– Problem dokarmiania gołębi przez mieszkańców bloków jest stary jak świat. Dotyczy on również wspólnoty mieszkaniowej przy Siemiradzkiego 15. Mimo apeli i wywieszanych na klatkach schodowych kartek z informacją, by nie rzucać z okien pożywienia dla ptaków, sytuacja wciąż się powtarza i wraca jak bumerang. Resztki jedzenia rzucane gołębiom – w tym chleb, makaron czy ziemniaki – sprawiają, że te stale się zlatują i zanieczyszczają parapety i balkony, a także teren zielony, na którym bawią się dzieci. Ptasich odchodów jest naprawdę sporo. Nie są one obojętne dla zdrowia i zwyczajnie uprzykrzają życie, bo nie sposób codziennie tego usuwać ani bez obaw wywiesić pranie. Dlatego ponawiam apel na łamach prasy: jeśli już decydujemy się na pomoc ptakom, róbmy to z głową i w miejscu odosobnionym, nieco oddalonym od bloków mieszkalnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka- niekoniecznie. Problem nie tylko na Siemiradzkiego! A tyle miejsca do dokarmiania nad Sanem.
ile to razy zachorowałeś , ile razy pobrudziły ci te gołębie pościel ? ITD
Najgorsze są choroby, ale nei wyobrażam sobie nie dokarmiać ich w zimie.
Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka- niekoniecznie. Problem nie tylko na Siemiradzkiego! A tyle miejsca do dokarmiania nad Sanem.
ile to razy zachorowałeś , ile razy pobrudziły ci te gołębie pościel ? ITD
Najgorsze są choroby, ale nei wyobrażam sobie nie dokarmiać ich w zimie.