Reklama

Mamut węgierski

27/08/2016 07:21

Spotkałem go po latach. Zmienił się nie do poznania. Pomarszczona twarz, przerzedzona mocno i posiwiała hera. Z dawnej muskulatury pozostały jedynie mocne przedramiona. Reszta, już mocno sfatygowana, ledwie trzymała fason. A przecież było tak pięknie. Pół wieku temu był jak król ulicy. Budził podziw i respekt. Na parafii, gdzie regularnie odbywały się bijatyki , wyróżniał się sylwetką i lekko zwichrowanym poczuciem humoru, ale przede wszystkim siłą.

A on od czasu do czasu wychodził na ulicę, prężył muskuły i doglądał troskliwym okiem, czy wszystko gra. Krążyły legendy, że w domu ma kolekcję sztang i hantli, które bez przerwy dźwiga i podnosi. Popularna wtedy pozycja ABC młodego siłacza i zamieszczane tam zdjęcia atletów pasowały jak ulał do jego konstrukcji fizycznej. Wszystko się zgadzało. Nauczył nas paru chwytów, kilku sprośnych piosenek, demonstrował, jak zapalić papierosa i takie tam. Kiedy spotkałem go po latach, był jak złamane drzewo, które wcześniej potargał niejeden wicher. Opowiadał o swoich kłopotach zdrowotnych i rodzinnych. Radził się. Poczułem się nieswojo. Jakby ktoś odebrał mi kawałek dzieciństwa. Nagle spojrzał na mnie przenikliwie. Wtedy zrozumiałem, że jedno się tu nie zmieniło. W tych oczach dalej można było odczytać dumę. Mamut węgierski nie poddał się. Kiedy wychodził, odprowadziłem go wzrokiem. Pochylony, stary, ale nadal jakby ten sam. Odnalazłem w sobie spokój. Szanujmy wspomnienia.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości