Mieszkańcy miasta nad Radą jeszcze przez 6 lat będą musieli znosić duszący odór asfaltu. Wytwórnia mas bitumicznych przy ulicy Złota Góra w Radymnie na dzierżawionym terenie pozostanie do 2023 roku.
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Radymna było naprawdę gorąco. Na obrady przybyli mieszkańcy, przede wszystkim Złote Góry, ale i osiedla Jagiełły, którzy wysłuchali informacji burmistrza Krzysztofa Romana na temat problematycznej wytwórni mas bitumicznych przy ulicy Złota Góra[paywall].
Problem opisywaliśmy już kilka razy. Mieszkańcy Złotej Góry i osiedla Władysława Jagiełły skarżyli się i wciąż skarżą, że mają dość wszechobecnego smrodu świeżo produkowanego asfaltu, który zatruwał im życie przede wszystkim podczas upalnych dni. Zarówno władze miasta, jak i właściciele wytwórni, czyli firma PBI WMB z Sandomierza, nie odżegnywali się od odpowiedzialności. Chcieli wspólnymi siłami sprawę rozwiązać, ale to nie satysfakcjonuje mieszkańców. Wytwórnia mas bitumicznych znajduje się przy ulicy Złota Góra, tuż obok Zespołu Szkół Ogólnokształcących, Zawodowych i Rolniczych im. Adama Mickiewicza w Radymnie. W odległości ok. 400 m jest też największe w mieście, bo zamieszkałe przez ponad półtora tysiąca mieszkańców osiedle Jagiełły. Zakład funkcjonuje od kilku lat, pierwszym właścicielem było Lubaczowskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych sp. z o.o.
Od razu trzeba powiedzieć, że obecny właściciel zakładu, czyli spółka PBI WMB z Sandomierza, działa zgodnie z prawem, legalnie i na wszystko ma wymagane dokumenty. Szefostwo zapewniało, że nie lekceważy sprawy. Takie zapewnienia złożył kilkanaście miesięcy temu dyrektor ds. infrastruktury sandomierskiej spółki Błażej Haręza. – Gdy ten zakład powstawał, był jednym z najnowocześniejszych w Polsce. Ale wiadomo, że pojawiają się nowe technologie i po kilku latach zakład także wymaga pewnych poprawek. Zapach świeżego asfaltu jest specyficzny, ale problemem jest fakt, że nie da się jego produkcji szczelnie zamknąć. Pewnych naturalnych zapachów się nie wyeliminuje – powiedział B. Haręza.
Kilka miesięcy temu władze firmy zamontowały specjalną instalację do wychwytywania zapachów. To prototyp w naszym regionie. Takie urządzenia działają we Francji przy produkcji organicznej, przede wszystkim surowców spożywczych.
Ta informacja dała mieszkańcom Złotej Góry i osiedla Jagiełły nadzieję. Niektórych z nich jednak nie usatysfakcjonowała. Złożyli w radymniańskim urzędzie miasta kilka próśb i petycji o to, aby wytwórnia zupełnie znikła z krajobrazu Radymna. Nie do końca zadowolony z rozwiązań jest także burmistrz K. Roman.
– Wciąż zastanawiam się, dlaczego poprzednie władze miasta zgodziły się na lokalizację tego zakładu tak blisko zabudowań. Nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Pieniądze to nie wszystko. Ale jak to się mówi, pociąg odjechał. Staramy się jakoś rozwiązać ten problem, ale większych szans do 2023 roku, czyli roku, w którym kończy się dzierżawa, nie widzę – uważa K. Roman. – Nie stać nas na wymówienie umowy teraz. To kosztowałoby nas miliony złotych, których przecież nie mamy w budżecie. Jestem trochę zniesmaczony postawą firmy. Odbyliśmy dwa spotkania w tej sprawie. Obiecywali, że będą transparentni, a nie są. Chciałbym im na przykład wymówić umowę od 1 stycznia 2018 roku. Prosiłem kilka razy o informację, z jakimi kwotami to by się wiązało, o jakiś biznesplan, o wgląd do stosowanych technologii. Nie jesteśmy wpuszczani do zakładu, a osoby, z którymi rozmawiamy, mówią, że nie są uprawnieni do udzielania informacji – podsumował burmistrz Radymna.
W Radymnie od wielu miesięcy działa grupa osób związanych ze Stowarzyszeniem Rozwoju Radymna „Galeon”, która walczy o to, aby wytwórnia znikła z krajobrazu miasta. – Czy ciepło, czy zimno, pracują cały czas i cały czas z różnym natężeniem śmierdzi. Mamy inne zdanie od tych, którzy twierdzą, że to ma śmierdzieć. I od tych, że wszystko jest zgodnie z prawem. Prawo to dokument, nie jest bezbłędne, to teoria, a rzeczywistość to co innego . Można byłoby o tym długo mówić. To śmieszne, że w XXI wieku tłumaczą nam, że ma śmierdzieć. Domagamy się od władz miasta zaangażowania w sprawę kancelarii prawnej, aby wreszcie wszystko zweryfikowała! Nie podoba się nam podejście właścicieli firmy, którzy zachowują się trochę buńczucznie. Nie chcą, mimo wcześniejszych obietnic, wyjść do ludzi. Wychodzą z założenia, że my sobie tutaj machamy szabelką i nic więcej nie możemy. To taka gra na czas, pogadamy, ponarzekamy i tyle. Uważamy, że władze miasta powinny skonsolidować z nami siły i wreszcie coś zaradzić – podsumował jeden z członków Stowarzyszenia Rozwoju Radymna „Galeon”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.O tylko nie do Jarosławiatu mamy smrodu a smrodu
O tylko nie do Jarosławiatu mamy smrodu a smrodu