Reklama

Małżeństwo kontra celnicy. Co się stało na przejściu granicznym?

26/09/2017 19:00

Według małżeństwa funkcjonariusze przekroczyli swoje uprawnienia i doprowadzili do narażenia pani Marty na utratę zdrowia i życia. Z kolei celnicy powiadomili organy ścigania o znieważeniu i kierowaniu wobec nich gróźb karalnych.

Małżeństwo z Oleszyc (nazwisko do wiadomości redakcji) 7 maja po północy udało się na Ukrainę. Z powrotem na przejściu granicznym w Korczowej stawili się ok. 7 rano. – Jeździmy rzadko, najwyżej dwa razy w miesiącu. Pojechaliśmy tylko, żeby zatankować paliwo. Przy okazji wzięliśmy kilka kartonów więcej – opowiadają. – Nie jestem przemytnikiem. Przemytnicy jeżdżą[paywall] codziennie. Ja jestem turystą, który wziął nadmiar – zaznacza pan Janusz.

Podczas odprawy funkcjonariusz celny zdecydował o przeprowadzeniu szczegółowej kontroli, czyli – jak się potocznie mówi – wziął auto na kanał. Podczas przeszukania samochodu znalazł ukryte papierosy. – Celnik zabrał je i chciał wyjść. Zainterweniowałem, że powinien je przeliczyć przy nas. On odpowiedział, że wie, co ma robić i wyszedł – relacjonuje pan Janusz.

Reklama

– Wysokość mandatu jest uzależniona od liczby kartonów. Jeden karton to trzy stówki, dlatego dla wiarygodności należy przeliczyć na miejscu. Skąd mam wiedzieć, czy on nie dopisze większej liczby, żebym płacił więcej. A to nie są małe pieniądze – wyjaśnia mężczyzna. (według opublikowanego 8 maja komunikatu Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego małżeństwo miało w sumie 131 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy.)

Od tego momentu zaczął nagrywać przebieg wydarzeń telefonem komórkowym. Nie ukrywa, że pojawiły się nerwy. Wszystko dlatego, że przedłużało się wypisanie mandatu i zwrot dokumentów. Kontrola trwała już ponad 2 godziny.

Reklama

 

Kontrola zakończona szpitalem

Pani Marta bierze leki na ciśnienie. – Nie wzięłam ich z sobą, bo myśleliśmy, że zdążymy wrócić. I tak by było, gdyby wszystko odbyło się zgodnie z procedurą – mówi.

Kobieta czuła się coraz gorzej i w pewnym momencie zaczęła słabnąć. Na miejsce zostało wezwane pogotowie ratunkowe. – Miałam ciśnienie 180/100. Ręce zaczęły mi drętwieć, nie miałam czucia w całym ciele. Dostałam zastrzyk i dwie tabletki, ale ciśnienia nie zbiły. Po chwili znowu to samo, ale to też nic nie pomogło. Wtedy lekarz zdecydował, że trzeba jechać do szpitala – opowiada pani Marta.

Reklama

Na miejsce została też wezwana policja. Całą interwencja trwała jeszcze ok. pół godziny. Pan Janusz opuścił przejście graniczne ok. 11.30.

Pan Janusz i jego żona otrzymali zarzuty znieważenia oraz kierowania gróźb karalnych w kierunku funkcjonariusza publicznego. Z kolei małżeństwo złożyło skargę na działanie celników do naczelnika Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego. Zawiadomili również prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez nadużycie pełnionego stanowiska oraz narażenia na utratę zdrowia i życia. Sprawa została umorzona. Małżeństwo się odwołało.

Reklama

Nierozstrzygnięta jest natomiast sprawa przeciwko mieszkańcom Oleszyc.

– Popełniliśmy zwykłe wykroczenie. Nie powinno się tak traktować człowieka. Oni się nie liczą z ludźmi i jeszcze stawiają zarzuty grożenia im. Chyba tylko za to, że zwróciliśmy im uwagę, że trzeba papierosy przeliczyć przy nas i chcieliśmy, żeby szybciej wypisywali mandat – mówią małżonkowie.

 

Urząd: działanie funkcjonariuszy prawidłowe

Zajście na przejściu granicznym badał naczelnik Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu. – Analiza zgromadzonego materiału dowodowego, w tym między innymi zapisy z kamer, wyjaśnienia funkcjonariuszy pełniących służbę w tym dniu, czy wyciągi z informatycznego systemu wspomagania odpraw celnych nie pozwalają w żaden sposób  zgodzić się z zarzutami kierowanymi przez podróżnych – mówi rachmistrz Edyta Chabowska z Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie.

– W związku z sygnałem, że podróżująca samochodem kobieta poczuła się źle, na teren przejścia wezwana została karetka pogotowia, ale trudno zgodzić się z zarzutem, że działanie funkcjonariuszy mogło się przyczynić do pogorszenia stanu zdrowia podróżnej. W ich zachowaniu nie stwierdzono ani niedopełnienia obowiązków, ani żadnych nadużyć.  Nadmienić także trzeba, że karetkę wezwał kierownik zamiany, a do czasu jej przyjazdu  przy podróżnej obecna była stale jedna z funkcjonariuszek – informuje E. Chabowska.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Przemyślanin - niezalogowany 2017-09-26 19:31:41

    "Wzięliśmy kilka kartonów więcej". Nie jesteśmy przemytnikami. Tym Państwu psychiatra jest potrzebny. Przekroczenie dozwolonej norny o kilka tysięcy procent pewnie nie jest przemytem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    llllllll - niezalogowany 2017-09-26 20:06:06

    Kolejni roszczeniowcy.... Tankują ruską, do tego akcyzowa kontrabanda ("o kilka kartonów więcej", a wolno dwie małe paczki- pewnie na sprzedaż, chyba że palą tym w piecu centralnego ;) ), rzecz miała miejsce o 7 rano kilkadziesiąt km od domu (więc nie zapewne obydwoje nie pracują, skoro tam byli) i jeszcze chcieli przyzwolenia na popełnienie czynu zabronionego? A jak nie, to do gazety. Ale się porobiło... Wygląda na to, że od nadmiaru socjalu się w tyłkach prewraca...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ooop - niezalogowany 2017-09-26 20:45:28

    Szokujący relatywizm etyczny

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości