– Było cicho i spokojnie, jednym słowem sielanka, aż w połowie czerwca przyjechali gazownicy i pomiędzy ulicą Pasteura a Na Zawadach postawili wieżę wiertniczą. Teraz żyć tu się nie da – skarżą się mieszkańcy dzielnicy „Zielonka”.
Przewodniczący Zarządu Osiedla nr 17 „Zielonka” Stefan Bodnar zebrał już dwadzieścia pięć podpisów oburzonych mieszkańców, którzy protestują przeciwko uciążliwościom spowodowanym pracami wiertniczymi. „Przed przystąpieniem do prac zupełnie nikt się z nami nie konsultował. Nikt niczego nie wyjaśnił, nie uprzedził o rozpoczęciu prac. Potraktowano mieszkańców jak powietrze. Rozumiemy, że poszukiwanie gazu to strategiczna konieczność, ale nie możemy się zgodzić na to, w jaki sposób przebiegają prace. Ukształtowanie terenu i specyficzna róża wiatrów powoduje, że hałas jest uciążliwy nawet w odległości około kilometra. Ponadto ciężkie samochody jeżdżą po drodze, która na tym odcinku nie jest przystosowana do przewozu towarów o ciężarze powyżej pięciu ton. Dlatego w piśmie z czternastego lipca skierowanym do inwestora, którym jest Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, wnosimy o zaprzestanie prac w porze nocnej, umieszczenie dodatkowych ekranów dźwiękochłonnych od strony wschodniej i południowo-wschodniej, oraz o przeprowadzenie badań natężenia hałasu we wskazanych miejscach. Ponadto domagamy się przeprowadzenia generalnego remontu jezdni po zakończeniu inwestycji i bieżącego usuwania ubytków w nawierzchni jezdni spowodowanych ciężkim transportem. Proponujemy też pilne spotkanie i wyjaśnienie kwestii zarzutów mieszkańców osiedla”.
W imieniu mieszkańców „Zielonki”, którzy zwrócili się do redakcji Życia Podkarpackiego z prośbą o interwencje drogą elektroniczną, skierowaliśmy prośbę o wyjaśnienie do rzecznika Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

fot.Jacek Szwic
W połowie czerwca na „Zielonce” wyrosła wieża wiertni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ludzie litości nie przesadzajcie, pewnie chodzi o jakieś odszkodowanie...
Jakoś ludzie w Ostrowie przeżyli to wy też... Staruchy jedne... Wszystko wam tam nie pasuje, tutaj rajdy, tutaj wiertnia. Przeprowadzić się jak nie pasi
ktoś kurwa chce dobrze znaleść jakieś złoża a tu pare staruchów szuka problemu niby stary nic nie słyszy jak mówisz do niego z odległości 2 metrów ale jak coś robią kilkaset metrów dalej to wszystko słyszą
Ludzie litości nie przesadzajcie, pewnie chodzi o jakieś odszkodowanie...
Jakoś ludzie w Ostrowie przeżyli to wy też... Staruchy jedne... Wszystko wam tam nie pasuje, tutaj rajdy, tutaj wiertnia. Przeprowadzić się jak nie pasi
ktoś kurwa chce dobrze znaleść jakieś złoża a tu pare staruchów szuka problemu niby stary nic nie słyszy jak mówisz do niego z odległości 2 metrów ale jak coś robią kilkaset metrów dalej to wszystko słyszą