstało w 1951 r. Biorąc pod uwagę liczebność członków (443) jest na drugim miejscu w okręgu przemyskim. Jako jedyne koło posiada po dwa domki na każdym łowisku, w Pełnatyczach opiekuje się nimi Stanisław Flak. Rośnie już następne pokolenie wędkarzy, bo pasjonujący sport wciąga nawet trzylatków. – Warto również wspomnieć o jednym z naszych najstarszych członków Mietku Urbanie, który, jeśli zdrowie mu dopisuje, jest na rybach 365 dni w roku, niezależnie od pogody – dodaje Krzysztof Mirkiewicz.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
''Wędkarstwo jest najbardziej okrutnym, pozbawionym uczuć i najgłupszym pseudosportem'' - GEORGE BYRON
YOUTUBE.COM - BAD GRANDPA - MOBY DICK SCENE