Reklama

Między prawdą czasu a prawdą ekranu

01/10/2016 08:15

W dyskusji nad kształtem polskiej kultury jak bumerang powraca temat super-filmu historycznego, który zdecydowanie zmieni obraz Polski w świecie (w domyśle: na lepszy) i wreszcie odda nam dziejową sprawiedliwość. Trwa właśnie konkurs na scenariusz takiego filmu, ogłoszony przez ministra kultury (ponoć już napłynęło nań 800 zgłoszeń) i jak się dowiedzieliśmy ostatnio, zamiarem resortu jest, by ów super-film wzorował się na historycznych produkcjach amerykańskich, które jak wiadomo są najlepsze.

Wreszcie po trzecie: bardzo trudno będzie napisać scenariusz, który pokaże Polaków zarazem jako zwycięzców i pokonanych, jako mocarstwo rozdające karty światowej polityki i zarazem bezbronną ofiarę zdrady łże-sojuszników. Niełatwo będzie też stworzyć bohatera, który w jedną spójną całość złoży wszystkie polskie cechy, jakie pragnęlibyśmy zaprezentować światu – a więc mądrość i porywczość, rozwagę i skłonność do poświęceń, dumę i skromność, prostolinijność i spryt, fizyczną siłę i kruchą tkliwość. Przy całym swym talencie, nawet Mel Gibson może mieć z tym problem.

Obawiam się, że próby zaangażowania krajowego czy światowego przemysłu filmowego do polepszania wizerunku Polski nie przyniosą spodziewanych rezultatów. Może lepiej by było, by Polska sama z siebie zaczęła się dobrze kojarzyć jako kraj ludzi rozsądnych i myślących, różnorodnych i otwartych, przejętych dobrem wspólnym, a nie tylko własnym małym interesem. Tak, by nasz obraz nie był efektem działań PR, ale by odpowiadał prawdzie o Polakach jako fajnych ludziach. Oczywiście, o ile to jest prawda…

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości